Reklama

Reklama

"Leo zostaje do 2009"

Prezes PZPN w rozmowie z dziennikarzami "Sportu" rozwiewa wszelkie wątpliwości: - Leo Beenhakker zostaje na swoim stanowisku do listopada 2009 - to słowa Michała Listkiewicza w odpowiedzi na pogłoski o zwolnieniu holenderskiego szkoleniowca po mistrzostwach Europy.

Listkiewicz zapewnia, że Beenhakker wypełni obowiązujący go kontrakt. Co więcej, oczekuje, że zwiąże się z polską kadrą do 2011 roku. - Oznaczałoby to, że zakwalifikowaliśmy się do Mistrzostw Świata w 2010 roku - mówi "Listek", a wszelkie spekulacje zdecydowanie odrzuca. - Nie ma sensu kogoś potępiać. Wiem, że w Polsce modne jest szukanie winnych. Moja teściowa to lubi. Jak spadnie szklanka ze stołu, to trzeba znaleźć winnego - śmieje się prezes.

Uspokaja także tych, którzy obawiają się o odebranie nam Euro 2012. - Michel Platini przyjeżdża do Polski 2 lipca. Prosi nas, abyśmy dostarczyli mu argumentów. Jeśli rządy Polski i Ukrainy zapewnią go, że nie ma zagrożeń, będzie to poważny argument. Słowo premiera rządu znaczy wiele - dodaje Listkiewicz.

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Michał Listkiewicz | prezes PZPN | beenhakker

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje