Reklama

Reklama

Ministerstwo: Drzewiecki nie korzysta z ochrony

Resort sportu zdecydowanie zaprzecza doniesieniom Janusza Palikota oraz niektórych mediów, że Mirosław Drzewiecki korzysta z ochrony. Potwierdza jednak, że nieznani sprawcy uszkodzili samochód żony ministra sportu.

- Minister Drzewiecki nie korzystał i nie korzysta z jakiejkolwiek ochrony. Nie nosi kamizelki kuloodpornej i jeździ swoim własnym samochodem - zapewnia w rozmowie z serwisem internetowym tvp.info Marcin Rosół, doradca ministra sportu. Tymczasem RMF FM informuje, że na czas "wojny futbolowej" Drzewieckiemu przyznano specjalną ochronę.

Także Janusz Palikot (PO) w programie TVN24 sugerował, że w związku z konfliktem resortu sportu bezpieczeństwo ministra jest zagrożone. - Minister Drzewiecki musi występować w kamizelce kuloodpornej, z ochroniarzami i w trzech samochodach BMW, bo nie wiadomo, w którym będą chcieli go zastrzelić - mówił Palikot, dodając, że nie może wykluczyć, że na życie ministra czyha... PZPN. Tymczasem, według Marcina Rosoła, doradcy ministra Drzewieckiego, to nieprawda. Przedstawiciel resortu dodaje, że szef sportu nie otrzymywał żadnych pogróżek ani anonimów. -Jedyny incydent, jaki się zdarzył, to wybita szyba w samochodzie żony ministra. Podejrzewamy jednak, że to było zwykłe włamanie i nie wiążemy tego faktu z działaniami w sprawie PZPN - dodaje Rosół. Podobnie wypowiada się Biuro Ochrony Rządu. - Minister nie ma naszej ochrony - mówi kpt. Dariusz Aleksandrowicz, rzecznik prasowy BOR.

Reklama

Także prokuratura nie zajmuje się rzekomymi pogróżkami wobec Drzewieckiego. - Nic mi nie wiadomo, by było prowadzone jakieś śledztwo w tej sprawie - mówi serwisowi tvp.info, prokurator krajowy Marek Staszak. W podobnym duchu wypowiada się rzecznik policji Mariusz Sokołowski.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy