Reklama

Reklama

MLS: Metro przegrywa bez Juskowiaka

Polscy fani MetroStars nie mogą się doczekać debiutu w barwach bordowo-czarnych Andrzeja Juskowiaka. Na temat występów byłego reprezentanta Polski informacji nie potrafi udzielić nawet klub.

Wszystko wskazuje na to, że na występ Polaka przyjdzie nam jednak jeszcze poczekać, gdyż - jak nie oficjalnie wiadomo - są komplikacje z uzyskaniem przez Juskowiaka pozwolenia na pracę.

Juskowiak przydałby się od zaraz w barwach MetroStars, bo w sobotę przegrali oni u siebie z Revolution.

Po sobotniej kolejce tabele obu konferencji ani drgnęły, oprócz MetroStars wszystkie drużyny Wschodu wygrały swoje mecze, a Fire zwyciężyły w jaskini lwa - na Home Depot Center z Galaxy.

D.C. United - San Jose Earthquakes 2:1 (1:0)

Reklama

Bramki DC: Earnie Stewart (9), Ben Olsen (81), dla SJ - Jamil Walker (80).

DC United zaczęli bardzo dobrze i już w 6. minucie Marco Etcheverry wrzucił na skrzydło do Cerritosa, ten dokładnie zacentrował, a Earnie Stewart głową strzelił swoją pierwszą bramkę po powrocie do USA z Holandii. Goście próbowali atakować, ale skutek przyniosło to dopiero w końcówce. Na 10 minut przed końcem Richard Mulrooney z rzutu wolnego dośrodkował w pole karne, tam głową przedłużył Manny Lagos, a Jamil Walker strzelił nie do obrony w długi róg.

Earthquakes nie zdążyli sobie nawet złożyć gratulacji, a znów przegrywali. Sekundy później piłkę na środku zabrał im Ben Olsen, podbiegł z nią kilka metrów, po czym z odległości około 25 metrów oddał strzał. Półgórną piłka jeszcze po drodze kozłowała, co zupełnie zmyliło bramkarza Pata Onstada, który przepuścił ją do siatki.

NY/NJ MetroStars - New England Revolution 1:2 (0:1)

Bramka dla NY: Steve Jolley (81), dla NE: Pat Noonan 2 (11, 72).

Piłkarze Metro już dawno nie przegrali na własnym boisku, ale w sobotę musieli ulec walczącym jak lwy o playoffs "Rewolucjonistom". W pierwszej połowie - mimo obfitych opadów deszczu - zdecydowanie dominowali goście, którzy na bramkę Walkera strzelali aż dziesięć razy.

Walker jednak podczas tego naporu skapitulował tylko raz po strzale bohatera meczu Pata Noonana. Ten 23-letni fan koszykówki podwyższył prowadzenie pięknym strzałem zza pola karnego, pogrążając MetroStars. W końcówce kontaktowego gola dla Metro strzelił Jolley, ale to wszystko na co było stać podopiecznych Bradleya.

Columbus Crew - Dallas Burn 3:2 (2:1)

Bramki dla Crew: Edson Buddle 2 (28, 81), Brian McBride (39), dla Burn: Brian Dunseth (15), Edward Johnson (52).

Mimo tego, że na boisku w Columbus zmierzyły się drużyny, które przez większą cześć sezonu plasowały się w dolnych rejonach tabeli, było to najciekawsze spotkanie kolejki.

Burn mają już tylko teoretyczne szanse na zakwalifikowanie się do playoffs, ale ambicji odmówić im nie można - grają naprawdę dobrze ale .. przegrywają. Pierwszy strzelił gola Brian Dunseth, który grał w Columbus, ale dwa tygodnie temu. Teraz gra w Dallas i po strzeleniu bramki ostentacyjnie pokazywał trenerom Crew i kibicom swoje nazwisko na koszulce.

Zemsta jednak Dunsethowi się nie udała, a zmiana barw klubowych może go kosztować premie za playoffs. Burn napędzili stracha kibicom Crew, a 16 tysięcy z trwogą w oczach dopingowało miejscowych.

Bohaterem meczu był czarnoskory napastnik Edson Buddle, który strzelił dwie bramki, w tym zwycięską na 9 minut przed końcem. To o jego zdrowie trenerzy Crew Greg Andrulis i Robert Warzycha martwią się najbardziej - gdy Buddle był kontuzjowany zajmowali oni ostatnie miejsce, a playoffs bez niego aż trudno sobie wyobrazić.

Colorado Rapids - Kansas City Wizards 1:0 (0:0)

Bramka: John Spencer (83).

Piłkarze Rapids po fatalnym początku sezonu urastają do miana faworytów. W sobotę ekipa Prekiego stawiła im zacięty opór, ale piłkarze Wizards już zapomnieli, jak się wygrywa. Szkoci mają tylko jednego piłkarza w lidze MLS, ale za to John Spencer jest jednym z najskuteczniejszych. To właśnie najniższy na boisku Spencer na 7 minut przed końcem ustalił wynik meczu strzałem głową po dośrodkowaniu z rogu Chrisa Hendersona.

Los Angeles Galaxy - Chicago Fire 0:2 (0:0)

Bramki: Damani Ralph 11 (Ante Razov 5, Kelly Gray 1) 58, Nate Jaqua 1 (94+).

Mistrzowie ligi MLS, piłkarze Galaxy mogą mieć kłopoty z obroną tytułu. 24 tysiące kibiców żołto-zielonych czekało na bramki aż godzinę, a na domiar złego zdobywali je goście. Jamajski debiutant w MLS strzelił już swoją jedenastą bramkę w sezonie, co jak na pierwszoroczniaka jest rekordem, który może długo być aktualny.

Żeby odrobić straty, cała drużyna Galaxy rzuciła się do ataków, co kosztowało zespół z LA stratę drugiej bramki. Już w doliczonym czasie gry na listę strzelców po raz pierwszy w MLS wpisał się Nate Jaqua.

Chris Reiko, USA

ChrisReiko@hotmail.com

Wyniki NA ŻYWO ze spotkań ligi MLS można śledzić w naszym serwisie nazywo.interia.pl

Wschód
                   M   Pt Z R  P  Bramki
1. Chicago        24   43   12  7  5  42-31
2. MetroStars     23   34    9  7  7  33-30
3. D.C. United    23   33    9  6  8  31-28
4. Columbus Crew  24   31    8  7  9  32-33
5. New England    24   29    7  8  9  40-41
Zachód
                   M   Pt Z R  P  Bramki
1. San Jose       24   43   12  7  5  35-26
2. Colorado       24   37   11  4  9  31-32
3. Kansas City    24   29    7  8  9  37-35
4. Los Angeles    24   29    7  8  9  28-28
5. Dallas         24   16    4  4  16  26-51
Strzelcy
13 - Taylor Twellman (NE), Carlos Ruiz (LA)
12 - Ante Razov (Fire), John Spencer (COL)
11 - Damani Ralph (Fire), Preki (KC)
10 - Mark Chung (COL)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje