Reklama

Reklama

Motyka znaczy ratownik

Aż w pięciu przypadkach pierwszy mecz Motyki w Ekstraklasie rozpoczynał się od konfrontacji z Wisłą Kraków, a więc klubu, w którym spędził najpiękniejsze lata swojej kariery, tak było też, gdy objął stery Polonii. Teraz przyjdzie mu rywalizować przeciwko Górnikowi, którego także wspomina ze sentymentem.

W mediach coraz częściej pojawiają się komentarze, że trener Marek Motyka powinien odejść z Polonii. Z pewnością byłaby to zbyt pochopna decyzja, gdyż szkoleniowiec ten już udowadniał, że warto mu zaufać do samego końca.

W swojej dotychczasowej karierze prowadził w Ekstraklasie Szczakowiankę Jaworzno, Polonię Warszawa i Górnika Zabrze. Ze wspomnianymi klubami zawsze zajmował miejsce gwarantujące pozostanie w Ekstraklasie.

Dajcie mu czas do końca

Motyka został trenerem Szczakowianki pod koniec maja 2002 roku. Wprowadził zespół do Ekstraklasy. Nawet najwięksi optymiści byli pewni, że klub z Jaworzna będzie outsiderem rozgrywek. Tymczasem Motyka tchnął w zespół nowego ducha, już na inaugurację "wyrwał" punkt samej Wiśle Kraków. Szczakowianka dobrze spisywała się w lidze do czasu, gdy go zwolniono (na trzy kolejki przed sezonem). Z nowym trenerem Szczakowianka zajęła 13. miejsce w tabeli, a potem przegrała słynny baraż ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki. Do dzisiaj Motyka ma za złe działaczom, że nie pozwolili mu pracować do samego końca, gdyż jak zapewnia, Szczakowianka utrzymałaby się wówczas w lidze.

Reklama

Misja wykonana

Przed sezonem 2004/05 Motyka został zatrudniony w Polonii Warszawa. Cel był jednoznaczny: utrzymać klub w Ekstraklasie. Pomimo, że początek był fatalny, bo na dzień dobry dostał lanie od Wisły Kraków 0:4, to z tej misji udało się mu wyjść zwycięsko. Mimo to, "Czarne Koszule" postanowiły zatrudnić od nowego sezonu nowego szkoleniowca. Efekt był taki, że pod sterami Dariusza Kubickiego Polonia spadła z Ekstraklasy.

Jak trwoga, to do Motyki

Obecny szkoleniowiec Polonii trzykrotnie wchodził do tej samej rzeki, co się zwie Górnik Zabrze. W sezonie 2005/06 14-krotni mistrzowie Polski żonglowali trenerami jak piłeczkami. Motyka pracował w Zabrzu od listopada do stycznia (zastąpił Marka Wleciałowskiego, debiut w meczu z Wisłą Kraków), by zostać zastąpiony przez Ryszarda Komornickiego (którego miejsce zajął Przemysław Cecherz).

W kolejnym sezonie Górnik rozpoczął sezon pod wodzą nikogo innego, jak Motyki, ale ten dobre mecze przeplatał ze złymi. Pomimo, że po rundzie jesiennej Górnik zajmował miejsce bezpieczne w tabeli, to kierownictwo klubu postanowiło pożegnać się z trenerem, ale znów nie na długo. Jego następca Zdzisław Podedworny wytrzymał zalewie dwa spotkania, by na swój etat powrócił Motyka.

Być może to przypadek, ale za każdym razem (pięć razy) jego pierwszy mecz w Ekstraklasie rozpoczynał się od konfrontacji z Wisłą Kraków, a więc klubu, w którym spędził najpiękniejsze lata swojej kariery, tak było też, gdy objął stery w Polonii! Teraz przyjdzie mu rywalizować z Górnikiem, który także wspomina ze sentymentem.

Marek Motyka w Ekstraklasie:

2002/03: Szczakowianka Jaworzno; 27; 8 - 6 - 13

2004/05: Polonia Warszawa; 26; 8 - 5 - 13

2005/06: Górnik Zabrze: 9; 3 - 0 - 6

2006/07: Górnik Zabrze; 26; 5 - 5 - 16

2008/09: Polonia Bytom; 6; 1 - 1 - 4

RAZEM: 94 mecze, 25 zwycięstw, 17 remisów, 52 porażki.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje