Reklama

Reklama

Majdan: Reklamuję się na boisku

"Co ja mogę zrobić, to robię. Moje aspiracje do kadry kończą się na grze, a trener ani razu mnie nie sprawdził. Tych bramkarzy było siedmiu czy ośmiu i jest to dla mnie trochę niezrozumiałe" - wyznał w rozmowie z INTERIA.PL Radosław Majdan.

"Co ja mogę zrobić, to robię. Moje aspiracje do kadry kończą się na grze, a trener ani razu mnie nie sprawdził. Tych bramkarzy było siedmiu czy ośmiu i jest to dla mnie trochę niezrozumiałe" - wyznał w rozmowie z INTERIA.PL Radosław Majdan.

Bramkarz krakowskiej Wisły podzielił się z nami swoimi wrażeniami i spostrzeżeniami z pobytu mistrzów Polski na zgrupowaniach w Chorwacji oraz Turcji.

Jak układa się współpraca wiślaków z trenerem Wernerem Liczką? Jakie nastroje panują w drużynie po sprzedaniu Mirosława Szymkowiaka do Trabzonsporu i Damian Gorawskiego do FK Moskwa? Czy Radosław Majdan ma jeszcze aspiracje do gry w kadrze "biało-czerwonych"? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w naszym wywiadzie z bramkarzem Wisły.

Jak z formą po dwóch zgrupowaniach w Chorwacji i Turcji?

Reklama

Jeszcze nie optymalna. Rozgrywki są tak ustawione, że mieliśmy w grudniu cały miesiąc wolnego. Przełom stycznia i lutego to jest czas, kiedy budujemy formę. Każdy z nas jest troszeczkę zmęczony. Nie mamy jeszcze odpowiedniego czucia piłki. W sparingach próbowane są różne warianty gry, także na pewno jeszcze nam trochę na pewno i wierzę, że po tym zgrupowaniu na Cyprze już trafimy w sedno sprawy.

Na co trener Werner Liczka kładł nacisk podczas tych przygotowań?

Podczas pierwszego zgrupowania kładł nacisk na przygotowanie motoryczne i kondycyjne, natomiast w Turcji poświęcaliśmy więcej uwagi na grę defensywną. Mimo, że gramy tym samym ustawieniem, 4-4-2, to są inne zadania dla każdego z nas. Tak jak u trenera Kasperczaka kryliśmy indywidualnie, u Liczki kryjemy strefą. Inne są zadania dla bocznych pomocników, inne dla obrońców, a nawet napastników i to ćwiczymy. Trener nawet przywiązał nas gumami do siebie, bo w określonej odległości z przyzwyczajenia już nie biegaliśmy i to ćwiczenie nie do końca nam wychodziło.

W Turcji rozegraliście cztery sparingi (wygrana z FC Luzern 3:0, porażka z Grsshoppersem 0:2 i Winterthurem 0:1, remis z rumuńskim Sportulem 1:1, wygrana w karnych 5:4 - przyp. red.), ale ich wyniki nie były zbyt zadowalające?

Zgadza się. Te sparingi które rozgrywaliśmy, nie graliśmy z dobrymi drużynami, a jednak wyniki były dość mizerne. Zdecydowanie poniżej naszych możliwości, ale zadecydowało o tym kilka czynników. Ostatni sparing graliśmy już bez kadrowiczów. Mieliśmy treningi dwa razy dziennie i do tego ta nowa taktyka. Koledzy mi opowiadali, że kiedy przyszedł trener Kasperczak też była zmieniona taktyka i zawodnicy nie mogli się odnaleźć. Jeszcze do końca tego nie przyswoiliśmy, ale po to są takie zgrupowanie czy te mecze sparingowe, żeby grać i rozumieć się coraz lepiej, żeby przyswoić te nowe zadania na boisku.

W czwartek lecicie na ostatnie zgrupowanie na Cypr. Co tam planujecie ćwiczyć?

Będziemy tam dopracowywać, to co zaczęliśmy wykonywać na wcześniejszych zgrupowaniach. Mamy trzy, czy cztery sparingi i one muszą już tak wykreować nas jako drużynę grającą troszeczkę inaczej. Jedziemy tam po, żeby grać, na pewno na Cyprze są lepsze warunki i lepsza pogoda niż tutaj, także będziemy mieć więcej treningów z piłką.

Przyjście nowego trenera do drużyny zawsze powoduje wzmocnioną mobilizację w drużynie, gdyż każdy liczy na to, że będzie grał w pierwszym składzie?

Na pewno Liczka stara się nam przekazać jakieś rzeczy. Wisła jest jednym ze starszych zespołów w ekstraklasie i wydaje mi się, że zawodnik czym jest starszy, tym bardziej jest świadomy tego co robi. Można powiedzieć profesjonalnie podchodzi do swoich zadań. U nas w zespole sama rola trenera musi polegać przede wszystkim na tym, żeby ustawiał nas jako zespół. Każdy trener chce na swój sposób mobilizować nas i taka jest jego rola, ale generalnie my już sami staramy się siebie zmobilizować. Znamy się jako zespół dość długo i graliśmy wystarczająco dużo meczów, aby teraz samemu również szukać tej motywacji.

Ty Radek chyba nie musisz się jednak obawiać o miejsce w składzie Wisły, bo na pozycji bramkarza brakuje solidnego konkurenta, zwłaszcza gdy Adama Piekutowskiego oddano do Widzewa.

Żaden zawodnik nie może spocząć na laurach i czuć się pewnie. Chociaż ten rok miałem udany, to już historia i teraz gramy nową rundę. Trzeba podkreślić, że jako zespół straciliśmy bardzo mało bramek.

Osiem punktów przewagi nad Legią wystarczy do obrony tytułu mistrzowskiego?

Osiem punktów to dużo i mało. Wydaje mi się, że powinno wystarczyć, chociaż Legia poczyniła zimą jedne z większych wzmocnień. Wrócił Vuković, przyszedł z Lecha Kaczorowski, który uważam, że będzie znacznym wzmocnieniem Legii, bo grał już w reprezentacji i w takim zespole jak Legia, z jej stylem gry, myślę, że się sprawdzi.

Wiosna może być dla was trudniejsza, bo kadra została osłabiona. Sprzedano Gorawskiego, Szymkowiaka, Żurawski wciąż myśli o odejściu.

Generalnie jesteśmy drużyną, która doznała największego osłabienia tej zimy. Damian Gorawski decydował o sile naszego uderzenia z prawej strony, ale przede wszystkim odszedł Mirek Szymkowiak. Nie powiem, że jest niedoceniany, ale on był motorem napędowym naszych akcji, pomysłodawcą, kreatorem, inspirował wiele naszych sytuacji i naprawdę szkoda.

Ja osobiście żałuję, że Mirek odszedł, bo już ten obóz pokazał, że tych podań do napastników jest zdecydowanie mniej. Mam nadzieję, że nie wyniknie z tego, że strzelimy przez to mniej goli, ale na pewno tych dokładnych podań będzie mniej. Jeśli chodzi o Szymkowiaka, ja nie widzę takiego drugiego piłkarza w Polsce, który mógłby go zastąpić. Może poza Milą, który w stu procentach kiedyś mógłby go zastąpić. Mirek jest dla mnie najlepszym pomocnikiem w kraju i zastąpić go to tak naprawdę jest to niemożliwa rzecz.

Został sprowadzony Radek Sobolewski, który jest naprawdę solidnym zawodnikiem, tylko raczej o takich predyspozycjach defensywnych i na pewno może i przez to trener ten styl gry nasz zmienia, bo mamy w środku Radka i Cantoro. Takie są jak to się mówi koleje losu. Jedni zawodnicy przychodzą, inni odchodzą i musimy sobie poradzić bez Szymkowiaka.

Reprezentacja właśnie kończy zgrupowanie. Nie żal, że bez Ciebie?

Co ja mogę zrobić, to robię i na tym to się generalnie kończy. Moje aspiracje do kadry kończą się na grze, ale trener ani razu mnie sprawdził mnie. Tych bramkarzy było siedmiu czy ośmiu i jest to dla mnie trochę niezrozumiałe. Jakaś autoreklama nic tu nie zmieni. Ja reklamuje się grą na boisku i jestem samokrytyczny. Wydaje mi się, że na którymś z tych zgrupowań powinienem się pojawić.

Masz jeszcze nadzieję na grę w kadrze?

Na dzień dzisiejszy dajmy sobie spokój z myśleniem o tym, bo wydaje mi się, że jeśli trener do tej pory tego nie zrobił, to już raczej tego nie zrobi.

Rozmawiał: Rafał Dybiński

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL