Reklama

Reklama

Lechia Gdańsk. Już raz zabłądzili w Puszczy

Gdańszczanie zanotowali słaby start w lidze. Mecz Pucharu Polski z Puszczą Niepołomice będzie szansą dla Lechii na przełamanie.

Losy Lechii Gdańsk i Puszczy Niepołomice do tej pory nie przecięły się w lidze, za to aż dwa razy w Pucharze Polski. To sporo, jak na 124 mecze ogółem rozegrane w ramach "turnieju tysiąca drużyn".  Lechiści grali z Puszczą ze zmiennym szczęściem, raz wygrali, raz przegrali, co powinno być przestrogą dla ekipy trenera Piotra Stokowca przed starciem z I-ligowcami. Wydaje się, że piłkarze znad morza zdają sobie sprawę z wagi i spotkania i nie zlekceważą rywala.

Reklama

W chwili, gdy piszemy te słowa nasi informatorzy z Sosnowca przekazują, że od piłkarskiego Stadionu Ludowego bardziej do gry nadaje się hokejowy Stadion Zimowy. Czemu mowa o Sosnowcu? Ano dlatego, że stadion Puszczy Niepołomice nie nadaje się do gry, w tej sytuacji mecz 1/8 finału Pucharu Polski z Lechią Gdańsk został przeniesiony do największego miasta Zagłębia Dąbrowskiego. Jest już ostateczna decyzja i pierwszy gwizdek na Stadionie Ludowym (który dopiero granicą administracyjną o zmianie granic z 1960 r. znalazł się w Sosnowcu, wcześniej był w Katowicach) wybrzmi 9 lutego, o godz. 14.30.

2015

Przed sezonem Lechia dobrała sobie zaiste znamienitych sparingpartnerów. Schalke, Wolfsburg, Hannover 96, Szachtar Donieck, wreszcie Juventus Turyn. Rywale z najwyższej półki, jednak nie znalazło to przełożenia na ligę. Lechia zanotowała falstart w rozgrywkach Ekstraklasy, w czterech meczach zaliczając po dwa remisy i tyleż przegranych. W takich okolicznościach drużyna pod kierownictwem trenera Jerzego Brzęczka wybrała się do Wieliczki, którą wybrała na bazę przed pucharowo-ligowym dwumeczem z Puszczą Niepołomice i Wisłą Kraków. Na pierwszy ogień poszedł 1/16 finału w Niepołomcach. 12 sierpnia 2015 r. Lechia w nieco zmodyfikowanym w stosunku do ligi składzie łatwo ograła drugoligowca 5-1, odnosząc pierwszą oficjalną wygraną w sezonie 2015/16. Jedną bramkę zdobył Maciej Makuszewski, po dwie Piotr Wiśniewski i Bartłomiej Pawłowski.

- Uważam, że też jestem świetnym zawodnikiem i podejmuję rękawicę - powiedział po meczu Pawłowski, dodając że dodatkową motywację dała mu obecność na meczu ówczesnego selekcjonera, Adama Nawałki.

Gorzej od wyżej wymienionych wspomina mecz w Niepołomicach, Adam Dźwigała, którego trener Brzęczek zdjął z boiska jeszcze przed końcem połowy.  W 32. minucie Dźwigała został ukarany przez sędziego żółtą kartką, a kolejnymi nieroztropnymi interwencjami pracował na osłabienie zespołu. Wreszcie w 38. minucie podarował Puszczy "11", faulując w polu karnym Adriana Gębalskiego. Trener Brzęczek nie dał młodemu pomocnikowi szansy na dotrwanie do końca pierwszej połowy i już w 40. minucie wprowadzając w jego miejsce Daniela Łukasika.

I jeszcze słowo o losach trenerów, prowadzących wtedy Puszczę i Lechię. Łukasz Gorszkow, szkoleniowiec niepołomiczan, stracił pracę tuż po meczu pucharowym. Jerzy Brzęczek poprowadził jeszcze gdańszczan w trzech meczach, z których żadnego nie przegrał (3-3 z Wisłą Kraków, 3-1 z Górnikiem Łęczna i 1-1 z Podbeskidziem Bielsko-Biała) po czym został zwolniony z funkcji trenera Lechii.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje