Reklama

Reklama

Miliony wywalone w błoto

Przygotowania do igrzysk w Pekinie kosztowały budżet państwa aż 185 mln zł. Na dodatek PKOl postanowił wysłać na olimpiadę niemal trzystu sportowców!

Ostatnio nasz sport dołuje. W Atenach, gdzie wysłaliśmy 186 sportowców, zdobyliśmy tylko 10 medali (3 złote, 2 srebrne i 5 brązowych). W kraju uznano to za porażkę. Warto przypomnieć, że pewniakiem do "złota" był wówczas chodziarz Robert Korzeniowski, który teraz chodzi wytrwale, ale już nie po olimpijskich trasach, tylko po korytarzach i gabinetach TVP (jest tam szefem sportu).

Cztery lata temu aż trzy medale wywalczyła dla Polski Otylia Jędrzejczak (jeden złoty i dwa srebrne). Najlepsza specjalistka od "motylka" wystartuje również w Pekinie, lecz przez jej kłopoty prywatne (tragiczny wypadek), a ostatnio zdrowotne, w ciemno weźmiemy choćby jeden "krążek" w jej wykonaniu.

Reklama

Renesans sportów zespołowych

Tylko częściowo rozrzutność PKOl-u jest wytłumaczalna: na igrzyska wysyłamy wyjątkowo liczną grupę przedstawicieli sportów zespołowych. Pojadą nie tylko siatkarze, którzy byli również w Grecji w 2004 r., ale też siatkarki i aktualni wicemistrzowie świata - szczypiorniści. I to właśnie chyba chłopaki Bogdana Wenty mają największe szanse na wywalczenie medalu. Orły Raula Lozano są o krok od awansu do finału Ligi Światowej, a to również obrazuje drzemiący w nich potencjał.

"Złotka"? Trudno wróżyć im dobrze. Trener odesłał z kadry kilka zawodniczek, bo nie przyszły na posiłek. Później spadła głowa kierownika kadry, który zapomniał im o tymże posiłku zakomunikować. W takiej atmosferze nie robi się sukcesów. Dziwnym trafem po odejściu Andrzeja Niemczyka (doprowadził siatkarki do dwóch z rzędu tytułów mistrzyń Europy) nasze panie grają momentami świetnie, by w decydujących chwilach załamywać się.

Kto poza Otylią może coś zwojować? Jej koledzy pływacy: Mateusz Sawrymowicz i Paweł Korzeniowski. Ten drugi, wychowanek Unii Oświęcim, zapowiada, że na 200 m delfinem popłynie poniżej 1:54 min, a to już pułap dostępny tylko dla człowieka-ryby Michaela Phelpsa z Australii.

Nadzieja umiera ostatnia

Z "Królowej sportu" największe nadzieje medalowe należy wiązać z występem tyczkarki Moniki Pyrek. Jeśli skoczy na poziomie rekordu Polski (4,83 m), podium będzie miała w kieszeni. Poza zasięgiem zdaje się być jedynie caryca tyczki - Jelena Isinbajewa.

Nieźli jesteśmy też w konkurencjach techniczno-szybkościowych, do jakich zaliczają się biegi przez płotki, w których specjalizują się Marek Plawgo i Anna Jesień.

Gimnastyk Leszek Blanik zdobył już brąz w Sydney. Od tamtego czasu okrzepł, dojrzał, co potwierdził, zdobywając mistrzostwo świata. W Pekinie również zaatakuje najwyższy stopień podium.

Mamy też światowej klasy ciężarowca - Szymona Kołeckiego, który trzy miesiące temu wywalczył "złoto" na mistrzostwach Europy. Wprawdzie później leczył kontuzję kolana, ale zapewnia, że nie ma już po niej śladu i będzie bił się o medal na olimpiadzie.

O choćby nawet brązowym "krążku" marzy nasza najlepsza tenisistka Agnieszka Radwańska. Na razie jednak w najmocniej obsadzonych zawodach Wielkiego Szlema osiągała fazę ćwierćfinałową. "Isia" z Krakowa robi ciągłe postępy i być może na korcie w Pekinie przebije się do strefy medalowej.

Nie marzeniem, a niemal obowiązkiem jest medal na igrzyskach dla pary doświadczonych żeglarzy, startujących w klasie Star , Mateusza Kusznierewicza i Dominika Życkiego.

Jeśli już przy sportach wodnych jesteśmy, to warto przypomnieć, że mamy czwórkę podwójną wioślarzy: Adam Korol, Michał Jeliński, Marek Kolbowicz i Konrad Wasilewski. Trzy lata temu zdobyli mistrzostwo świata, ale ostatnio na PŚ w Poznaniu byli trzeci, co uznano za porażkę. W Pekinie będzie to oznaczało medal.

I to właściwie wszystkie nasze szanse medalowe. Miłe niespodzianki będą mile widziane, ale czy trzeba było wysyłać aż taki tłum sportowców, by przywieźć około 10 medali? Po co nam w Pekinie aż trzy reprezentantki w rzucie dyskiem (Joanna Wiśniewska, Wioletta Potępa, Żaneta Glanc)?

Kadra powinna być zracjonalizowana, góra 200-osobowa. Polski sport zaoszczędziłby wówczas niemało, a pieniądze można by przeznaczyć na poprawę warunków szkolenia młodzieży (baseny, hale, bieżnie, korty). Ale PKOl woli organizować najdroższe na świecie wycieczki.

Czy wiesz, że?

Co ciekawe, w Chinach będzie nas reprezentowało trzech 40-latków. Najstarszym sportowcem naszej kadry jest jeździec Artur Społowicz (45 lat). "Czterdziestka" stuknęła także kulomiotce Krystynie Danilczyk-Zabawskiej, a barierę wieku średniego przekroczył już żeglarz Dominik Życki (43 l.).

Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL