Reklama

Reklama

Maciej Kot zadowolony z kwalifikacji

Maciej Kot który został w trybie awaryjnym powołany do kadry polskich skoczków na ostatni akt Turnieju Czterech Skoczni w Bischofshofen, w kwalifikacjach spisał się całkiem nieźle i po skoku na 118 metrów zajął premiowane awansem 35. miejsce.

Maciej Kot który został w trybie awaryjnym powołany do kadry polskich skoczków na ostatni akt Turnieju Czterech Skoczni w Bischofshofen, w kwalifikacjach spisał się całkiem nieźle i po skoku na 118 metrów zajął premiowane awansem 35. miejsce.

Młody skoczek nie krył radości z faktu, że będzie skakał w konkursie głównym Turnieju Czterech Skoczni.

Kot jeszcze wczoraj startował w konkursie Pucharu Kontynentalnego w Braunlage i zajął bardzo dobre czwarte miejsce: - Po moich niedzielnych skokach miałem malutką nadzieję, że może uda się jeszcze załapać do Bischofshofen, ale Adam Małysz zaprezentował się w Innsbrucku całkiem przyzwoicie i pomyślałem, że jednak nic takiego się nie wydarzy. Dlatego jestem bardzo zaskoczony, że mimo wszystko udało mi się to.

- Co do mich skoków to ten z kwalifikacji był najlepszy, dwa poprzednie były mniej udane, ale to winna tego, że w obecnym sezonie raczej skakałem na średnich skoczniach, a ta w Bischofshofen jest duża, nawet jak na duże skocznie - powiedział syn fizjoterapeuty polskich skoczków.

Reklama

Na zakończenie Maciej Kot dodał, że chciałby bardzo w jutrzejszym konkursie zaprezentować się z dobrej strony i nie poprzestawać na samej obecności w pierwszej pięćdziesiątce.

Kot zmierzy w parze z Niemcem Michaelem Neumayerem.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL