Reklama

Reklama

Los zaczął sprzyjać Legii w Pucharze Polski. Pierwszy mecz u siebie od czterech lat

Legia Warszawa chyba jeszcze nigdy w całej swojej historii nie potrzebowała tak triumfu w Pucharze Polski, jak w tym sezonie. W przeciwieństwie do poprzednich edycji w tej ma też mnóstwo szczęścia w losowaniu. Na początku marca zagra w końcu mecz u siebie w „Pucharze Tysiąca Drużyn”. Rywalem będzie Górnik Łęczna. Poprzedni mecz w tych rozgrywkach na przed własnymi kibicami Legia grała w kwietniu 2018 r., a jej rywalem też był Górnik, ale ten z Zabrza.

Nie znany jest jeszcze termin ćwierćfinału z Łęczną, ale wiadomo już, że między ostatnim a kolejnym domowym meczem Legii w Pucharze Polski przed własnymi kibicami minie grubo ponad 1400 dni! Lepszy dla mistrza Polski termin, niż ten umowny 1-2 marca, trudno byłoby znaleźć. W tym tygodniu Legia zagra bowiem dwa mecze ligowe z rzędu u siebie - najpierw z Wisłą Kraków, a już po spotkaniu z Górnikiem - ze Śląskiem Wrocław.

Trener Marek Gołębiewski, który spotkał się z dziennikarzami zaraz po losowaniu ćwierćfinałów, a tuż przed meczem odpowiedział na pytania 17. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy z Cracovią, był bardzo zadowolony z losowania. 

Reklama

- Do tej pory mieliśmy trzy wyjazdy w Pucharze Polski. Cieszę się, że teraz będziemy grali w domu. Mam nadzieję, że to będzie mecz, który kibice zapamiętają z dobrej gry w naszym wykonaniu. Losowanie nie było takie złe z tego względu, że gramy u siebie. Los może pomału się odwraca. To dla nas dobry prognostyk na przyszłość - powiedział Gołębiewski. 

Rywale z niższych klas

W Pucharze Polski los nie tyle nie odwraca się od Legii, co jej sprzyja. W tym sezonie jej rywalami były zespoły z niższych klas - Wigry Suwałki, Świt Skolwin i Motor Lublin. Teraz przyjedzie do niej outsider Ekstraklasy.

Bohaterem meczu z Motorem był młody napastnik Legii Szymon Włodarczyk, który strzelił gola dającego jej awans do ćwierćfinału. Wobec słabszej formy Tomasa Pekharta i Mahira Emrelego, syn byłego legionisty Piotra może zebrać w Krakowie kolejne minuty gry.

- Wszystko teraz zależy od Szymona Włodarczyka. Nasz młody napastnik dostał w Lublinie swoją szansę i ją wykorzystał. Mamy w kadrze też innych zawodników, którzy ciężko pracują i rywalizują ze sobą. Pamiętajmy, że rywalizacja jest najlepszym czynnikiem do podnoszenia umiejętności. Szymon nie złożył broni i cieszę się, że zdobył bramkę. W Krakowie ma taką samą szansę na występ jak Tomas Pekhart, czy Mahir Emreli. Rozmawiałem z nimi. Napastnik zawsze musi mieć czystą głowę, aby starał się wykorzystać każdą sytuację. Nie może też myśleć o tym, że za wszelką cenę musi zdobyć bramkę. Mam nadzieję, że forma strzelecka tych zawodników jak najszybciej się poprawi - powiedział Gołębiewski. 

Odpoczną po 19 grudnia

Sytuacja kadrowa w jego zespole nie jest najlepsza dlatego musi posiłkować się juniorami, takimi jak np. Włodarczyk, czy Tomasz Nawotka, który w Lublinie debiutował w Legii.

 - Igor Charatin normalnie trenował z drużyną. Niestety, Andre Martins ma podkręcony staw i nie wiem, czy zdąży się wyleczyć do niedzieli. Na czwartek szykujemy natomiast Matiasa Johanssona i Lirima Kastratiego, aby byli w pełni gotowy na rywalizację ze Spartakiem. Chcę wygrywać wszystkie mecze. Każdy mecz jest dla nas najważniejszy, jesteśmy w Legii Warszawa. Spodziewam się bardzo trudnego spotkania. Cracovia ostatnio przegrała z Wisłą Płock i na pewno u siebie będzie chciała zdobyć punkty. Jedziemy na trudny teren, ale chcemy wystawić najlepszy możliwy skład i po prostu wygrać. Zawodnicy Legii są profesjonalistami i wiedzą, jak się przygotować pod kontem tego spotkania. Moi piłkarze muszą być gotowi do gry. Nie ma czasu do zastanawiania się i odpoczynku. Odpoczniemy dopiero po 19 grudnia - zapowiedział. 
W Krakowie trener Legii będzie musiał więc ponownie poeksperymentować ze składem. 

- Jest kilka pomysłów na prawą obronę. WIem, że nie jest to pozycja Maika Nawrockiego. Mamy jeszcze Tomka Nawotkę i Kacpra Skibickiego. Musimy wybrać najlepsza opcję, która da nam punkty. Mamy teraz ze sztabem możliwość doboru najlepszych zawodników. Mladenović i Emreli grali z Motorem 45 minut, to był specjalny zabieg, aby złapali oddech. Będę też myślał w ten sposób przy doborze składu na Cracovię, by mieć wypoczęty zespół. Mam nadzieję, że w czwartek będę mógł też skorzystać z Rafaela Lopesa. Kadra będzie z pewnością szersza, a pole manewru większe - powiedział Gołębiewski.

Dziennikarze spytali trenera Legii także o innego utalentowanego napastnika - Kacpra Kostorza.
- Znam Kacpra bardzo dobrze, grał u mnie w rezerwach. Uważam, że to bardzo dobry zawodnik, tylko ma ogromnego pecha. Ma złamaną rękę, ale cały czas się ona nie goi. Badamy krew i mikroelementy we krwi, które odpowiadają za zrastanie kości, ale ręka nie chce się goić. Podjąłem decyzję, że nie wyjdzie dziś na trening. Pracuje na rowerku, gdzie ta ręka nie jest tak obciążona. Na tę chwilę jest kontuzjowany i nie mogę go brać pod uwagę - zakończył trener mistrzów Polski.
 asz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama