Reklama

Reklama

Lód w Krakowie uratowany

Po wybuchu butli gazowej, która zniszczyła jedną ze ścian krakowskiego lodowiska, istniało zagrożenie, że rozmrożona zostanie tafla. Na szczęście niebezpieczeństwo zostało zażegnane - informuje "Dziennik Polski".

Na lodowisku przez kilka dni nie było prądu, tafla zaczęła się rozmrażać, stała na niej woda. Sprowadzono jednak agregat prądotwórczy, włączono zasilanie i okazało się, że maszynownia działa sprawnie, zaczęło się mrożenie lodu.

To ważne, bo gdyby lód całkowicie puścił, trzeba by dwóch tygodni na jego zamrożenie. Wczoraj ekipy dozoru technicznego pozwoliły zawodnikom Cracovii, pojedynczo, wchodzić do zniszczonej szatni. - Widok jest opłakany, powyrywane okna, wszędzie pełno gruzu. Ale najważniejsze, że sprzęt nie uległ zniszczeniu, jest tylko mokry, trzeba go wysuszyć - mówi Leszek Laszkiewicz.

Reklama

Wczoraj hokeiści Cracovii trenowali na "sucho" w ComArchu, dzisiaj jadą na pierwszy od piątku trening do Oświęcimia, a w piątek rozegrają mecz ligowy ze Stoczniowcem w Gdańsku. Stoczniowiec odpowiedział wczoraj pozytywnie na prośbę Cracovii o zmianę gospodarza.

Wygląda więc na to, że pierwsze mecze na lodowisku będzie można rozegrać na przełomie października i listopada.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy