Reklama

Reklama

Małysz: Nie przejmuję się słabym występem

- Podczas treningów w Pragelato radziłem sobie bardzo dobrze. Przyjechałem więc do Zakopanego ze sporymi nadziejami, liczyłem, że powalczę o wysokie miejsce. Tymczasem nie mogę narzekać tylko na drugi skok. Był całkiem przyzwoity - powiedział Adam Małysz na łamach "Życia Warszawy". Nasz najlepszy skoczek nie zaliczy występu w Letniej Grand Prix w Zakopanem do udanych. Małysz zajął na Wielkiej Krokwi dopiero 26. miejsce.

- Nie przejmuję się jednak słabym występem. Wielka forma ma przyjść zimą. Cały czas pracuję nad swoją techniką. Jestem nastawiony bardzo optymistycznie do tego, co mnie czeka - dodał Małysz.

- Spokój jest, ale na razie tylko podczas skoków treningowych. W czasie zawodów jest już trochę gorzej. Wciąż chyba trochę za bardzo się spinam, za bardzo chcę pokazać, że wciąż mogę wygrywać - tłumaczył.

Małysz jest zadowolony, że jego koledzy z reprezentacji prezentują się coraz lepiej.

- Jest naprawdę super. Przede wszystkim Kamil Stoch i Krystian Długopolski skaczą bardzo dobrze. Co prawda w Zakopanem trochę zepsuli swoje skoki, ale nie dziwię się im. Przy polskich kibicach skacze się zupełnie inaczej, trudniej. Nasi fani dopingują wspaniale, ale mają bardzo duże wymagania. Chłopcy trochę się spalili. Za granicą radzili sobie znacznie lepiej. Na szczęście zostało jeszcze trochę konkursów Letniej Grand Prix. Obaj mają naprawdę duże szanse na zajęcie miejsc w pierwszej piętnastce klasyfikacji generalnej. To byłby duży sukces - podkreślił Małysz, który zamierza wystąpić w zawodach Letniej GP w Predazzo i Bischofshofen

Reklama

- Najważniejsze są teraz dla mnie treningi, ale gdzieś muszę startować żeby się sprawdzać. Dlatego chciałbym pojechać na kolejne zawody Letniej Grand Prix do Predazzo i Bischofshofen, ale to zależy od trenerów - zakończył trzykrotny mistrz świata.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje