Reklama

Reklama

Lozano oszczędza

Bez Sebastiana Świderskiego zagrają polscy siatkarze z Egiptem ostatnie mecze fazy grupowej Ligi Światowej. Polacy mają już niemal pewny awans do turnieju finałowego.

Tylko jakiś kataklizm mógłby Polakom odebrać kwalifikację do Final Six, turnieju, który odbędzie się w Rio de Janeiro. Podopieczni Raula Lozano mogą nawet sobie pozwolić na dwie porażki, choć nikt w polskim obozie nie dopuszcza takiej możliwości.

- Zwycięstwa w tych meczach są nam potrzebne. Wygrane spotkania sprzyjają lepszej atmosferze w zespole. Pojedynki z Egiptem wykorzystamy, by jak najlepiej przygotować się do turnieju finałowego Ligi Światowej i do igrzysk olimpijskich - przekonywał kapitan polskiej reprezentacji Piotr Gruszka podczas konferencji prasowej w Poznaniu.

Reklama

W kadrze na spotkania z Egiptem (zostanie ogłoszona w czwartek wieczorem) zabraknie Sebastiana Świderskiego. Trener Lozano zapewnia, że uraz skrzydłowego Lube Banca Marche Macerata nie jest groźny.

- Sebastian ma kłopoty mięśniowe. Nie wyklucza go to w żaden sposób z gry w turnieju finałowym, ani na igrzyskach. Nie trenował jednak przez dwa ostatnie dni i nie chcieliśmy ryzykować jego zdrowia - wyjaśnił Argentyńczyk.

Zdaniem Lozano, polscy siatkarze awansując do turnieju finałowego LŚ osiągnęli istotny sukces. To będzie nasz trzeci występ w finale w ostatnich czterech latach. Raz tylko zabrakło nas w finale w Moskwie. Uplasowaliśmy się na pierwszym miejscu w grupie razem z Serbią, ale mieliśmy gorsze ratio małych punktów? ? przypomniał.

Egipcjanie, podobnie jak Polacy to również uczestnicy IO w Pekinie. I choć szans awansu do Final Six nie mają, bardzo poważnie traktują ostatnie mecze. ?Gramy z liderem naszej grupy i jednym z najlepszych zespołów na świecie. Dla nas to ważny sprawdzian przed igrzyskami olimpijskimi. Przywiozłem do Polski najsilniejszy skład. Z powodu kontuzji zabraknie jednak naszego najlepszego zawodnika ? Ahmeda Salaha? ? przyznał trener Afrykanów Ahmed Zakaria.

W czwartek wieczorem Lozano ogłosi skład reprezentacji nie tylko na mecze z Egiptem, ale przede wszystkim na igrzyska olimpijskie. Argentyńczyk nie ukrywa, że jest to dla niego niezwykle trudna decyzja.

- To najtrudniejszy dzień dla każdego trenera. 19 zawodników, których miałem do dyspozycji, prezentowało bardzo wyrównany poziom. Każdy z nich zasłużył na to, by jechać na igrzyska. Gdybym mógł wybrać choć 16, byłbym bardziej szczęśliwy. Ale regulamin nakazuje wybrać tylko 12, dlatego to dla mnie trudna decyzja - stwierdził.

Pierwszy mecz Polaków z Egiptem rozegrany zostanie w piątek w poznańskiej "Arenie" o godz. 20. Drugie spotkanie odbędzie się w sobotę w hali "Łuczniczka" w Bydgoszczy o godz. 15.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL