Reklama

Reklama

Małysz: Brakuje stabilizacji

Adam Małysz po kwalifikacjach przed pierwszym konkursem Turnieju Czterech Skoczni w Oberstdorfie stwierdził, że jest optymistą co do najbliższych startów. Ma jednak świadomość, że do rywalizacji z najlepszymi trochę mu jeszcze brakuje.

Jak oceniłby Pan swoje dzisiejsze skoki?

- Pierwszy skok treningowy był fajny, "na luzie", później już czegoś brakowało. Z jednej strony można być zadowolonym, że te pojedyncze skoki wychodzą nie najgorzej, z drugiej brakuje trochę tej stabilizacji. Mam jednak nadzieję, że to niedługo przyjdzie. Musimy zachować spokój, spokój i jeszcze raz spokój. Nie było czasu by trenować i ustabilizować formę ustabilizować. W drugi dzień Świąt byliśmy już na treningu, ale wiadomo, że to czas, kiedy myśli się o czymś innym.

Podczas treningów w Zakopanem był Pan zadowolony ze swojej formy?

Reklama

- Było podobnie jak dziś, 2-3 skoki fajne, a poza tym jeszcze błędy. Przydałoby się jeszcze trochę spokoju, by ustabilizować dyspozycje, ale jest już turniej i trzeba skakać w zawodach.

Pierwszy dzisiejszy skok był daleki, ale prędkość na progu ciągle niewielka. Z czego to wynika?

- Trudno powiedzieć. Gdy byłem w najlepszej formie i skakałem najdalej, to również jeździłem wolniej niż reszta. Na pewno chcemy to poprawić, ciągle nad tym pracujemy, bo jednak prędkość ma kluczowe znaczenie dla dobrego skoku.

Jak ocenia Pan system K.O., który obowiązuje tu w Oberstdorfie?

- Na pewno jest to ciekawe i bardziej atrakcyjne niż zwyczajna pierwsza seria. Dla mnie nie ma to jednak większego znaczenia. W każdym przypadku trzeba dobrze skakać, by zakwalifikować się do finału. Wiem, że są zawodnicy, którym ten system nie odpowiada, ale dla mnie to zupełnie obojętne.

Kto wygra Turniej Czterech Skoczni, Amman czy Schlierenzauer?

- Obaj mają wyśmienitą formę i wielkie szanse na zwycięstwo, ale niekoniecznie wygra któryś z nich. Ja chcę się koncentrować na sobie, tak żeby moje skoki były udane. Jeśli będę patrzył na nich, to nic nie będzie mi wychodzić. W tym momencie nie jestem na tyle dobry, by z nimi rywalizować i mam tego świadomość.

Organizatorzy Pana jednak doceniają, bo w oficjalnym folderze znajduje się Pan w rubryce "faworyci".

- Tak? Fajnie, cieszę się że mnie tak traktują. Ja jestem optymistą, mam nadzieję, że wszystko pójdzie mi teraz dużo lepiej.

Co to znaczy optymistą? Sukces to powrót do pierwszej dziesiątki, czy raczej na podium?

- Na pewno w okolice podium. Bądźmy szczerzy, tyle dokonałem w tym sporcie, że miejsca poza dziesiątka mnie nie interesują. Dla mnie sukcesem może być tylko pierwsza trójka.

Martin Schmitt powiedział, żebyśmy byli spokojni, bo obaj staniecie jeszcze w tym sezonie na podium zawodów o Puchar Świata.

- Tak? Ja myślę dokładnie tak samo. (śmiech).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje