Reklama

Reklama

Mistrza wraca, bo się... nudzi

"Wracam na skocznię ponieważ nie mogę już wytrzymać w domu, nudzę się i jednocześnie czuję, że stać mnie na olimpijski medal w Vancouver" - powiedział Janne Ahonen fińskim mediom.

Jako pierwszy wiadomość o powrocie Ahonena podał fiński dziennik Ilta-Sanomat w internetowym wydaniu w niedzielę. W kilka godzin później w sportowym programie Tulosruutu fińskiej telewizji MTV 3 Ahonen opowiadał jak odchodząc przed rokiem ze skoków czuł, że uczynił dobrze ponieważ robił to będąc na szczycie kariery i czuł się zmęczony.

Reklama

"Tak mi się wtedy przynajmniej wydawało. Teraz jednak czuję niedosyt, brakuje mi skoczni i całej atmosfery Pucharu Świata. Nie jestem jeszcze tak stary, aby kończyć i dlatego wrócę. Gdybym tego nie zrobił żałowałbym chyba do końca życia" - powiedział skoczek.

Ahonen podkreślił że zdobył dwa medale olimpijskie drużynowo, srebrne w 2002 i 2006 roku, lecz nie ma medalu indywidualnego.

W Tulosruutu wyjaśnił że "decyzję podjąłem w połowie lutego oglądając jeden z konkursów i nagle pomyślałem że już za rok będzie olimpiada w Vancouver. Oceniłem swoje szanse i stwierdziłem że właśnie medal indywidualny jest dla mnie prawdziwą marchewką, ponieważ brakuje mi go w kolekcji i myśl o nim sprawiła podjęcie tej decyzji".

W wywiadzie dla fińskiej telewizji YLE Ahonen powiedział, że nie zamierza wracać na skocznię tylko dla zabawy. "Nie będę co prawda startował we wszystkich zawodach Pucharu Świata, ale w tych w których wystąpię będę walczył o podium. Mam trzy cele na sezon 2009/2010, olimpiada w Vancouver, Konkurs Czterech Skoczni i mistrzostwa świata w lotach narciarskich".

"Wszyscy cieszymy się z decyzji Janne ponieważ jego obecność w reprezentacji wpłynie pozytywnie na wszystkich jej członków" - powiedział trener fińskich skoczków Janne Vaatainen

Dziennik Helsingin Sanomat napisał: "On ma dopiero 31 lat, to przecież jeszcze młody człowiek. Skaczą starsi, jak np. 36-letni Noriaki Kasai czy 38-letni Takanobu Okabe i tak prawdę mówiąc wszyscy zastanawialiśmy się kiedy Janne powróci, kiedy poczuje zew kontynuowania walki".

"Przede mną zrobiło tak wielu innych sportowców. Prowadząc intensywne życie z wieloma wyjazdami, obecnością w mediach i z całą oprawą imprez - po zakończeniu tego wszystkiego człowiek nagle czuje, że nie ma co robić, a nie jest przecież jeszcze emerytem. I wówczas, tak jak w starym przysłowiu, po prostu ciągnie wilka do lasu" - powiedział Ahonen.

Dowiedz się więcej na temat: medal | dziennik | Vancouver | wraca | janne ahonen

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama