Reklama

Reklama

Makowski: Nasza siła tkwi w drużynie

Piotr Makowski po raz drugi podczas mistrzostw Europy samodzielnie prowadził reprezentację Polski. Podobnie jak w meczu z Belgią, tak i w spotkaniu z Rosją, Makowski zastąpił Jerzego Matlaka na ławce trenerskiej.

Piotr Makowski po raz drugi podczas mistrzostw Europy samodzielnie prowadził reprezentację Polski. Podobnie jak w meczu z Belgią, tak i w spotkaniu z Rosją, Makowski zastąpił Jerzego Matlaka na ławce trenerskiej.

Selekcjoner Jerzy Matlak czuwa w szpitalu przy swojej chorej żonie. - Serdeczne pozdrowienia dla trenera Matlaka i jemu dedykuję to zwycięstwo - powiedział Makowski na konferencji prasowej po meczu z Rosją (3:1).

- Zagraliśmy świetne spotkanie. Jak zerkniecie państwo w statystyki, to zobaczycie, że niemal wszystkie dziewczyny zdobyły 10 lub więcej punktów. Nasza siła tkwi w drużynie - ocenił drugi trener reprezentacji.

- Rosjanki pokazały się z dobrej strony. Przyjęcia na takim poziomie w ich drużynie dawno nie widziałem. Ten zespół, tradycyjnie mocno atakował. Jednak wiele razy podbijaliśmy te ataki i potrafiliśmy wyprowadzić z tego kontratak. Ręka dziewczynom nie zadrżała i cieszymy się z tego, że nadal mamy szanse awansu do półfinału - podkreślił Makowski.

Reklama

W pierwszym secie Polki prowadziły 16:10, a mimo to przegrały seta. - Byłem na siebie bardzo wkurzony, ale takie sytuacje się zdarzają zarówno w męskiej jak i żeńskiej siatkówce - wyznał drugi trener kadry. Zdaniem Makowskiego, polski zespół zagrał najlepszy mecz od momentu, kiedy kadrę objął Jerzy Matlak. - W takiej dyspozycji, to powiem szczerze, parę zespołów miałoby z nami kłopoty. Problem w tym, żeby ustabilizować formę na takim poziomie. Warunek jest jeden - cały zespół musi tak funkcjonować. Myślę, że to można wypracować - zaznaczył szkoleniowiec.

W czwartek polskie siatkarki czeka pojedynek z Bułgarią, który również trzeba wygrać, żeby marzyć o półfinale.

- Do tego meczu będziemy przygotowywać się w taki sam sposób. Po kolacji obejrzymy ostatni mecz Bułgarii. Natomiast jutro będziemy ustalać taktykę. Przypomnę, że na mecz z Holandią również mieliśmy swój plan. Nie udało się nam jej zrealizować, bo "Pomarańczowe" postawiły wysoko poprzeczkę. Głównie chodzi o to, że ustawiamy zawsze zagrywkę, a sami chcemy dobrze przyjmować. Jeżeli te dwa elementy dobrze funkcjonują, wtedy jest ok. Sporo zagrywek psujemy, ale jednak się opłaca. Nad tym ostatnio pracowaliśmy, żeby uwierzyć, że możemy lepiej serwować. Pokazaliśmy, że możemy też lepiej przyjmować i wówczas dobrze układa się nasz gra na siatce. Znamy zespół bułgarski. Ma w swoim składzie kilka dobrych zawodniczką z Janewą i Kolewą na czele. Podejdziemy do tego spotkania bardzo poważnie - zakończył Makowski.

Robert Kopeć, Łódź

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL