Reklama

Reklama

"Łobo": Zabiegać się na śmierć

- Marzenia się nie spełniły. Przegraliśmy grupę i trzeba było wrócić do domu - powiedział piłkarz reprezentacji Polski Wojciech Łobodziński. - W meczu z Niemcami graliśmy lepiej, niż przeciw Chorwacji. Chorwaci zasłużenie wygrali grupę.

Zobacz więcej o Orłach i Euro!

Wojciech Łobodziński z Wisły Kraków miał trudne zadanie, bo w Euro 2008 przyszło mu zastąpić Jakuba Błaszczykowskiego, który przez problemy mięśniowe został odesłany do domu.

Dlaczego w Euro 2008 graliście gorzej, niż w eliminacjach?

Wojciech Łobodziński: - Nie wiem czy tak było. A może to tak, że Portugalia i Belgia, które ograliśmy na drodze do Euro nam "leżały", natomiast Niemcy i Chorwacja już nie za bardzo? Nie sądzę, że graliśmy gorzej, niż w eliminacjach. Według mnie sama gra nie była zła, tylko zabrakło wyników. Sytuacje stwarzaliśmy, lecz graliśmy nieskutecznie. W każdym meczu staraliśmy się jak najszybciej wyjść na prowadzenie, bo wtedy łatwiej się gra, ale nie wykorzystywaliśmy sytuacji.

Reklama

Ale popełnialiście masę błędów w obronie. Z czego się brały np. te w meczu z Chorwacją?

- W meczu z Chorwacją mieliśmy problemy z komunikowaniem się. Przez to zabiegaliśmy się niemal na śmierć. I co jest u zawodnika najgorsze - zamiast biegać z piłką, to biegaliśmy bez piłki. Zrobiłem więcej pustych przebiegów, niż kiedykolwiek w swoim życiu.

Zawiniłeś chyba utratę bramki w meczu z Chorwatami. Dlaczego nie wróciłeś za bocznym obrońcą Pranjiciem?

- Problem wynikał z kłopotów z komunikacją. Wespół z Marcinem Wasilewskim mieliśmy sobie przekazywać pilnowanie tego piłkarza, bo był zbyt szybki, by go kryć w pojedynkę. Ja natomiast po tych pustych przebiegach nie zawsze nadążałem. Ale oczywiście, to moja wina.

Czy czułeś się dobrze przygotowany szybkościowo? Jak wypadły testy, bo jako zespół wyglądaliście dosyć ociężale.

- Czułem się dobrze pod tym względem. Ze statystyk wynikało, że byłem drugi po Rogerze, więc chyba nieźle. Sęk w tym, że na testach mierzy się znacznie krótsze dystansy - 20-30 m. Podczas meczu trzeba było pokonywać dłuższe - po 60 m.

Co dalej? Otrząśniecie się po porażce?

- Nie ma wyjścia - trzeba zapomnieć o tym, co było i odpocząć przed nowym sezonem. Sam awans Polski na mistrzostwa Europy to pozytyw. To już trzeci z rzędu duży turniej, w jakim bierze udział nasz kraj! Zatem nie jest tak całkiem źle.

Będziesz śledził rozwój Euro 2008?

- Oczywiście! Będę kibicował Chorwatom. Grają skutecznie i miło dla oka.

Rozmawiał: Michał Białoński

Zobacz więcej o Orłach i Euro!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL