Reklama

Reklama

ME piłkarzy ręcznych: Objawienie kadry Wenty

Tomasz Rosiński po dwóch meczach mistrzostw Europy piłkarzy ręcznych w Austrii uchodzi za objawienie polskiej drużyny. "Rywale mnie jeszcze nie znają" - przyznał 25-letni rozgrywający Vive Targi Kielce, a trener Bogdan Wenta uważa, że zagraniczne kluby zaczęły go bacznie obserwować.

Rosiński pojawił się na boisku w przełomowych momentach wygranych meczów z Niemcami (27-25) i Szwedami (27-24). Debiutant w tak ważnej imprezie spisał się znakomicie, m.in. w bardzo trudnych sytuacjach decydował się na rzuty, po których zazwyczaj padły bramki.

Reklama

Jego zdaniem, pomaga mu nieco fakt, że rywale za dużo jeszcze o nim nie wiedzą. Jednak czuje, iż to się wkrótce zmieni.

"Rywale mnie jeszcze dobrze nie znają i możliwe, że to troszeczkę ułatwia grę. Na arenie międzynarodowej jestem praktycznie nieznanym zawodnikiem, bo dopiero wchodzę do reprezentacji - powiedział Rosiński. - To był dopiero mój drugi mecz (w środę ze Szwedami - przyp. red.) na poważnej imprezie. Ale teraz wydaje się, że będzie mi coraz ciężej".

Tomasz Rosiński został powołany przez Wentę do drużyny narodowej w grudniu 2005 roku, ale dotychczas nie miał specjalnie okazji, by się wykazać.

"Wcześniej grałem w kadrze, ale tak naprawdę były to epizody. Gdzieś w drugiej reprezentacji lub dostawałem po 5-10 minut. We środę grałem pół godziny. Teraz jest tak, że jak Bartek Jaszka się zmęczy, to ja wchodzę. Nawzajem się uzupełniamy i wychodzi nam to znakomicie" - ocenił.

Szczypiornista Vive Targi nie przecenia swojej roli w obu wygranych, które zapewniły awans biało-czerwonym do rundy zasadniczej ME.

"Każdy dołożył swoją cegiełkę do tych zwycięstw - kontynuował. - Każdy dołożył po te dwie, trzy bramki. Stanowimy kolektyw i w tym nasza siła".

Rosiński w meczu ze Szwedami był, wspólnie z Michałem Jureckim, najlepszym strzelcem drużyny. Obaj zdobyli po sześć bramek. W spotkaniu z Niemcami zaliczył trzy trafienia, ale wszystkie w bardzo ważnych momentach, kiedy ważyły się losy pojedynku.

Czwartek polski zespół pauzuje, a każdy z kadrowiczów na swój sposób próbował się wyciszyć przed piątkowym, ostatnim w pierwszej fazie, meczem ze Słowenią.

"Nie wybiegamy za daleko w przyszłość. Teraz skupiamy się na meczu ze Słoweńcami. Wiadomo, że mają trzy punkty i zapewniony awans do drugiej rundy. My też, ale chcemy wyjść z grupy z czterema punktami i miejmy nadzieję, że uda się nam ten cel zrealizować" - zakończył Rosiński, który urodził się 24 lutego 1984 roku w Ostrowie Wlkp.

Karierę rozpoczął w MOSiR Zabrze, z którego przeniósł się na dwa lata do Śląska Wrocław. W 2005 roku przeszedł do Vive Kielce, z którym w 2009 roku sięgnął po mistrzostwo i Puchar Polski.

ZOBACZ JAK NASI PIŁKARZE... KOPIĄ PIŁKĘ

CZYTAJ TAKŻE:

Poker, film i sen. "Orły Wenty" odpoczywają

ME: Fantastyczny Szmal! Polacy odprawili Szwedów!

Sławomir Szmal: Pan Bóg był z nami

Krzysztof Lijewski: To może być nasz turniej

Tomasz Tłuczyński: Chcemy tu coś ugrać

Skandaliczne zachowanie niemieckiego bramkarza

Słowenia zremisowała z Niemcami 34:34

Dowiedz się więcej na temat: pilkarze | Kielce | targi | Sławomir Szmal | kadry | Austria | reczna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje