Reklama

Reklama

ME-2012: Van Stiphout o Amsterdam ArenA

Zyski z piłki nożnej wynoszą 60 procent, a z organizacji pozostałych imprez 40 procent, co oznacza, że bez któregoś z tych elementów stadion nie przetrwałby - uważa operator Amsterdam ArenA Sander van Stiphout.

O 50-tysięcznym, największym tego typu obiekcie w Holandii, mówił podczas środowej konferencji w Warszawie, poświęconej m.in. zarządzaniu stadionami i halami sportowymi. - Stadion nie może istnieć i bez futbolu, i bez innych imprez. Zysk wynoszący 2 mln euro rocznie rozkłada się odpowiednio na 60 i 40 procent. Jeśli chodzi o sprzedaż praw do nazwy, amsterdamski stadion powstał w 1996 roku i wówczas takie rozwiązania nie były rozpowszechnione. Nie było chętnych, ale i my tak bardzo nie zabiegaliśmy o nich. Z pewnością zysk byłyby wartościowy, lecz z drugiej strony nasza nazwa ma swoją markę - uważa Van Stiphout.

Reklama

Na Amsterdam ArenA odbywa się rocznie około 80 imprez, które gromadzą dwa miliony kibiców. - Pracowników etatowych jest 60, głównie zajmujących się zarządzaniem. Większość usług, jak np. sprzątanie, jest zlecanych. Podczas imprez pracuje ok. dwóch tysięcy osób" - wyjaśnił Van Stiphout.

- Jako konsultanci pomagamy przy stadionie w Gdańsku, a wcześniej w Doniecku - dodał.

- Właścicieli stadionu jest trzech: miasto Amsterdam, klub Ajax oraz firmy i osoby prywatne, które wykupiły udziały. Jako zarządzający wynajmujemy obiekt nie tylko Ajaksowi na mecze, ale również na małe imprezy, jak np. promocje produktów, na które przychodzi do pięciu tysięcy ludzi. Organizujemy też koncerty, gale boksu tajskiego i mieszanych sztuk walki. Koszt najdroższych biletów, przy samym ringu, dochodził do 6 tys. euro. Czasem bardzo trudno jest planować program imprez, bowiem nie wiadomo, czy Ajax zagra w Lidze Mistrzów czy Lidze Europejskiej, czy awansuje w Pucharze Holandii - przyznał Van Stiphout.

Murawa na Amsterdam ArenA nie jest chowana, dlatego często musi być wymieniana. - Zazwyczaj trzy-cztery razy roku. Koszt jednego takiego przedsięwzięcia wynosi ok. 80 tys. euro. Co ciekawe, boisko znajduje się na trzecim piętrze obiektu, dwa poniższe przeznaczone są na parkingi. Wielkim wyzwaniem są koncerty. Bardzo duży ciężar osprzętu dekoracji stawiamy na czterech nogach tzw. pająka na parkingu. To wymaga sporo pracy inżynierów, a także dodatkowego ubezpieczenia takiego ryzyka. Zdarzyło się tak, że po występie grupy U2 pracowaliśmy nad demontażem całą noc z wtorku na środę. O godz. 6.00 rano zaczęliśmy kłaść murawę, co potrwało do godz. 8.00 dnia następnego. W godzinach popołudniowych rozgrywany był już mecz... Musieliśmy przekonać sponsorów, że jesteśmy w stanie tego dokonać, pokazać, iż możemy organizować imprezy w krótkim czasie, bo drugiej szansy by nie było - stwierdził menedżer.

Amsterdamski stadion zarabia także w czasie przerwy w rozgrywkach piłkarskich.

- Pewna osoba urządziła u nas urodziny, a potem zagrała z kolegami meczyk na małej części boiska. Stawiamy również na murawie przezroczysty namiot-budynek, który jest wynajmowany na różne imprezy. Cały czas staramy się też inwestować, np. w poprawę akustyki czy łatwiejszego dostępu do obiektu dla naszych najstarszych kibiców. Niektórzy z nich mają po 75 lat i ciężko byłoby im pokonać wysokość 11 pięter. Dlatego są schody ruchome. Aby odbył się wielkie koncert znanego w Holandii skrzypka, musieliśmy tak zrobić, żeby nie było widać, że wszystko odbywa się na stadionie. Dlatego poczyniliśmy kolejną inwestycję i zakupiliśmy ogromne kurtyny - dodał Van Stiphout.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy