Reklama

Reklama

ME w wioślarstwie. Trener kadry Jakub Urban: Rowerów dziewczynom nie zabronię

Polskie wioślarki wystąpią w mistrzostwach Europy w Poznaniu bez Joanny Dittmann i Marii Sajdak, które podczas przygotowań uległy kontuzjom podczas jazdy na rowerze. Trener Jakub Urban zapewnia jednak, że nigdy nie zabroni dziewczynom treningu rowerowego.

Przed najważniejszymi regatami w tym roku, kobieca kadra została nieco uszczuplona. Wszystko zaczęło się od wypadku Dittmann, rywalizującej w czwórce bez sterniczki, która dwa miesiące temu podczas jazdy na rowerze złamała sobie nadgarstek. Z kolei już po mistrzostwach Polski, podczas ostatniego zgrupowania w Wałczu doszło do kraksy Marii Sajdak (znanej pod nazwiskiem Springwald) z Izabelą Gałek. Ta pierwsza, jedna z liderek czwórki podwójnej, doznała kontuzji barku, która wykluczyła ją z mistrzostw.

Reklama

- Trochę wyszedł brak umiejętności jeżdżenia w większej grupie i w tzw. jeździe na kole. Zawsze przed takim treningiem mamy odprawę, żeby zachować bezpieczne odległości, ale też żeby jechać w ścisłej grupie, a nie gęsiego. To ważne, bo wówczas samochód, żeby je wyminąć, robi to szerokim łukiem, a nie tak na styk, tak, że potrafi trącić lusterkiem rowerzystę - powiedział szkoleniowiec, który zapewnił, że nie będzie nigdy zabraniał swoim zawodniczkom jazdy na rowerze.

- Jeśli ktoś biegnie i się przewróci, to nie zabraniamy mu biegać. Trzeba po prostu więcej myśleć i uważać. Rower w wioślarstwie to jest nieodłączny i bardzo korzystny element przygotowań. Tak zawsze był w naszej grupie i dziewczyny często do samych zawodów intensywnie jeździły na rowerze. To jest też odskocznia od treningów na wodzie, który bywa już w pewnym momencie nużący - zaznaczył.

Dittmann zastąpiła Paulina Grzella, a w miejsce Sajdak popłynie Katarzyna Boruch. Zmiany personalne zdaniem Urbana nie muszą przekreślać szans tych osad na dobry wynik. - Nigdy nie byłem zwolennikiem spisywania osad na straty przed regatami. Najpierw dałbym tym dziewczynom się wykazać. W każdym składzie można wygrać i przegrać i to dziewczyny udowodniały nieraz. Nawet rywalizując w najmocniejszym układzie, jeśli w głowach gdzieś źle sobie poukładały, potrafiły przegrywać proste biegi - przypomniał.

Osady w nowych składach miały już okazję pływać w Wałczu, gdzie kadrowicze przygotowywali się do mistrzostw. Urban zapewnił, że czasy uzyskiwane przez łódki wcale nie odbiegały od wyników, jakie osiągały załogi w "starym" zestawieniu.

- Sam jestem ciekawy, na co je stać. Jedyną niewiadomą jest to, czy te młodsze dziewczyny poradzą sobie psychicznie, ze stresem. Bo fizycznie nie są gorsze od swoich koleżanek, a wiosłują technicznie na dobrym poziomie. Wymieniliśmy tylko po jednej osobie, a nie całe załogi. Jeśli ta młodsza widzi po starszych koleżankach, że są pewne siebie, ona sama tej pewności nabiera. Im będzie się łatwiej +sprzedać+ w osadzie. Te zmienniczki, które dołączyły do czwórek, to są też medalistki mistrzostw Europy i świata, tyle że w kategoriach młodzieżowych - wyjaśnił.

Szkoleniowiec pierwotnie zakładał, że w mistrzostwach wystawi też dwie dwójki, ale w związku z kontuzjami, zawodniczki z dwójek dołączyły do czwórek.

- Żałuję tylko, że nie sprawdzę młodego debla (dwójki podwójnej - red.), ale z drugiej strony cieszę się, że są takie zmiany personalne. Bo jeśli, odpukać, komuś coś się stanie w tym kluczowym sezonie, to będę przynajmniej wiedział, czy mam na kogo liczyć, czy nie. Dlatego te mistrzostwa są ważne dla nich, ale zaznaczam, te regaty też o niczym nie decydują, a już na pewno nie o tym, kto pojedzie na igrzyska, a kto nie. Do tego startu mogą podejść z luźną głową i zaprezentować się z jak najlepszej strony - przyznał.

Jego zdaniem dopływ "świeżej krwi" może tylko podnieść poziom całej grupy.

- Kiedy w sezonie mieliśmy możliwość trenowania w takich składach, że dwójki pływały obok czwórek, to od razu poziom wzrastał. Żadna z tych dziewczyn nie miała powiedziane, że ma pewne miejsca w tym sezonie. Mogę śmiało powiedzieć, że na przełomie lipca i sierpnia, gdy miały odbywać się igrzyska, dziewczyny były w życiowej dyspozycji. Formy myślę nie straciły do końca, ale jest też duża różnica między startowaniem w lipcu, a w październiku. Inaczej pływa się w ciepłej wodzie latem, a inaczej jesienią, gdy wynosi ona 13-14 stopni - tłumaczył.

Przed swoimi załogami nie stawia konkretnego celu. - Oczekują przede wszystkim dobrego występu. Może nawet będzie lepiej, jak osady popłyną w repasażach, bo zwykle na regatach rozkręcają się z każdym wyścigiem - podsumował.

Mistrzostwa rozpoczną się w piątek o godz. 9.30 wyścigami eliminacjami i repasażami. W sobotę odbędą się półfinały, a rywalizację o medale zaplanowano na niedzielne przedpołudnie.

W zawodach wystąpi ok. 700 zawodników z 33 krajów.

Marcin Pawlicki

Dowiedz się więcej na temat: wioślarstwo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje