Reklama

Reklama

Męczarnie Chelsea i Bordeaux

Zamiast piłkarskiej uczty mieliśmy co najwyżej futbolową przystawkę. Mecz Chelsea z Romą zawiódł spragnionych emocji fanów. Włosi, nastawieni na 0:0, nie zamierzali atakować. Na szczęście Anglikom udało się strzelić gola i wymęczyć jednobramkowe zwycięstwo. Po tym meczu z 7 punktami na koncie londyńczycy samotnie prowadzą w grupie A.

Na Stamford Bridge w pierwszych 45 minutach nie widzieliśmy zbyt wielu bramkowych sytuacji. Zarówno Roma jak i Chelsea grały bardzo uważnie w obronie. Najlepszą okazję do zdobycia bramki miał Frank Lampard, który po sprytnym rozegraniu rzutu wolnego z Deco strzelił w spojenie słupka z poprzeczką. Roma nie miała klarownych sytuacji. Kilka razy z dystansu uderzał De Rossi, a ofensywne wejścia Tottiego "kasował" Terry.

Po powrocie z szatni Anglicy i Włosi przez jakiś czas znów nie stwarzali kibicom powodów do powstania z miejsc. Zmusił ich do tego dopiero Kalou, który w 61 minucie był o krok od zdobycia bramki i pokonania Doniego. Jednak bramkarz Romy wyszedł z sytuacji obronną ręką.

Reklama

Z upływem czasu piłkarze Scolariego zaczęli się jednak rozkręcać. Szalał na boisku Frank Lampard, który był nie do powstrzymania przez piłkarzy Romy. I właśnie Lampard w 77 minucie wrzucał piłkę z rzutu rożnego, a wrzutkę na gola zamienił John Terry. Angielskie podanie, angielski gol. Chelsea - Roma 1:0.

Po tym golu Londyńczycy uspokoili się nieco, ale wciąż od czasu do czasu nękał obronę rzymian Frank Lampard. Jego piękne uderzenie z rzutu wolnego obronił jednak Doni, chwilę po tym bombę z dystansu posłał Deco.

W ostatnich sekundach spotkania w pole karne wdarł się Lampard, ale wywalczył tylko rzut rożny. Gospodarze wykonali korner, ale arbiter zakończył mecz.

Podsumowując: dobry mecz Chelsea, popis Lamparda, po drugiej stronie słabiutka Roma i bezbarwny kapitan rzymian Francesco Totti.

Chelsea - Roma 1:0 (0:0)

1:0 Terry 77.

CHELSEA: Czech - Bosingwa, Terry ŻK, Carvalho, Bridge - Kalou (77. Di Santo), Deco, Obi Mikel, Lampard, Malouda ŻK (46. Beletti) - Anelka.

AS ROMA: Doni - Cicinho ŻK, Panucci, Mexes ŻK, Risse (82. Tonetto) - De Rossi, Aquilani (60. Perotta), Brighi - Taddei (81. Menez), Totti, Vucinić.

W drugim meczu tej grupy Bordeaux zdobyło swoje pierwsze punkty w grupie A. Francuzi pokonali na własnym boisku rumuński CFR Cluj 1:0.

Do przerwy na boisku w Bordeaux nie było goli. Zamiast tego obejrzeliśmy aż pięć żółtych kartek. Obejrzeli je Rame, Chalme i Chamakh z ekipy gospodarzy i Peralta oraz Cadu z Cluj.

Ofensywne poczynania Francuzów to przede wszystkim akcje Gourcuffa i Belliona. W ekipie Rumunów pokazał się Juan Culio.

Na szczęście po przerwie piłka wreszcie wpadła do siatki. Pomógł jej w tym obrońca mistrza Rumunii, Cadu, który w 54. minucie skierował futbolówkę do własnej siatki.

To był jedyny gol tego meczu. Gracze Bordeaux mimo starań nie zdołali pokonać Stancioiu. Emocje w końcówce zapewnił jeszcze Trica, który po drugiej żółtej kartce musiał w 90 minucie opuścić boisko. W sumie arbiter pokazał 9 żółtych i jedną czerwoną kartkę.

Bordeaux - CFR Cluj 1:0 (0:0)

1:0 Cadu 54. (samob.)

BORDEAUX: Rame (ŻK) - Chalme (ŻK), Planus, Diwra, Jurietti - Obertan (61. Gouffran), Fernando, Gourcuff, Diarra, Bellion (61. Wendel) - Chamakh (ŻK).

CLUJ: Stancioiu - Tony, Cadu (ŻK), De Sousa, Alvaro Pereira - Dubarbier (75. Didi), Peralta (ŻK), Trica (Cz K), Muresan (ŻK), Juan Culio (ŻK) - Kone (86. Kone).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy