Reklama

Reklama

Małysz królem Titisee-Neustadt!

Adam Małysz podobnie jak w sobotę nie miał sobie równych w konkursie Pucharu Świata na Grosse Hochfirstschanze w Titisee-Neustadt.

Na trzy tygodnie przed mistrzostwami świata w Sapporo Małysz pokazuje formę jak ze swoich najlepszych lat.

Dzięki dwóm zwycięstwom w Titisee-Neustadt awansował na trzecie miejsce w klasyfikacji wszech czasów pod względem liczby zwycięstw w PŚ.

W ciągu niespełna 11 lat Polak 32 razy stawał na najwyższym stopniu w pucharowej rywalizacji (na Grosse Hochfirstschanze wygrał także w sezonie 2001/02). Takim samym dorobkiem może poszczycić się Fin Janne Ahonen, który odpuścił konkursy w Niemczech i w kraju szlifuje formę na MŚ.

Reklama

Już w środę w niemieckim Klingenthal Małysz może zrównać się w zestawieniu z zajmującym drugie miejsce Niemcem Jensem Weissflogiem. Po raz ostatni konkursy Pucharu Świata odbywały się tam w latach 80-tych. Jednak we wrześniu ubiegłego roku najlepsi skoczkowie świata rywalizowali tam w Grand Prix na igelicie. Wtedy Małysz był najlepszy, wygrywając klasyfikację końcową cyklu.

Dwukrotny medalista olimpijski z Salt Lake City odniósł trzy zwycięstwa w ciągu dziewięciu dni, 27 stycznia był najlepszy także w Oberstdorfie. Wygrywając dwa konkursy z kolei powtórzył sukces ze stycznia 2005 roku, kiedy dwukrotnie nie dał złudzeń rywalom na Wielkiej Krokwi w Zakopanem.

Jeżeli w środę wygra po raz trzeci, wyrówna osiągnięcie z końca sezonu 2002/03, kiedy po raz trzeci i ostatni zdobywał Kryształową Kulę za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej PŚ. W marcu 2003 roku triumfował w Oslo i dwukrotnie w Lahti.

W niedzielę konkurs rozgrywany był w znacznie trudniejszych warunkach, niż dzień wcześniej. Tym razem zawodnicy musieli walczyć z tylnym wiatrem, spychającym ich do zeskoku. Jednak jak przed laty Małysz pokazał, że w wysokiej formie jest w stanie lądować najdalej w każdych warunkach.

W pierwszej serii prowadził po skoku na odległość 129,5 m, z niewielką przewagą nad Austriakami Mario Innauerem i Gregorem Schlierenzauerem, którzy uzyskali odpowiednio pół metra i metr mniej.

Polak wielką klasę potwierdził w drugiej próbie, kiedy również poleciał najdalej. 134,5 m dało mu pewne zwycięstwo, z przewagą 12 pkt nad Schlierenazuerem, który zaledwie o pół metra przekroczył granicę 130 m.

Drugi skok zepsuł Innauer i ostatecznie spadł na piątą pozycję, co i tak jest największym sukcesem w karierze 17-latka. Czwartą pozycję z pierwszej serii obronił lider PŚ Norweg Anders Jacobsen.

Największą niespodziankę sprawił Dmitrij Wasiliew, który dzięki 133 m w drugiej serii awansował z ósmej na trzecią pozycję. To drugie podium w karierze Rosjanina - w styczniu 2001 roku był drugi w Garmisch-Partenkirchen.

Na 19. miejscu konkurs zakończył Piotr Żyła, który na półmetku był 26. Awans o siedem pozycji dał mu skok na odległość 124,5 m. 20-letni zawodnik wyrównał tym samym rekordowe osiągnięcie sprzed roku z Sapporo, kiedy również był 19. Wtedy jednak w konkursie nie startowało wielu zawodników ze światowej czołówki, więc niedzielny wynik należy cenić wyżej.

W klasyfikacji generalnej PŚ nadal prowadzi Jacobsen, który w 15 konkursach zdobył 987 pkt. 801 pkt ma Schlierenzauer. Małysz, który zgromadził dotychczas 757 pkt, rozpoczął pościg za wiceliderem zestawienia w połowie stycznia.

Przed zawodami na mamucie w Vikersund tracił do 17-letniego Austriaka ponad 240 pkt. Tam Schlierenzauer nie startował. W pięciu kolejnych konkursach Polak wygrywał bezpośrednią konfrontację i zmniejszał dystans do rywala.

Środowe zawody w Klingenthalu weszły do kalendarza FIS dosyć niespodziewanie. Międzynarodowa Federacja Narciarska zdecydowała się przeprowadzić je niejako w zastępstwie odwołanych konkursów w czeskim Harrachovie w połowie grudnia.

Przed MŚ odbędą się jeszcze konkursy w Willingen, również w Niemczech. Na 10 lutego zaplanowano konkurs indywidualny, na 11 lutego drużynowy.

Zobacz WYNIKI niedzielnego konkursu w Titisee-Neustadt

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne