Reklama

Reklama

LM piłkarzy ręcznych - Vive - Fuechse 32:29

Drużyna Bogdana Wenty, Vive Targi Kielce po znakomitym spotkaniu pokonała Füchse Berlin 32:29 i nadal jest w grze o awans do najlepszej "szesnastki" Ligi Mistrzów. Ale wygraną okupiła kontuzjami podstawowych graczy - reprezentantów Polski.

Kielczanie mieli w pamięci fatalną porażkę sprzed miesiąca w Berlinie (27:30), gdzie w ostatnich pięciu minutach - przy wydatnej pomocy francuskich sędziów - stracili wydawało się pewne zwycięstwo. Już wtedy Bogdan Wenta zapowiadał, że z niecierpliwością czeka na rewanż. Podobne podejście zaprezentowali jego zawodnicy.

Reklama

Skoncentrowani od pierwszej minuty nie pozwolili się zdominować faworyzowanym gościom. Dobrze zaczął mecz Mariusz Jurasik zdobywając trzy gole i zaliczył drugie tyle asyst. Co prawda "Lisy" z Bartłomiejem Jaszką w składzie w pierwszej połowie wygrywały nawet czterema golami (10:14 w 25. minucie), ale kielczanie nie ustąpili. Jeszcze przed przerwą odrobili trzy z czterech bramek straty.

A w szatni znaleźli sposób na "Lisy". W pierwszej połowie za dużo swobody mieli rozgrywający gości - Islandczyk Alexander Petersson i Niemiec Sven Goran Christophersen "bombardowali" z drugiej linii jak artyleria. W ten sposób zdobyli we dwóch dziesięć z 17 goli przed przerwą. W drugiej Islandczyk nie trafił już ani razu, a Niemiec tylko dwa razy.

Ale nie tylko to było kluczem do sukcesu. Była nią znakomita obrona, za którą fenomenalnie spisywał się kielecki Duńczyk Marcus Cleverly. Bramkarz Vive Targów Kielce obronił 14 na 26 rzutów rywali. Między 30 i 40 minutą udanie interweniował aż 9 razy, puścił tylko trzy gole! Sześć razy bronił rzuty ze skrzydła! - Zniszczył niemieckich skrzydłowych. Był niesamowity - chwalił kolegę Sławomir Szmal. Głównie dlatego gospodarze wyszli na prowadzenie - w 43. minucie 22:21.

A przed nim trwała krwawa walka o każde trafienie. Kielczanie okupili ją urazami. Najpoważniejszego doznał reprezentacyjny skrzydłowy Bartłomiej Tomczak. W 36 minucie tak niefortunnie upadł na parkiet, że wyglądało, jakby paskudnie złamał rękę albo obojczyk. Upadek był tak dramatyczny, że Bogdan Wenta złapał się za głowę, Rastko Stojković od razu poleciał kierunku szatni wezwać noszowych, a kieleccy lekarze wyskoczyli do niego jak z katapulty. Zwijający się z bólu "Kopara" został odprowadzony do szatni, gdzie wstępna diagnoza mówiła o zwichnięciu stawu łokciowego. - Jeśli poniedziałkowe badania nie wykażą jakichś mikrourazów, to przerwa w treningach potrwa około czterech tygodni. Zrobimy wszystko, by mógł być brany pod uwagę do kadry na mistrzostwa Europy (15-29 stycznia 2012 roku w Serbii - red) - powiedział trener przygotowania fizycznego Vive Tomasz Mgłosiek. - Na szczęście to lewa ręka, a Bartek jest praworęczny, więc powinno być dobrze - dodał.

Drugie nieszczęście jakie spadło na kielczan to skręcenie stawu skokowego Michała Jureckiego. Oszczędzany przez kilka tygodni - nie grał np. w Madrycie z Atletico i kilku spotkaniach ligowych - miał być gotowy na to spotkanie. Wszedł na boisko w 24 minucie. A już w 43. go z niego zniesiono po zdobyciu zaledwie drugiego gola, gdy nieszczęśliwie spadł na kontuzjowaną ostatnio nogę. Przerwa? Na pewno kilkanaście dni, więc możliwe że w tym roku na boisko nie wróci - zostały tylko mecze polskiej ligi i pucharu, więc i bez niego Vive powinno sobie poradzić, by "Dzidziuś" był gotowy na serbskie mistrzostwa.

O tym, że zawodnicy się nie oszczędzali świadczyło zdarzenie z 48 minuty. W sytuacji sam na sam z Cleverly`m Christophersen grzmotnął Duńczyka piłką w głowę, a ten padł jak długi. Opanowaniu kielczan Niemiec zawdzięczał, że nie dostał od nich lania, ale dwie minuty później gospodarze nie wytrzymali. Denis Spoljarić odwinął z łokcia Tomaszowi Rosińskiemu. W sekundzie do Chorwata dopadli Grzegorz Tkaczyk, który za to co mu zrobił powinien wylecieć z boiska (razem z Chorwatem oczywiście), Stojković i Cleverly. Zrobiła się bijatyka, za którą norwescy sędziowie - o dziwo - nikogo nie ukarali. Ale kielecki zespół pokazał, że charakter to jednak ma godny Ligi Mistrzów.

A oprócz charakteru ma także umiejętności. W 50 minucie był jeszcze remis po 25. Kluczowe dwie akcje przeprowadził Uros Zorman, co dało kielczanom prowadzenie 27:25. W następnych akcjach Cleverly kolejny raz wyleczył niemieckich skrzydłowych, a jego koledzy w ataku zrobili z tego użytek. Dwie minuty przed końcem prowadzili już 31:26 (znowu Zorman!) i byli pewni wygranej. W końcówce dwa gole zdobył dla Niemców Torsten Laen zmniejszając rozmiary porażki, czym zmartwił kieleckich kibiców. W Berlinie "Lisy" wygrały 30:27, a w Kielcach Vive 32:29. Dwie bramki więcej na wyjeździe zdobyli więc Niemcy i w bezpośrednim bilansie to oni mogą być wyżej w tabeli. Ale wszystko wskazuje na to, że te obawy są niepotrzebne. Regulamin LM mówi, że przy równym bilansie punktowym decydują nie bezpośrednie bramki, ale ze wszystkich meczów. Dopiero gdy więcej niż dwie ekipy będą mieć tyle samo punktów, to w małej tabeli może to mieć znaczenie. Ale najpewniej będzie to znaczenie czwartorzędne.

Teraz w rozgrywkach Ligi Mistrzów przerwa do 11 lutego. Vive Targi Kielce zagra wtedy na Węgrzech z MKB Veszprem, gdzie o punkty będzie piekielnie ciężko. Potem pojedynki z Silkeborgiem w Danii i Czechowskimi Niedźwiedziami. Te dwa ostatnie pojedynki kielczanie muszą wygrać, by wyjść z grupy. I niestety liczyć także na korzystne wyniki innych spotkań "Lisów" i "Niedźwiedzi".

Vive Targi Kielce - Füchse Berlin 32:29 (15:17)

Vive Targi: Sławomir Szmal (6 obronionych), Marcus Cleverly (14) - Bartomiej Tomczak 2, Thorir Olafsson 4, Rastko Stojkovic 6 (4 z karnych), Grzegorz Tkaczyk 3, Mariusz Jurasik 3, Uros Zorman 4, Mateusz Zaremba, Denis Buntic 5, Tomasz Rosiński 3, Michał Jurecki 2, Piotr Grabarczyk, Mateusz Jachlewski.

Füchse - Silvio Heinevetter (10), Petr Stochl (3) - Torsten Laen 4, Denis Spoljaric 1, Markus Richwien 3, Ivan Nincevic 8 (4), Alexander Petersson 7, Sven Christophersen 5, Jewgienij Pewnow, Iker Romero, Bartłomiej Jaszka 1, Johannes Sellin, Colija Loefler, Mark Bult.

Kary:

Vive Targi - 14 minut;

Füchse - 6 minut.

Sędziowali Andre Hansen i Oistein Pettersen (Norwegia).

Widzów: komplet 4000.

Następne spotkanie fazy grupowej MKB Veszprem (Węgry) - Vive Targi 11 lutego.

Wyniki spotkań 7. kolejki:

czwartek, 1 grudnia:

Czechowskie Miedwiedi (Rosja) - Atletico Madryt 29:29 (18:16)

niedziela, 4 grudnia:

Vive Targi Kielce - Fuechse Berlin 32:29 (15:17)

Bjerringbro-Silkeborg A/S (Dania) - MKB Veszprem (Węgry) 19:25 ( 5:14)

Tabela:

                               M   Z  R  P  bramki   pkt
 1. Atletico Madryt            7   5  2  0  228:203  12
 2. MKB Veszprem               7   5  0  2  191:185  10
 3. Czechowskie Miedwiedi      7   2  3  2  207:193   7
 4. Fuechse Berlin             7   3  1  3  210:205   7
 5. Vive Targi Kielce          7   3  0  4  208:212   6
 6. Bjerringbro-Silkeborg A/S  7   0  0  7  173:219   0
Dowiedz się więcej na temat: vive targi kielce

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje