Reklama

Reklama

Małysz gotowy do walki o złoto

Adam Małysz, po dwóch najdłuższych skokach na treningu na dużej skoczni w Whistler, odpuścił trzecią serię. Zapewnił jednak, że nie jest zmęczony, a zrezygnował, ponieważ taka była decyzja jego trenera Hannu Lepistoe.

Po sobotnim konkursie odpoczywałem w zasadzie dwa dni. Nie tylko nie skakaliśmy, ale mało co żeśmy robili. We wtorek był już mocniejszy trening. Ćwiczyliśmy dwa razy dziennie, podobnie jak w środę. To jest normalny cykl - powiedział wicemistrz olimpijski.

Reklama

- Jakby ktoś był zmęczony na igrzyskach po paru skokach to raczej nie warto, żeby tu przyjeżdżał. Przecież zawodnik przygotowuje się całą zimę na tę imprezę - dodał.

Po raz kolejny podkreślił, że bezgranicznie ufa trenerowi. - Hannu uważa, że jak robić trening to najlepiej ćwiczyć na skoczni. Znacznie gorzej by było chodzić, odpoczywać i tylko myśleć o tym co to będzie".

Od przyjazdu do Whistler każdy dzień Małysza wygląda prawie tak samo.

- Pobudka wczesnym rankiem. Chyba ani razu nie wstałem po szóstej, ale mi to nie przeszkadza. Ranny ptaszek jestem. Nawet jak jestem w domu to najpóźniej wstaję o 7.30. Organizm jest przyzwyczajony, ale muszę tutaj uważać, żeby nie kłaść się zbyt wcześnie, by dospać przynajmniej do tej szóstej - powiedział.

Na piątek zaplanowano kwalifikacje do konkursu olimpijskiego na dużej skoczni. Wśród Polaków wystąpi w nim oprócz Małysza - Stefan Hula, Krzysztof Miętus i Kamil Stoch. Rywalizacja o medale rozpocznie się w sobotę o godz. 20.30 czasu polskiego.

Marta Pietrewicz, Whistler

Czytaj też:

Małysz najlepszy w dwóch seriach treningowych

Dowiedz się więcej na temat: whistler | złoto | złoto | Adam Małysz | Adam Małysz - Vancouver 2010

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje