Reklama

Reklama

ME w klasie Finn. Kula: postaramy się podgryźć najlepszych

Piotr Kula powinien być liderem polskich żeglarzy, którzy w środę rozpoczną w Gdyni rywalizację w mistrzostwach Europy w klasie Finn. „Obsada tych regat jest bardzo mocna, ale postaramy podgryźć najlepszych” - powiedział PAP reprezentant GKŻ Gdańsk.

W trwających do niedzieli mistrzostwach weźmie udział 42 żeglarzy z 23 krajów, a w tym gronie będzie ośmiu Polaków. W sumie zaplanowano 10 wyścigów - po dwa każdego dnia.

Reklama

"Obsada jest bardzo mocna i z Europy są praktycznie wszyscy liczący się zawodnicy. Na swoim akwenie postaramy się jednak zaprezentować z jak najlepszej strony i będziemy podgryzać najlepszych" - zapewnił Kula.

Biało-czerwoni mieli już okazję rywalizować z uważanymi za faworytów tych regat mistrzami olimpijskimi, Brytyjczykiem Gilesem Scottem (2016 Rio de Janeiro) i Maksem Salminenem (2012 Londyn). Szwed triumfował jednak w dwuosobowej klasie Star, a cztery lata temu był szósty w klasie Finn.

Obaj zawodnicy, którzy mają też w dorobku tytuły mistrzów świata (Brytyjczyk cztery, Salminen jeden) wzięli udział w Gdyni w mistrzostwach Polski.

"Nie startowali w pełnym zakresie, bo potraktowali te regaty treningowo, ale widać było, że w wyścigach, w których brali udział, byli bardzo skupieni i płynęli na maksa. Optymistyczne jest to, że udawało mi się z nimi wygrywać pojedyncze wyścigi i to w bezpośredniej walce, czyli płynięciu do mety, a nie w układzie, że wszyscy rozjechali się w różne strony. Mocni powinni też być Hiszpanie, którzy wygrywali wyścigi, w których startowali. Ich atutem jest to, że regularnie trenują u siebie w większej grupie. Sporo do powiedzenia może też mieć Turek Alican Kaynar" - stwierdził.

W niedzielę w Gdyni Kula został po raz dziewiąty w karierze mistrzem Polski w klasie Finn.

"Ten sukces smakuje szczególnie, bo to odzyskany tytuł. W zeszłym roku zabrakło mnie na starcie tych regat - w maju odniosłem kontuzję nogi, a w czerwcu przeszedłem operację. Do żeglowania wróciłem pod koniec stycznia, trenowałem do połowy marca w Hiszpanii, jednak pandemia koronawirusa wszystko wstrzymała. Ponownie na wodzie pojawiłem się w czerwcu, ale z pewnymi perturbacjami, bo sprzęt został na Półwyspie Iberyjskim. Od tego momentu pływałem w Estonii razem z Taavim Valterem Taveterem i na początku lipca wygrałem w Gdańsku regaty Nord Cup" - przypomniał.

Dowiedz się więcej na temat: żeglarstwo | Piotr Kula

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje