Reklama

Reklama

Mila, Sadlok, Sobiech i nie tylko na liście życzeń Lecha

Lech Poznań szuka poważnych wzmocnień. W zimowym okienku transferowym do klubu z Bułgarskiej przyjść mają trzej bardzo dobrzy gracze. Będą to zawodnicy występujący na pozycjach: środkowego obrońcy, pomocnika i napastnika. Lista kandydatów do gry w Poznaniu jest bardzo długa. Znajdują się na niej m.in. Kamil Glik oraz Tomasz Jodłowiec.

Do zimowego okienka transferowego jest jeszcze trochę czasu. Mimo tego kibice oraz media już od dawna żyją spekulacjami, którzy zawodnicy w stolicy Wielkopolski pozostaną, którzy zespół wzmocnią, a którzy będą musieli niestety odejść...

Z "Kolejarzem" w nadchodzącej wielkimi krokami zimowej przerwie pożegnają się: Handżić, Golik, Henriquez, Cueto. Z klasą włodarze klubu chcą się natomiast rozstać z Hernanem Rengifo, reprezentantem Peru. Jak zapowiedział ostatnio na łamach prasy prezes Lecha, Andrzej Kadziński, w najbliższym czasie dojdzie do spotkania z menedżerem piłkarza, podczas którego obie strony mają rozmawiać o dalszej przyszłości utalentowanego napastnika z Ameryki Południowej.

Reklama

W poznańskim klubie absolutnie nikt nie chce mówić o potencjalnych wzmocnieniach. A precyzując... o konkretnych personaliach. Nie jest jednak żadną tajemnicą, że jeśli chodzi o defensywę brani są pod uwagę głównie trzej zawodnicy. Kolejno są to: Tomasz Jodłowiec (Polonia Warszawa), Maciej Sadlok (Ruch Chorzów) i Kamil Glik (Piast Gliwice).

Na liście życzeń poznańskiej "jedenastki" znajdują się podobno również nazwiska: Janusza Gancarczyka i Sebastiana Mili (obaj Śląsk Wrocław), Artura Sobiecha (Ruch Chorzów), Mateusza Cetnarskiego (GKS Bełchatów). Ewentualnym problemem w sprowadzeniu któregoś z wymienionych graczy może być zaporowa cena wyznaczona przez któryś z klubów. W Poznaniu bowiem pieniądze mają, ale zamierzają je wydawać w granicach dobrego rozsądku.

W przypadku dwóch pozostałych formacji, czyli pomocnika i napastnika, na razie nie wiele jeszcze wiadomo. Mają być to głównie zawodnicy z Polski, ewentualnie obcokrajowcy, ale tylko z Europy, a nie żadnych egzotycznych krajów, jak to swego czasu miało miejsce. Jeśli chodzi o pozyskanie wartościowego napastnika, to od dłuższego czasu klub rozmawia ze Zbigniewem Zakrzewskim. Popularny "Zaki chce wrócić do Lecha po niezbyt udanych wojażach zagranicznych. Obie strony są bardzo zainteresowane transferem. Na przeszkodzie nie powinny też stanąć kwestie finansowe, bo jak deklaruje zawodnik - nie są one bardzo wysokie...

Wszystko wskazuje więc na to, że powrót Zbigniewa Zakrzewskiego, na Bułgarską jest tylko i wyłącznie kwestią czasu. Jak długiego? W tej chwili ciężko to jednoznacznie określić Jak zapewnia jednak w swoich licznych wypowiedziach prasowych, prezes Andrzej Kadziński, pieniądze na konkretne transfery są w klubowej kasie. Wszystko po to, by w dalszym ciągu walczyć o mistrzostwo. A absolutny cel minimum, jaki postawiono przed trenerem Jackiem Zielińskim, to występy w europejskich pucharach.

Łukasz Klin , Poznań

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy