Reklama

Reklama

Marit Bjoergen stosuje dietę rybną

Największa konkurentka Justyny Kowalczyk, pięciokrotna medalistka igrzysk w Vancouver norweska biegaczka narciarska Marit Bjoergen od ponad roku stosuje dietę opartą na rybach i tranie, a ostatnio przedstawia nawet w mediach swoje przepisy kulinarne.

Hamburger z filetem z łososia, ostre łososiowe Taco, gulasz z dorsza i halibuta z cebulą oraz ziemniakami, zupy rybne, omlety oraz łososiowe spaghetti w sosie kalafiorowo-śmietanowym zostały przedstawione przez biegaczkę w norweskiej telewizji śniadaniowej, gazetach i magazynach.

"Szczególnie smakuje mi taco. Okazuje się, że ta meksykańska potrawa wcale nie musi składać się z mięsa. Łosoś lub pstrąg, po odpowiednim przyprawieniu na ostro, znakomicie je zastępują. Rybne spaghetti jest natomiast idealną potrawą dla wyczynowych sportowców. Uwielbiam też sushi i norweską specjalność tzw. ciastka rybne, czyli kotlety mielone z dorsza i mąki ziemniaczanej" - powiedziała Bjoergen.

Reklama

"Przed rokiem zmieniłam diametralnie dietę i ograniczyłam jedzenie mięsa na korzyść ryb. Od tego czasu jem sześć posiłków dziennie, a ryby dominują w moim jadłospisie przynajmniej trzy dni w tygodniu. Codziennie też wypijam solidną porcję tranu. Zauważyłam bardzo korzystne zmiany w organizmie, a moi lekarze stwierdzili, że dieta rybna wyjątkowo służy mojemu organizmowi i od ponad roku w ogóle nie choruję. Poza tym odkryłam, że ryba nie musi być nudnym, nieciekawym posiłkiem jak sądziłam przez całe dzieciństwo, lecz eksperymentowanie z tym rodzajem potraw daje nieograniczone możliwości" - powiedziała biegaczka, która w maju podpisała swój pierwszy w karierze kontrakt sponsorski ze stowarzyszeniem norweskich rybaków EFF.

Stowarzyszenie samo zgłosiło się do biegaczki po jej wypowiedziach w telewizji na temat diety rybnej. Czteroletni kontrakt jest bardzo ważny dla Bjoergen, która dopiero w tym roku zaczęła zarabiać poważniejsze sumy.

Kilka dni temu norweski urząd podatkowy upublicznił zarobki wszystkich norweskich podatników. W przypadku Bjoergen wyniosły one w 2009 roku niecałe 200 tysięcy koron (100 tys. złotych) brutto. W tym roku wygląda to lepiej, choć narciarka nie otrzymała żadnej premii od federacji narciarskiej i krajowego komitetu olimpijskiego za pięć medali w Vancouver, ponieważ norweski zwyczaj ich nie przewiduje.

Bjoergen przebywa obecnie na zgrupowaniu w Val Senales we włoskich Alpach. Przyjeżdża tam dwunasty rok z rzędu. Narciarka mieszka na wysokości 2000 metrów nad poziomem morza i trenuje na lodowcu o tysiąc metrów wyżej. Jej ulubioną rozrywką jest oglądanie w internecie filmów... ze swoich zwycięstw.

"Jest to bardzo motywujące zajęcie przed mistrzostwami świata w Oslo w lutym i marcu. Oglądając każdy swój zwycięski finisz dostaję gęsiej skorki. Z drugiej strony olimpiada w Vancouver już dla mnie nie istnieje i przeżycia z Kanady odłożyłam na półkę. To było dawno temu. Teraz liczy się tylko zbliżający się sezon. Codziennie na każdym treningu myślę tylko o mistrzostwach świata w Oslo" powiedziała Bjoergen.

Jak podkreśliła, odkryła też, że jest w zupełnie innej formie psychicznej niż przed rokiem. "Wtedy byłam trochę niepewna siebie i swoich możliwości. Dzisiaj je znam i czuję się bardzo ofensywnie. Znalazłam swój wewnętrzny spokój, który daje mi nowe siły. Być może wynika to z faktu, że skończyłam już 30 lat, lecz z pewnością również jest efektem olimpijskich medali" - przyznała.

Bjoergen będzie przedstawiać swoje potrawy rybne i przepisy kulinarne nie tylko w Norwegii, lecz wszędzie tam, gdzie przebywa na zawodach i zgrupowaniach. W Val Senales zaprezentowała pizzę i makarony z sosami rybnymi.

"Marit Bjoergen jest naszym światowym ambasadorem" - podkreślił EFF, który nie ukrywa zadowolenia zwłaszcza, że norweski eksport ryb wykazał tylko we wrześniu wartość aż 5,7 miliarda koron (2,85 mld złotych).

Zbigniew Kuczyński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje