Reklama

Reklama

MP w żeglarstwie. Weinzieher: z pontonu nie wszystko widać

Anna Weinzieher, która została w Gdyni wicemistrzem Polski w klasie Laser Radial przekonuje, że rywalizacja na wodzie pomaga jej w pracy szkoleniowej. „Z pontonu nie wszystko widać” – przyznała PAP trenerka żeglarskiej kadry juniorek.

Weinzieher rywalizowała w 2012 na igrzyskach w Londynie, a ostatni raz w mistrzostwach Polski wzięła udział w 2016 roku. Stanęła wówczas na najniższym stopniu podium.

Reklama

"Karierę zakończyłam w listopadzie 2015 roku po mistrzostwach świata w Omanie i od tego momentu w ogóle już nie trenowałam. Bardzo lubię jednak żeglować, sprawia mi to przyjemność i tak zwyczajnie pomyślałam, że fajnie byłoby w tych mistrzostwach wystartować. Poza tym ten sezon jest nietypowy, a mi w tym roku zdarzało się wsiadać na treningach na łódkę i ścigać z dziewczynami. W Gdyni ponownie rywalizowałam ze swoimi zawodniczkami" - stwierdziła Weinzieher.

30-letnia trenerka nie pozwoliła wyprzedzić się swoim podopiecznym z kadry. W stawce 42 zawodniczek ustąpiła pola tylko Magdalenie Kwaśnej (ChKŻ Chojnice).

"Miałam momenty, że bardzo chciałam pomóc dziewczynom i korciło mnie, żeby krzyknąć, że jest dobrze, albo że trzeba robić zwrot, ale siedziałam cicho. Pokazałam im, że można mieć radość z żeglowania, ale takie sytuacje mogą też być frustrujące. Pamiętam, że czułam się nieswojo, kiedy ciężko trenowałam, a ktoś nagle wracał do pływania, jak Kaśka Deberny, i z nami wygrywał" - przypomniała.

Reprezentantka UKŻ Wiking Toruń zapewnia, że wciąż jest bardzo sprawna fizycznie, co też pozwala jej skutecznie rywalizować z młodszymi zawodniczkami.

"Jestem także trenerem przygotowania motorycznego. Pracuję razem z Magdą Kwaśną i Wiktorią Gołębiowską, a poziom mojej sprawności jest wyższy niż kiedy sama trenowałam" - zauważyła.

Wicemistrzyni Polski uważa, że bezpośrednia rywalizacja na wodzie może jej także pomóc w pracy szkoleniowej.

"Jako zawodnik popełniłam mnóstwo błędów i dopiero po czasie, kiedy zaczęłam zdobywać wiedzę, przekonałam się jak to wszystko powinno wyglądać. Staram się ją wykorzystywać razem ze swoimi doświadczeniami, a kiedy podejmuję sportową rywalizację to coś mi się przypomni i ułoży w głowie. Potrafię znaleźć na coś nowy sposób, wiem, że mój zawodnik z czymś się zmaga, a po wejściu na łódkę odkrywam na czym polega jego problem. Staję się lepszym trenerem, bo z pontonu nie wszystko odpowiednio widać" - podkreśliła.

W październiku w Górkach Zachodnich w Gdańsku odbędą się mistrzostwa Europy w klasie Laser i Weinzieher także rozważa swój start w tej imprezie.

"Przeszło mi przez myśl, że jeśli dobrze wypadnę w Gdyni, to wezmę udział w mistrzostwach Europy. Z drugiej strony w Gdańsku ścigać się będą moje dziewczyny z kadry, bo szkoda byłoby nie skorzystać z okazji i nie podjąć rywalizacji z najlepszymi na świecie. Zakładam, że trenerskie obowiązki wezmą górę, ale kto wie. Najbardziej jednak cieszę się, że żeglarstwo ruszyło w Europie z kopyta. Sporo się dzieje i jest gdzie się ścigać. Dziewczyny startowały wcześniej w Dziwnowie, trenowały w Szwecji, a za chwilę nasi zawodnicy jadą do Kilonii na tradycyjne regaty Kieler Woche" - podsumowała.

Dowiedz się więcej na temat: żeglarstwo | Anna Weinzieher

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje