Reklama

Reklama

Legia Warszawa - Lechia Gdańsk 2:0

Prawdziwa kanonada na stadionie przy ulicy Łazienkowskiej w Warszawie! Legia wygrała z Lechią Gdańsk 2:0, choć mogła wygrać o wiele wyżej. Przez 90 minut piłkarze Jana Urbana oddali aż 27 strzałów na bramkę Mateusza Bąka, lecz piłka wpadała do niej jedynie po strzałach Chinyamy i Radovicia.

Prawdziwa kanonada na stadionie przy ulicy Łazienkowskiej w Warszawie! Legia wygrała z Lechią Gdańsk 2:0, choć mogła wygrać o wiele  wyżej. Przez 90 minut piłkarze Jana Urbana oddali aż 27 strzałów na bramkę Mateusza Bąka, lecz piłka wpadała do niej jedynie po strzałach Chinyamy i Radovicia.

Zobacz zapis relacji LIVE z meczu LEGIA WARSZAWA - LECHIA GDAŃSK!

Patrząc na drużynę gospodarzy można było odnieść wrażenie, że jej głównym założeniem w tym meczu było oddawanie jak największej liczby strzałów. Już w pierwszych 45 minutach legioniści grali niczym bombardierzy. Strzały na bramkę Mateusza Bąka oddawali z każdej pozycji. W sumie próbowali uderzeń aż piętnastokrotnie!

Najwięcej razy czynił to Takesure Chinyama (pięciokrotnie), ale tylko raz piłka po jego strzale znalazła drogę do siatki. Było to w 22. minucie, kiedy napastnik wykorzystał idealne dogranie z linii końcowej boiska od Macieja Iwańskiego. Lechia odpowiedziała tylko trzema próbami uderzeń, z których najgroźniejszym był strzał aktywnego Lukjanovsa.

Reklama

Po przerwie Legia nie ustawała w atakach. Na 2:0 podwyższył w 56. minucie, po świetnej kontrze Macieja Iwańskiego, Miroslav Radović. Serb dostał podanie od rozgrywającego Legii i będąc w polu karnym strzałem pod poprzeczkę pokonał rzucającego mu się pod nogi Mateusza Bąka.

Przy stanie 2:0 wciąż trwał napór gospodarzy, lecz piłka nie chciała wpaść już do siatki. Typową dla siebie nieskutecznością popisywał się Chinyama, który przy strzałach chyba zamykał oczy, bo strzelał jak z armaty, ale raczej na wiwat niż do celu.

Mimo wszystko Jan Urban nie może po meczu narzekać na grę swojej drużyny - płynną, składną i prowadzoną na dość dużym luzie. Optymizmem może też napawać trenera Legii dość dobra postawa zmienników. Wprowadzeni po przerwie Marcin Smoliński i Marcin Mięciel wnieśli sporo ożywienia do gry drużyny i ani trochę nie odstawali od kolegów z pierwszej jedenastki.

Lechia w Warszawie zawiodła. Nie oddała ani jednego celnego strzału, za to przodowała w spalonych. W drugiej połowie defensorzy Legii co chwila łapali bezradnych gdańszczan w pułapki ofsajdowe.

Przed meczem miała miejsce symboliczna uroczystość. Klub i kibice nagrodzili kwiatami i odznaczeniami Lucjana Brychczego, który świętował swoje 55-lecie w Legii. Popularny "Kici" wszedł na boisko po czerwonym dywanie, a kibice odśpiewali mu gromkie "Sto lat". Pan Lucjan nie ukrywał wzruszenia.

Piłkarze Legii i Lechii oraz kibice nie zapomnieli także o górnikach, którzy tragicznie zginęli w piątek rano w kopalni "Wujek-Śląsk". Uczcili ich pamięć minutą ciszy.

Spotkanie z loży VIP obserwował nowy, lecz tymczasowy selekcjoner reprezentacji Polski - Stefan Majewski.

Statystyki meczu Legia - Lechia

Strzały: 27 - 7

Celne: 13 - 0

Posiadanie piłki 56 % - 44 %

Dośrodkowania w pole karne: 30 - 12

Rzuty rożne: 10 - 0

Legia Warszawa - Lechia Gdańsk 2:0 (1:0)

1:0 Chinyama 22.

2:0 Radović 56.

Sędziował: Tomasz Mikulski (Lublin)

Żółte kartki: Giza - Mysona, Manuszewski, Wołąkiewicz

Legia: Mucha - Rzeźniczak, Choto, Astiz, Kiełbowicz - Radović, Borysiuk, Giza, Iwański, Rybus (72 Mięciel) - Chinyama (85 Paluchowski)

Lechia: M.Bąk - Manuszewski, Bąk, Wołąkiewicz, Mysona - Bajić, Surma - Rogalski, Kaczmarek (67 Wiśniewski, Nowak (58 Nowak) - Lukjanovs (72 Kowalczyk)

CZYTAJ TEŻ:

ZAGŁĘBIE LUBIN - GKS BEŁCHATÓW 1:1

Radović: Teraz gonimy Wisłę!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL