Reklama

Reklama

Mecz Gwiazd WNBA: Zachód górą!

Znów Zachód - tak najkrócej można podsumować 2003 WNBA All-Star Game. Nawet kontuzja Lisy Leslie nie przeszkodziła zespołowi Konferencji Zachodniej pokonać Wschód.

W pojedynku rozgrywanym w Madison Square Garden w Nowym Yorku prowadzona przez Michaela Coopera ekipa pokonała rywalki 84:75. Dwa punkty dla zwyciężczyń zdobyła Margo Dydek, a MVP meczu została Nikki Teasley.

- Udowodniłyście, że kobiety potrafią grać w kosza - powiedziała po spotkaniu prezydent ligi Val Ackerman. Miała rację, bo chociaż trudno luz i techniczne sztuczki porównywać z tymi z NBA (poza kilkoma), to koszykarki zaimponowały ostrą walką, jaką rzadko widzi się w podobnych meczach u mężczyzn.

Drużyna Konferencji Zachodniej, która wygrała wszystkie poprzednie mecze gwiazd, była faworytem i początek pojedynku w MSG zdawał się potwierdzać te przewidywania. W 5. minucie było 14:6 dla Zachodu, w którym prym wiodła Leslie (Los Angeles Sparks), zdobywając do tego momentu 13 "oczek". Zespół ze Wschodu prowadzony przez szkoleniowca New York Liberty Richie Adubato (bilans 0-3 w meczach gwiazd) szybko uporządkował jednak grę w ataku, a wprowadzona z ławki Deanna Nolan (Detroit Shock) trafiła dwukrotnie za trzy i zrobiło się 20:20. Grający bardziej agresywnie w obronie i dobrze dysponowany w rzutach z dystansu Wschód zaczął uzyskiwać przewagę, która w 18. minucie wyniosła 9 "oczek" (43:34) po akcji 2+1 Tari Phillips (New York Liberty).

Reklama

Do przerwy prowadził więc 46:38 i zanosiło się na pierwszy sukces Wschodu w pięcioletniej tradycji meczów najlepszych koszykarek świata.

Sytuacja z 6. minuty II połowy mogła tylko potwierdzić te przypuszczenia. Leslie, która do tego momentu zdobyła 17 punktów (wszystkie w I części) musiała na 14 minut i 33 sekundy przed końcem meczu opuścić parkiet. W walce pod bronionym koszem na środkową Los Angeles Sparks bardzo niefortunnie spadła Swin Cash (Detroit Shock), która z kolei była popchnięta przez Australijkę Lauren Jackson (Seattle Storm). Efekt - uraz kolana. Leslie podtrzymywana przez koleżanki opuściła parkiet, a później musiała udać się do szpitala.

Kontuzja liderki Zachodu, o ironio, bardziej zdeprymowała Wschód, który już bardzo źle zaczął drugą połowę (fatalne pudła spod kosza) i nie był w stanie wrócić do dobrej dyspozycji z pierwszych 20 minut. Wykorzystały to podopieczne coacha Sparks Coopera i w 32. minucie po akcji 2+1 wyróżniającej się Yolandy Griffith (Sacramento Monarchs) prowadziły 62:54.

Przewaga ta wzrosła po chwili do 12 punktów (66:54), ale Wschód znów wrócił do gry. Kilka udanych akcji w obronie i "3" Nolan (3/7 za trzy) spowodowało, ze zrobiło się tylko 71:68 dla Zachodu.

W kolejnej akcji ekipa Konferencji Wschodniej znów zabrała piłkę rywalkom, ale Dawn Staley (Charlotte Sting) podała ją w ręce Teasley, która nie zastanawiając się przymierzyła za trzy, będąc parę metrów za linią oznaczającą przyznawanie dodatkowego punktu. Piłka wpadła do kosza na 2 minuty i 15 sekund przed końcem i był to praktycznie wyrok dla rywalek.

W ostatnich 43 sekundach drużyna z Zachodu przypieczętowała zwycięstwo, trafiając 8 wolnych. 84 "oczka" zdobyte przez zwyciężczynie, to rekord WNBA All-Star Game.

Nagrodę dla najbardziej wartościowej (MVP) zawodniczki meczu otrzymała Teasley, która weszła z ławki, wprowadzając niesamowite ożywienie w ekipie Zachodu. Rozgrywająca Sparks przebywała na parkiecie 24 minuty, trafiając 2 z 6 rzutów z gry oraz 2 na 5 wolnych. To jednak nie zdobycz punktowa, a 6 przechwytów i 5 asyst spowodowało, że zasłużenie przyznano jej tę nagrodę. Odbierając kryształową kulę, Teasley od razu odniosła się do kontuzji Leslie. - Nikt nie chce, by takie rzeczy się zdarzały, ale Lisa ma silną indywidualność i podniesie się z tego - powiedziała koszykarka, której kilka asyst bez przesady przypominało najlepsze zagrania Jasona Williamsa czy Jasona Kidda. - Od razu jak to się stało, zaczęłam modlić się o jej zdrowie do Boga, bez niego nic nie jest możliwe.

W Meczu Gwiazd WNBA po raz pierwszy wystąpiła Polka. Dydek (San Antonio Silver Stars) była jedyną Europejką w gronie najlepszych koszykarek. Środkowa reprezentacji Polski i Lotosu VBW Clima, której "dunk" był ozdobą piątkowej sesji treningowej, nie miała jednak zbyt wiele okazji na udane zaprezentowanie się nowojorskiej publiczności. Grała tylko 8 minut - najkrócej z całego zespołu Zachodu. Margo pojawiła się na parkiecie dwukrotnie (w 10. minucie I połowy i w 14. minucie II części), a jedyne punkty zdobyła na 8 minut i 26 sekund przed końcem pierwszej części, trafiając do kosza z półdystansu i po obrocie. Dwie następne próby Polki, która zdołała jeszcze zaliczyć dwie zbiórki oraz zapisać na swoim koncie przechwyt i stratę, okazały się niecelne.

Zachód - Wschód 84:75 (38:46)

Zachód: Lisa Leslie 17, Yolanda Griffith 14, Sue Bird 11, Nikki Teasley 10, Lauren Jackson 9, Adrian Williams 9, Marie Ferdinand 6, Shaeryl Swoopes 4, Margo Dydek 2, Katie Smith 2, Tamecka Dixon 0.

Wschód: Tamika Catchings 17, Deanna Nolan 15, Tari Phillips 13, Nykesha Sales 7, Chamique Holdsclaw 6, Natalie Williams 6, Swin Cash 6, Dawn Staley 5, Teresa Weatherspoon 0, Shannon Johnson 0, Cheryl Ford 0.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL