Reklama

Reklama

Małysz: Gonię kolegów

Cała czwórka polskich reprezentantów startujących w Letniej Grand Prix w Zakopanem cieszy się z równej formy i dobrej dyspozycji w zawodach. Najbardziej doświadczony skoczek polskiej kadry Adam Małysz, zaznacza jednak, że trenuje nieco inaczej niż jego koledzy, dlatego jeszcze nie jest w najlepszej formie.

"Jestem bardzo szczęśliwy. Czułem, że to będzie mój dzień" - tak podsumował swój start w Zakopanem zdobywca trzeciego miejsca w drugim konkursie zakopiańskiej edycji LGP Łukasz Rutkowski.

Zawodnik TS Wisła Zakopane dodał, że ucieszyło go odwołanie piątkowego konkursu. "Wczoraj bolał mnie kręgosłup i mogło być różnie. Dziś jestem po prostu szczęśliwy. Cieszę się, że wszyscy skaczemy tak równo. To dobrze wróży na przyszłość" - powiedział Rutkowski.

Reklama

"Chciałoby się skakać jak najlepiej, tu w Zakopanem, przed swoją publicznością. Teraz skaczę nierówno. To widać - im więcej skoków tym dalej. Idę innym niż koledzy cyklem treningowym i wraz ze sztabem szkoleniowym stawiamy sobie za cel sezon zimowy. Teraz to ja gonię kolegów. Naprawdę cieszę się, że mają tak równą formę" - stwierdził Adam Małysz.

"Sześć skoków jednego dnia, w tym trzy konkursowe, to naprawdę spore zmęczenie i napięcie ale i radość z równych skoków. Moich i kolegów z reprezentacji. Zwłaszcza, że warunki na skoczni trudne" - tak podsumował sobotni konkurs LGP w Zakopanem Maciej Kot.

Marcin Bachleda nawiązał do sobotniego pierwszego konkursu. "To nie był tym razem los na loterii a po prostu dobre skoki a więc jeszcze większa radość niż w pierwszym konkursie. Skaczemy równo i stabilnie" - cieszył się Bachleda.

Warunki na Wielkiej Krokwi podczas drugiego konkursu LGP były bardzo zmienne. Temperatura spadła do około 6 stopni Celsjusza, wiatr nie przekraczał 1,5 metra na sekundę na rozbiegu wiejąc zawodnikom w plecy. Zmieniała się także termika.

W pierwszej serii skoczkowie startowali z 12 belki. W drugiej 22 zawodników skoczyło z 13. Po kilku dalekich skokach i kolejnej zmianie warunków na skoczni sędziowie podjęli decyzję o obniżeniu belki o jeden stopień. "Takie zmiany to duży stres ale daliśmy radę" - podsumował te wydarzenia Łukasz Rutkowski.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje