Reklama

Reklama

Legia myślała, że będzie łatwiej

Po rewanżowym spotkaniu ćwierćfinału Remes Pucharu Polski z Legią Warszawa (1:1) trener Stali Sanok Janusz Sieradzki nie ukrywał zadowolenia, że jego piłkarze stanęli na wysokości zadania i uzyskali dobry wynik z bardziej utytułowanym rywalem.

Po rewanżowym spotkaniu ćwierćfinału Remes Pucharu Polski z Legią Warszawa (1:1) trener Stali Sanok Janusz Sieradzki nie ukrywał zadowolenia, że jego piłkarze stanęli na wysokości zadania i uzyskali dobry wynik z bardziej utytułowanym rywalem.

- Faktem jest, że to Legia awansowała dalej, ale my też możemy być zadowoleni, bo wydaje mi się, że napędziliśmy im trochę strachu zarówno w Warszawie jak i tu w Sanoku. Po meczu sami mówili, że spodziewali się łatwiejszych spotkań i gratulowali nam walki. Oczywiście szkoda niewykorzystanych sytuacji z pierwszej połowy, szczególnie tej Rafała Nikodego, kiedy zmarnował on sytuację sam na sam z bramkarzem - wyjaśnił. - W drugiej połowie założeniem było jak najszybsze strzelenie gola i to nam się udało. To prawda, że wówczas zapaliła się lampka, że trzeba przycisnąć Legię i zmusić do błędów, ale niestety otrzymaliśmy kontrę. Strata bramki mocno utrudniła nam zadanie, tak samo jak wcześniej kontuzja Szałankiewicza. Wszedł za niego Dawid Chudziak, ale nie był wystarczająco rozgrzany i to on zawinił przy stracie gola - dodał.

Reklama

Sieradzki potwierdził, że takimi meczami jak te z Legią zawodnicy mogą się mocno wypromować, by grać w wyższych klasach rozgrywkowych, sam ma jednak nadzieję, że nie odejdą oni z jego ekipy. - Na pewno mam tu ciekawych graczy, Marcin Borowczyk w tych ważnych spotkaniach pokazuje na co go stać, na wysokim poziomie gra także kapitan Marek Węgrzyn - wyjaśnił. - Walczymy o awans do III ligi i jeśli nic nieprzewidzianego się nie wydarzy, powinniśmy to osiągnąć. Może lepiej dla zawodników będzie, jeśli pozostaną jeszcze w naszym zespole, by nadal się promować. Czas jednak pokaże, jak to się potoczy - zakończył.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL