Reklama

Reklama

Leo: Jak w czarnym śnie!

- Graliśmy znacznie gorzej niż w sobotę przeciwko Czechom, ale przy prowadzeniu 1:0 nie musieliśmy tego meczu przegrać - z grobową miną mówił wyraźnie rozbity Leo Beenhakker, który ciężko przeżył porażkę ze Słowacją.

- Powiem krótko, bo wszyscy widzieliśmy, co się wydarzyło. Byliśmy przygotowani na ciężki mecz od strony fizycznej, bo Słowacja to silny team. Niestety, różnica była zbyt duża między tym, co pokazaliśmy dzisiaj, a tym, co graliśmy w ostatnią sobotę. Po strzeleniu gola na 1:0 nie musieliśmy przegrać tego meczu, ale czasami w futbolu zdarzają się błędy indywidualne. Trzeba to zaakceptować, choć to bardzo trudne. W ten sposób Słowacja dzisiaj wygrała i gratuluję jej tego - komentował mecz Holender.

Zapytaliśmy go, czy nie zabrakło piłkarzom koncentracji? - To, co się stało w końcówce, nie miało nic wspólnego z koncentracją. Owszem, ta pomyłka była niepotrzebna, ale czasami zdarza się tak, że piłka leci nie w takim kierunku, jak chcemy - odpowiedział Leo.

Reklama

- Przygotowaliśmy się dobrze pod kątem stałych fragmentów gry. Wiedzieliśmy, że przepychają się i walczą przy autach i rzutach rożnych. Byliśmy na to przygotowani fizycznie. Słowacy robili sporo zamieszania, ale nie było to na tyle groźne, żeby sobie z tym nie poradzić - podkreślał Beenhakker. - Tak pechowa przegrana, czarny sen, zdarzyła się mi nie pierwszy raz. Całe szczęście, nie zdarza się to zbyt często - dodał.

Michał Białoński, Bratysława

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama