Reklama

Reklama

Minister w RMF: Platini wiedział!

Wprowadzenie kuratora do Polskiego Związku Piłki Nożnej było konsultowane z szefami federacji piłkarskich - zapewnił w Kontrwywiadzie RMF FM minister sportu Mirosław Drzewicki.

Na pytanie, czy mamy gwarancję, że w sprawie Euro 2012 nic strasznego nam nie grozi - kiwnął głową. Minister przyznał też, że o tym, czy w kolejnych związkach będą kuratorzy, zdecydują wyniki kontroli. A ta już dziś rozpocznie się w Polskim Związku Lekkoatletycznym, a wkrótce w szermierczym.

Konrad Piasecki: Panie ministrze! I po co panu cały ten pasztet?

Mirosław Drzewiecki: Właściwie po nic, ale generalnie po to, żeby było zgodnie z tym, co mówiłem przed olimpiadą: "Po olimpiadzie wracamy i bardzo dokładnie będziemy przeglądali związki sportowe". Zaczęliśmy od PZPN. To nie jest akcja tylko PZPN-owska, bo dzisiaj zaczyna się kontrola w Polskim Związku Lekkoatletycznym, za moment będzie w szermierczym.

Reklama

Czyli takich kuratorów będziemy mieli więcej? Nie tylko w PZPN-ie?

Tego nie wiem. Wszystko zależy od ustaleń kontroli. Są związki, które na dzisiaj są podejrzane w tym sensie, że dziennikarze mówią, że coś jest niedobrze. To jak ma minister szukać? Po tropach dziennikarskich. Jak mówią, że jest gdzieś kłopot, to my próbujemy sprawdzić, czy to jest prawda, czy to jest fałsz.

To skupmy się na tym nieszczęsnym PZPN-ie. Dzisiaj miało się zakończyć zgłaszanie kandydatów na prezesa. Za miesiąc byłyby wybory. Dlaczego pan nie chciał poczekać? Za miesiąc byłaby zupełnie inna sytuacja...

Dlatego, że te wybory byłyby z punktu widzenia prawa nieważne. Jeżeli wszystkie rzeczy, które dotyczyły wyborów, były niezgodnie z prawem podjęte, to każdy człowiek, który miałby interes prawny, żeby zaskarżyć tę decyzję Walnego Zgromadzenia, powiedziałby, że to jest nieważne.

Czyli zjazd PZPN-u byłby nielegalny i jego decyzje byłyby nielegalne?

Dokładnie tak.

Myśli pan, że kurator coś z tym zrobi? Rzeczywiście ma realne możliwości?

Kurator ma jedno zadanie - on musi wyprostować sytuację w PZPN-ie. Jeśli wskaże datę zjazdu wspólnie z Trybunałem Arbitrażowym, to on ma przygotować czystość prawną w związku. Wtedy można byłoby powiedzieć, że zaczniemy w PZPN-ie od zera. Od tej godziny wszystko, co będzie się działo, będzie zgodne prawem.

A nie było tak, że pan zrobił to, co pan zrobił dlatego, że był pan przekonany, że po zjeździe będzie takie piłkarskie status quo? Albo nawet, że zgłosi się dzisiaj Michał Listkiewicz i pan będzie w kropce?

On to deklarował wcześniej, mówił, powtarzał wczoraj. To nie była ta obawa.

Ale bał się pan zwycięstwa Laty albo Kręciny?

Nie. W dalszym ciągu uważam, że jeżeli ten związek będzie działał w oparciu o prawo i zgodnie z prawem, to ma prawo być autonomiczny i ma prawo się wybierać. Mam nadzieję, że wreszcie minął czas tych wszystkich, którzy uważali, że prawo łamać można, bo PZPN to jest wielki związek i wszyscy będą na to pozwalali.

Ale uważa pan, że dotychczasowi działacze, tacy jak Grzegorz Lato czy pan Kręcina, którzy mieli startować, mają dzisiaj moralne prawo do tego, żeby wystartować?

To jest decyzja związku. Oni będą decydowali.

Czy pan uważa, że te wszystkie nieprawidłowości, które wykazała kontrola, kompromitują ich czy nie?

Jeżeli pan Kręcina i pan Lato w następnej odsłonie wystartują, to jest ich sprawa. To jest wolny związek. Rzecz najważniejsza w tym wszystkim - jeżeli ktoś uważał, że można w Polsce w dalszym ciągu prowadzić w ten sposób związek, to mówię stanowczo "nie". Nie będzie żadnego związku tak działającego.

Wielu mówi, że Drzewiecki robi to wszystko po to, żeby prezesem został Zbigniew Boniek.

To jest nieprawda i najlepszym przykładem na to jest to, że z nikim z PZPN-u przez cały czas nie rozmawiałem, czy ma być Boniek, czy Lato, czy ktokolwiek inny. Ja nie przekonuję do osoby.

Ale nie chce pan, żeby Boniek był prezesem?

Ja nie jestem od tego, żeby mówić, że ten prezes mi się podoba bardziej czy nie.

Wczoraj, kiedy zadzwoniłem do Zbigniewa Bońka, on nie był zdziwiony tym, co się stało. Raczej pytał, czy to już oficjalnie wiadomo. Wiedział o tym wszystkim, był uprzedzony.

Od pewnego czasu była sprawa jasna.

Nie, nie była sprawa jasna. Dla Listkiewicza na pewno nie była, bo był wczoraj bardzo zaskoczony.

Ja 6 sierpnia rozpocząłem kontrolę w PZPN-ie i ją przedłużałem, prosiłem o nowe materiały. Myślę, że ludzie w PZPN-ie wiedzieli doskonale, że sytuacja idzie w jakimś kierunku.

Wiedział Zbigniew Boniek. A wiedzieli: Michel Platini i Sepp Blatter, czyli szefowie federacji piłkarskich?

Jeden i drugi byli konsultowani w tej sprawie wcześniej.

Dali zielone światło?

W związku z tym, że to nie jest kurator ministra sportu, tylko kurator powołany przez Trybunał Arbitrażowy przy PKOL-u, to są dwie różne kategorie.

Dali kuratorowi "carte blanche"?

Nie musieli dawać "carte blanche".

Zapewnili pana, że Polska nie zostanie wykluczona z rozgrywek międzynarodowych?

Proszę pamiętać, że w Europie takie przypadki się wydarzają co jakiś czas. To nie jest tak, że jedna "stajnia Augiasza" do wyczyszczenia to jest polski PZPN. Jest jeszcze parę innych związków na świecie i w Europie. I tak się działo w Anglii, we Włoszech.

Powtórzę pytanie. Czy Michel Platini powiedział panu, że jeśli wprowadzicie kuratora przy pomocy Trybunału Arbitrażowego, to nie musicie się martwić?

Nie musimy się martwić, jak robimy wszystko zgodnie z prawem i nie ma ingerencji struktur państwa w Związek.

Obiecał to Platini?

Mówił, że taka rzecz jest dopuszczalna.

Czyli nie będzie problemu z Euro, nie będzie problemu z rozgrywkami?

Wszyscy będą teraz straszyli odebraniem Polsce Euro, wycofaniem Polski z rozgrywek. To jest pewna taktyka PZPN-u. Natomiast decyzje, które podejmuje się w UEFA i FIFA, podejmuje się na podstawie prawdziwych faktów i przesłanek.

Pan ma zapewnienie, że nic strasznego się nie stanie?.... Kiwa pan głową. Uważa pan, że te zarzuty wobec PZPN-u mają taki wymiar, że w sprawę może wmieszać się prokuratura?

Prokuratura od paru lat jest w tej sprawie, i jeżeli chodzi o korupcję, te śledztwa są rozwojowe i będą miały ciąg dalszy. To jest jedno zjawisko, i tutaj organy ścigania muszą swoją pracę wykonywać bez względu na to, czy w PZPN-ie jest kurator, czy nie. Natomiast mogę powiedzieć, że cały szereg innych naruszeń dyskwalifikuje innych ludzi, którzy zarządzali takimi sprawami w PZPN-ie. Na przykład dział prawny.

Michał Listkiewicz ma się czego obawiać czy nie?

Nie mam wiedzy, która by świadczyła, że Michał Listkiewicz musi się obawiać. Michał Listkiewicz niewątpliwie, jako szef związku, w kategorii prezesa nie poradził sobie, jeżeli chodzi o związek piłkarski.

A czy nie ma pan obawy o fatum, które wisi nad wszystkimi ministrami, którzy zaczynali wojny futbolowe? Dębski, Lipiec... Marnie skończyli.

W takim razie powinienem ukryć te wyniki kontroli, ukryć do szuflady i udawać, że się nic nie stało. Bardzo bym chciał, żebyśmy byli wszyscy po jednej stronie, i żeby nam zależało na oczyszczeniu polski piłki. Nie tylko piłki. Mamy Polski Związek Lekkiej Atletyki, inne związki.

A jak się nie uda? Poda się pan do dymisji?

Szykuje się Euro, buduje stadiony, wszystko rusza... Nie zakładam, że coś się może nie udać. Wiem, czego chcę i do czego dążę.

Dziękuję bardzo.

Dziękuję.

Dowiedz się więcej na temat: lato | Michał Listkiewicz | Boniek | kurator | RMF | platini | minister | PZPN

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje