Reklama

Reklama

​Lechia Gdańsk. Łukasz Zwoliński: Nie ma łatwych goli

Powrót do gry napastnik Lechii Gdańsk, Łukasz Zwoliński uczcił bramką na wagę trzech punktów w meczu ze Stalą Mielec.

Rok 2021 nie zaczął się dla Łukasza Zwolińskiego najlepiej. Kontuzja sprawiła, że w pierwszych czterech meczach ligowych i jednym pucharowym był poza kadrą Lechii Gdańsk. Na spotkanie ze Stalą w Mielcu powrócił nie tylko do meczowej "20", ale od razu do wyjściowej "11".

Reklama

- Chciałem jak najszybciej wrócić po kontuzji. Jestem już w pełni zdrowy, po urazie nie ma śladu. Czuję się dobrze przygotowany i cieszę się, że mogłem zagrać od razu cały mecz - powiedział nam po meczu Zwoliński.

Trener Piotr Stokowiec zaskoczył ustawieniem, "Zwolak" nie zagrał jak zwykle w ataku, a na bocznej pomocy czy jak kto woli - na skrzydle. Miejsce w napadzie zostało zajęte przez kapitana Lechii - Flavio Paixao.  Ostatnio dwaj najskuteczniejsi napastnicy gdańszczan zagrali razem od pierwszej minuty niemal kwartał temu z mizernym skutkiem - ich zespół uległ Legii w Warszawie 0-2.

Dla Zwolińskiego był to nie tylko debiut ligowy w tym roku, również pierwszy raz na pozycji skrzydłowego: - To mój pierwszy występ w tej roli, zdecydowanie wolę grać jako napastnik. To już nieważne, najważniejsze, że udało nam się odnieść zwycięstwo - powiedział po meczu zawodnik Lechii, która wygraną w Mielcu przesunęła się na wysokie, czwarte miejsce w  tabeli PKO Ekstraklasy.

Obserwatorzy spotkania Stali z Lechią podkreślali, że to miejscowi mieli więcej z gry, co rusz kotłowało się pod bramką Duszana Kuciaka. Zdaniem trenera mielczan, Leszka Ojrzyńskiego, to jego drużyna bardziej zasłużyła na punkty: - Byliśmy lepszą drużyną - zarówno w pierwszej, jak i drugiej połowie. Zasłużyliśmy na zwycięstwo, ale z drugiej strony nie mamy nawet remisu. Oddajemy 30 strzałów, 10 celnych, mamy 14 kornerów, więcej biegamy, dłużej utrzymujemy się przy piłce.

Jak wyglądała gra z boiska? - Nam w tym sezonie dobrze idzie z beniaminkami, ale oni zabrali i zabiorą punkty niejednej drużynie. Paradoksalnie, tym bardziej cieszę się, że mimo nieatrakcyjnej gry zabieramy do domu trzy punkty - podkreślił Zwoliński.

Nie ma łatwych meczów, ale bramka która zdobył nie należała do najtrudniejszych w jego karierze. Bramkarz Stali Mielec Rafał Strączek już leżał, Zwoliński wbił piłkę do pustej bramki z najbliższej odległości: - Nasza liga niejednokrotnie pokazała, że nie ma w niej łatwych meczów. Nie zgodzę się, że ta bramka była łatwa. W naszej Ekstraklasie nie ma łatwych bramek - podsumował napastnik Lechii, Łukasz Zwoliński, po czwartej bramce w sezonie 2020/21.

Maciej Słomiński, Mielec

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę PKO Ekstraklasy


Dowiedz się więcej na temat: Lechia Gdańsk | PKO BP Ekstraklasa | Łukasz Zwoliński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama