Reklama

Reklama

Marcin Lijewski: Jestem dumny z Kielc

- Jestem dumny, że moi rodacy i klub z mojego kraju zachodzi tak daleko w europejskich rozgrywkach. To słowa Marcina Lijewskiego, reprezentanta Polski i zawodnika HSV Hamburg po meczu Ligi Mistrzów w Kielcach.

Vive Targi Kielce przegrało 24:30 w pierwszym meczu 1/8 tych rozgrywek z klubem Lijewskiego, ale po pięknej walce do samego końca. HSV, który uznawany jest za najbogatszy klub świata, ma budżet około 8 milionów euro. Mistrz Polski też doliczy się ośmiu milionów, ale złotych. Dlatego trener kielczan Bogdan Wenta przyznawał, że jego zespół w gronie najlepszych szesnastu drużyn Europy jest jakimś novum i ewenementem. Za to chwalonym z każdej strony.

- Jechaliśmy tu z dużym respektem dla gospodarzy, bo wiemy że Bogdan stworzył ciekawy zespół i przygotował się na nasz przyjazd. Liczę, że rewanż w Hamburgu będzie równie ciekawy - mówił trener Hamburga Martin Schwalb.

Reklama

Euforycznie wypowiadał się jego podopieczny, Marcin Lijewski. - Jestem dumny, że moi rodacy i klub z mojego kraju zachodzi tak daleko w europejskich rozgrywkach. Coraz więcej mówi się o Polkach w Niemczech. Czekam tylko, by więcej polskich klubów poszło w ślady Kielc - mówił rozgrywający HSV.

Przypomniał również poprzednią wizytę Hamburga w Hali Legionów - w sierpniu ubiegłego roku na turnieju Kielce Cup. Niemcy turniej oczywiście wygrali, a w meczu z gospodarzami po pierwszej połowie prowadzili różnicą 9 goli.

- Tamten mecz był jednostronny. Mówiliśmy potem z chłopakami z Hamburga, że Kielce wyszły na nas przestraszone i mecz łatwo nam się ułożył. Minęło pół roku i dzisiaj wyszedł na nas zespół otrzaskany w walce, dojrzały i grający odważnie. Dlatego chylę czoła przed włodarzami tego klubu, za to co zrobili. Ja z bratem (Krzysztofem - red.) od strony sportowej obawialiśmy się przyjazdu tutaj, bo znamy Bogdana i wiemy jak potrafi zmotywować drużynę. Dlatego spodziewaliśmy się ciężkiej walki i taka była. Ale to od strony sportowej, bo prywatnie to zawsze chętnie przyjeżdżam do kraju nawet na parę godzin - mówił starszy z braci Lijewskich.

CZYTAJ TAKŻE

Liga Mistrzów: Niemiecki gigant poza zasięgiem

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje