Reklama

Reklama

Moser: Winny kolarz

Co Włosi kochają najbardziej? Odpowiedź jest bardzo prosta. Wino, kobiety i piłkę nożną, a mówiąc ogólnie sport. Dlatego nie dziwi fakt, że jednym z bohaterów Italii jest Francesco Moser, kolarska legenda, a równocześnie producent bardzo dobrego wina.

Mistrz świata, zwycięzca Giro d'Italia, rekordzista świata w jeździe godzinnej, to tylko najważniejsze z jego długiej listy sukcesów, które odnosił w latach 70. i 80 ubiegłego wieku. Obecnie, zgodnie z rodzinną tradycją, prowadzi winnice, w których produkuje około 150 tys. butelek wina rocznie.

Reklama

- Kolarstwo to moje życie, ale urodziłem się między winnicami. Wszystko zaczęło się od mojego ojca, który zaczął produkować wino. Wtedy jednak robiło się to zupełnie inną techniką niż obecnie. Wszystkie prace wykonywało się ręcznie. Praca w winnicy pozwalała mi kształtować mięśnie zanim wsiadłem na rower - powiedział Moser.

Moser urodził się w 1951 roku w Trento, miejscowości położonej w Dolomitach i nadal tam mieszka. Oprócz prowadzenia winnic również firmuje swoim nazwiskiem markę rowerów. Skąd w nim wzięło się zamiłowanie do sportu?

Oglądałem Merckxa

- Razem z braćmi kilometrami szliśmy przez góry, aby zobaczyć przejazd kolarzy. Oglądałem w akcji takich wspaniałych zawodników jak Merckx, Gimondi, Adorni i stąd wzięła moja pasja do kolarstwa. Parę lat później jeździłem już razem z nimi, a kibice przychodzili, żeby to mnie zobaczyć - tłumaczy Moser.

Jak chłopak, który w wieku 18 lat zaczynał profesjonalne uprawienie sportu potrafił osiągnąć tak wielkie sukcesy? - Kolarstwo jest bardzo ciężkim sportem, kto się decyduje na jego uprawianie musi się liczyć z tym, że przez 10 czy 15 lat cały swój wolny czas będzie musiał mu podporządkować. Nie można zrobić wielkiej kariery jeśli nie ma wielkich poświęceń - taką receptę podaje mistrz.

- W kolarstwie, żeby wygrywać, trzeba mieć dużo doświadczenia. Największy problem dla kolarza to sytuacja, że gdy ma go już wystarczająco dużo, to musi kończyć karierę, ponieważ jest za stary. Tak było ze mną. Ja byłem najlepszy w wieku 33, 34 lat, a gdy miałem 37 odłożyłem rower na półkę. Dopiero po latach jazdy kolarz wie, że gdyby mógł zacząć wszystko od nowa, to zrobiłby to inaczej - dodał Moser. Czy on chciałby coś zmienić w swojej karierze? - Teraz nic nie da się zmienić, trzeba zostawić wszystko tak jak jest - mówi.

Przyjaciel Polaków

Moser wygrał Giro d'Italia w 1984 roku, trzykrotnie był w tym wyścigu drugi (1977, 79 i 85), zwyciężył na 19 etapach. W 1984 dwukrotnie pobił też rekord świata w jeździe godzinnej. - To jeden z pięciu najlepszych kolarzy wszech czasów, którzy już się nie ścigają - stwierdził Tomasz Jaroński, dziennikarz Eurosportu, od wielu lat zajmujący się tą dyscypliną sportu.Jakie zmiany zaszły w kolarstwie od czasu, gdy Moser zakończył karierę? - Giro d'Italia na przestrzeni lat bardzo się zmieniło, głównie system ścigania się kolarzy. Teraz specjaliści od wieloetapówek, jak Giro czy Tour de France, przygotowują się tylko do tych wyścigów, a ja w sezonie ścigałem się cały rok, przez co obraz kolarstwa jest inny - stwierdził Moser.

Jego przyjacielem jest Czesław Lang, pierwszy Polak, który po drugiej wojnie światowej zaczął jeździć w grupie zawodowej. - Przed "Cezare" żaden z kolarzy z Polski nie ścigał się w zawodowym peletonie. Potem przyszli inni jak np. Lech Piasecki i odnieśli sukcesy. Weszli do grup zawodowych i zostali tam zaakceptowani, co nie zawsze jest łatwe. 20 lat temu było inaczej, cudzoziemiec to był rarytas Teraz w peletonie są kolarze z całego świata, ale kiedyś przebić się było bardzo trudno. Za Polakami przyszli inni kolarze ze Wschodu, jak Konyszew, Abdużaparow czy zwycięzca Giro d'Italia Tonkow - powiedział Moser.

- Od wielu lat jesteśmy przyjaciółmi. To wspaniały człowiek i wspaniały kolarz - dodał Lang.

Rodzinny interes

Po zakończeniu kariery Moser skupił się na pracy w rodzinnym biznesie. Do winnicy, którą posiadał jego ojciec dokupił drugą i teraz uprawia winogrona na 25 hektarach.

- Recepta na dobre wino? Po pierwsze, trzeba mieć miejsce, gdzie dobrze rosną winogrona, po drugie, cały rok trzeba pracować nad tym, aby wino się udało. Począwszy od podcinania pędów, po pozbywanie się zepsutych owoców, gdyż zostawia się tylko te najlepsze. To jest tak samo jak w sporcie. Żeby osiągać dobre rezultaty, trzeba przygotowywać się cały rok, zaczynając już w zimie. Wtedy jedząc odpowiednie posiłki wygrywasz wyścigi - powiedział Moser. Czy poleca wino sportowcom? - Ja zawsze piłem i osiągałem dobre wyniki - mówi ze śmiechem mistrz winny i kolarski.

Paweł Pieprzyca, Trento

Dowiedz się więcej na temat: wino | giro d'italia | winny | kolarz | giro

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama