Reklama

Reklama

Małysz nie myśli o emeryturze

Adam Małysz, który podczas ostatniego zgrupowania kadry skoczków narciarskich we włoskim Predazzo uzyskał najlepsze wyniki podczas dwóch wewnętrznych sprawdzianów na skoczniach K95 i K120, niecierpliwie czeka na pierwsze skoki na śniegu.

Dla mistrza świata i triumfatora Pucharu Świata sezon 2008/2009 będzie piętnastym w sportowej karierze.

- Wiosną po zakończeniu sezonu mówię sobie - koniec. Teraz przyjdzie czas na wypoczynek, dla rodziny. Ale już po kilku miesiącach przerwy człowiek zaczyna myśleć o skokach, teraz już rzeczywiście niecierpliwe czekam na starty na śniegu, na pierwsze konkursy Pucharu Świata. Czuję się dobrze, nie mam żadnych problemów zdrowotnych. Wypocząłem, choć urlop miałem w tym roku krótki, tylko przez tydzień byłem z rodziną w Chorwacji. Dla mnie zawsze ważniejszym od odpoczynku fizycznego był odpoczynek psychiczny, możliwość oderwania się od zgiełku wokół mojej osoby, jaki jest zimą - powiedział Adam Małysz.

Reklama

Skoczek z Wisły jest zadowolony z przebiegu przygotowań do nowego sezonu. Współpracę z trenerem Łukaszem Kruczkiem ocenia jako bardzo dobrą.

- Jesteśmy z Łukaszem na etapie partnerskim, często rozumiemy się bez słów. To bardzo ważne, w ubiegłych latach, ze względu na barierę językową, dochodziło z poprzednimi szkoleniowcami do pewnych nieporozumień. Wtedy Łukasz, jako asystent, musiał tłumaczyć szczegóły poleceń. Teraz tej bariery nie ma, może także dlatego, że przecież do niedawna trener Kruczek, Klimowski i Mateja sami byli zawodnikami - uważa lider polskiej ekipy.

Adam Małysz nie chce na razie oceniać swoich szans w nadchodzącym sezonie. O tym dopiero będzie można mówić dopiero po trzech, może nawet czterech konkursach Pucharu Świata. Wyniki uzyskiwane latem na igelicie nie zawsze przekładają się na formę w zimie.

Z kadrą skoczków ponownie pracuje fizjolog profesor Jerzy Żołądź, z czego Małysz jest bardzo zadowolony. - Profesor oficjalnie jest z nami dopiero od miesiąca, ale już od początku przygotowań miał z kadrą kontakt. To bardzo ważne, przez całe lato prowadziłem trening, który był z nim uzgadniany przez trenera - dodał zawodnik.

Zapytany o nowy sezon bez jednego z najstarszych skoczków Fina Janne Ahonena, który zakończył już karierę, Małysz powiedział, że wielkich zmian nie należy się spodziewać.

- Na pewno nie będę najstarszym zawodnikiem rywalizującym w Pucharze Świata. Japończyk Noriaki Kasai ma kilka lat więcej. Ale oczywiście będę chciał jeszcze udowodnić młodzieży, że spisywanie nas na straty jest zbyt wczesne. Nadal uważam, że można wygrać z Morgensternem czy Schlierenzauerem - przyznał.

Łukasz Kruczek i Robert Mateja są aktualnie trenerami w kadrze Polski, zakończyli już kariery sportowe. Adam Małysz na razie o pójściu w ich ślady nie myśli. - Jeszcze mam czas na podejmowanie takich decyzji. Za dwa lata są igrzyska olimpijskie w Vancouver, gdzie będę chciał wystartować. Będę miał wtedy 33 lata. To nie jest dla skoczka wiek emeryta - zadeklarował Małysz.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL