Reklama

Reklama

Kutuzow dla INTERIA.PL

68 minut na murawie w Grodzisku Wielkopolskim spędził w barwach reprezentacji Białorusi Witalij Kutuzow, który na co dzień broni barw Sampdorii Genua.

Już po wygranym 3:1 przez gości meczu, strzelec 3 goli w tym sezonie w Serie A, który urodził się w Pińsku (mieście należącym przed wojną do Polski), zgodził się na krótką rozmowę z INTERIA.PL. 24-latek, choć nie bez oporów, zdecydował się na konwersację w języku włoskim.

- Jak oceniasz spotkanie?

- To był mecz towarzyski. Wygraliśmy 3:1 i ważne jest to, że obyło się bez kontuzji. Patrzymy jednak w przyszłość i myślimy już o pojedynku w eliminacjach MŚ ze Słowenią.

- Czy trener był usatysfakcjonowany waszym występem?

Reklama

- Tak. Pokonaliśmy przecież silnego rywala i to na jego terenie.

- Czy reprezentacja Polski trochę Cię jednak nie rozczarowała?

- Nie, to dobry zespół. Mecz był trochę rwany. Były dobre i złe momenty i to z obu stron. To zrozumiałe, biorąc pod uwagę zmiany i chęć przetestowania przez trenerów różnych ustawień.

- A ze swojej gry jesteś zadowolony?

- Było dość trudno. Murawa niezbyt przypadła mi do gustu. Było ślisko, ale starałem się grać jak najlepiej.

- Na początku grałeś nieco cofnięty, a potem występowałeś już na pozycji typowego napastnika.

- Tak na początku grałem na prawej pomocy i musiałem pomagać kolegom z obrony. Później przesunąłem się do ataku i pełniłem rolę wysuniętego napastnika.

- Na koniec pytanie o Serie A. Jaki cel stawiacie sobie w Sampdorii?

Mamy nadzieję, że uda się wywalczyć miejsce premiowane udziałem w Lidze Mistrzów. Sezon jest jednak długi, a zadanie bardzo ciężkie.

- Mistrzostwo Włoch zdobędzie Juventus czy też AC Milan?

Dlaczego nie my (śmiech). Tak na poważnie, to oba zespoły prezentują wysoki i wyrównany poziom. Naprawdę trudno powiedzieć.

Rozmawiał w Grodzisku Wlkp.: Witek Cebulewski

Zobacz galerię zdjęć z meczu Polska-Białoruś

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL