Reklama

Reklama

Morze wąsów pod Wielką Krokwią

Trąby, wąsy oraz szale - wszystko ku Małysza chwale. Kilkadziesiąt tysięcy kibiców pod Wielką Krokwią żegnało Orła z Wisły.

Zobacz nasz serwis na pożegnanie Adama Małysza!

Śnieżyca pod Wielką Krokwią

Do pewnego czasu wszystko przebiegało zgodnie z planem. Kibice świetnie się bawili przy akompaniamencie muzyki, skoczkowie za pomocą koła fortuny wylosowali odległości, na które mieli wylądować w 1. i 2. serii, aż nagle nad Wielką Krokwią nastąpiło załamanie pogody.

Z minuty na minutę śnieg zaczął padać coraz bardziej. Mokre płaty w kilkanaście minut oblepiły całą skocznię i warunki do skakania z bardzo dobrych zrobiły się niezwykle niebezpieczne. Próbne skoki oddało trzech przedskoczków, lecz jury zawodów nie zdecydowało się na wypuszczenie z belki startowej 17 uczestników benefisu Adama Małysza.

Reklama

Zawody odłożono o kwadrans, lecz śnieg nie przestawał padać. Mijały kolejne minuty, sytuacja stawała się coraz gorsza.

- Widać, że niebiosa nie chcą żeby pan zakończył karierę sportowca. My też tego nie chcemy - zwrócił się prezydent Komorowski do żegnającego się ze skokami Małysza. - Pragniemy dzisiaj panu podziękować za wszystkie piękne wzruszenia, za poczucie dumy, które wiązało się zawsze z każdym pańskim sukcesem. A było poczuciem dumy wszystkich w Polsce - powiedział prezydent Bronisław Komorowski podczas pożegnalnej imprezy najwybitniejszego polskiego skoczka narciarskiego w Zakopanem.

W oczekiwaniu na poprawę pogody na scenie ustawionej na wybiegu skoczni odbyło się oficjalne pożegnanie Adama Małysza. Wystąpili także artyści: Wilki, Brathanki, Blue Cafe, Kasia Wilk, Bracia, Zakopower, Pectus oraz Papa D.

Wreszcie tuż po godz. 19 rozpoczęły się skoki. Śnieżyca była na tyle silna, że o skokach do celu nie było mowy. Adam zapowiedział jednak, że bez względu na wszystko, odda dziś ostatni skok w swojej bajecznej karierze. Tylko część zaproszonych zawodników zdecydowała się na próbę w tak ekstremalnych warunkach. Zrezygnowali m.in. Austriacy Thomas Morgenstern i Gregor Schlierenzauer, Norweg Bjoern Einar Romoeren oraz Niemiec Martin Schmitt.

Adam jednak słowa dotrzymał i przy owacji tysięcy fanów wylądował po raz ostatni. Jego skok - choć nie był oceniany przez sędziów - był najdłuższy. Po lądowaniu zaproszeni na benefis polskiego skoczka zawodnicy utworzyli z nart szpaler, pod którym przejechał bohater wieczoru.

Zakopane znów stolicą

Zakopane znów na jeden dzień stało się stolicą sportów zimowych. Chociaż sezon skoków narciarskich już się zakończył, pod Giewont przyjechała gigantyczna liczba kibiców. Tym razem fani nie ściskali jednak kciuków za jak najwyższe miejsce Adama Małysza w konkursie Pucharu Świata, lecz swoją obecnością złożyli hołd najlepszemu polskiemu skoczkowi w historii.

Do Zakopanego kibice zjeżdżać zaczęli już w piątek. Korki na wjeździe do miasta ustały dopiero koło północy. W sobotni poranek kolorowy tłum fanów wyległ na ulice miasta. Wcześniej wyszli zwłaszcza ci, którzy chcieli zobaczyć mistrza podczas uroczystości nadania mu honorowego obywatelstwa miasta Zakopanego, która odbyła się w Hotelu Kasprowy.

Sala konferencyjna hotelu, choć według zapewnień pracowników jest w stanie pomieścić pół tysiąca widzów, pękała w szwach. Wśród gości nie zabrakło przedstawicieli wszystkich zawodów i społeczności Zakopanego i okolic. Zjawił się także Walter Hoffer - dyrektor Pucharu Świata i Apoloniusz Tajner, prezes Polskiego Związku Narciarskiego.

Spotkanie przybrało formułę oficjalnych obrad rady miasta. Adam Małysz honorowe obywatelstwo otrzymał przez aklamację - nikt nie zgłosił sprzeciwu wobec tak zacnej kandydatury. Skoczek z Wisły dostąpił nie lada zaszczytu, bowiem tym tytułem w Zakopanem gospodaruje się niezwykle oszczędnie. Od 1901 roku w ten sposób wyróżniono jedynie 26 osób.

Argumentacja za wyróżnieniem Adama była prosta: "Za promocję miasta, skromność i postawę godną naśladowania". Podkreślano również, że Małysz, choć urodzony w Wiśle jest najbardziej rozpoznawalną twarzą Zakopanego na całym świecie. Jeden z Górali przyznał nawet, że od soboty skoczek może swobodnie nazywać siebie Adam Małysz-Gąsienica!

Po wzniesieniu toastów za wielkiego mistrza i degustacji tortu ufundowanego przez Urząd Miasta Zakopanego, Małysz - najbardziej zajęty człowiek świata ruszył na Wielką Krokiew. W ślad za nim podążył tłum kibiców, dziennikarzy i kamerzystów i fotoreporterów.

Tłumy fanów

Tłum biało-czerwonych kibiców z godziny na godzinę gęstniał i około południa opanował całe miasto. Ulicami sunął sznur kibiców chcących po raz ostatni zobaczyć, jak skacze Adam Małysz. Nieodłącznymi atrybutami miłośników skoków były oczywiście wszędobylskie, ogłuszające trąby. Ich jazgot narastał w miarę zbliżania się do Wielkiej Krokwi.

Równie popularnym gadżetem wśród fanów Małysza były w sobotę wąsy. Chyba nikt nie spodziewał się, że akcja pt. "zapuszczamy wąsy dla Adama Małysza", nabierze takich rozmiarów. Wąsy tego dnia nosili wszyscy. Przyklejane, domalowane lub własne - wyhodowane specjalnie na ten jeden jedyny dzień.

Zacierali ręce sprzedawcy sztucznych wąsów. Można było je nabyć za jedyne 5 złotych, bądź w tej samej cenie domalować. Dla kibiców wszystko. Sprzedawcy podobnie jak kibice przybywali z różnych stron Polski. Z niezbyt odległej Limanowej (jak sprzedające szaliki i kapelusze Agnieszka i Dominika), ale także z Łodzi (domalowująca wąsy Ola), czy Poznania (panowie Marek i Zbigniew, oferujący najtańsze trąbki "małyszówki").

Na dwie godziny przed początkiem benefisu na trybunach zasiadały już tysiące rozemocjonowanych widzów. Większości fanów nie udało się niestety dostać biletów, które rozeszły się w błyskawicznym tempie, ale mimo to przybyli, aby po raz ostatni poczuć atmosferę skoków z udziałem Adama Małysza. Bo taka okazja więcej się nie powtórzy.

Z Zakopanego Rafał Walerowski

Adamowi Małyszowi podziękowali fani, tworząc i wręczając mu za pośrednictwem RMF24.pl album ze zdjęciami Orła z Wisły! Zobacz te unikalne ujęcia!

Podziękuj Adamowi Małyszowi!

Czym teraz powinien zająć się Adam Małysz?

Kamil Stoch następcą Adama Małysza? Dołącz do dyskusji na forum

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne