Reklama

Reklama

Kubot i Marach czwartą parą rankingu ATP

Łukasz Kubot i Austriak Oliver Marach, po dojściu do ćwierćfinału wielkoszlemowego US Open, awansowali na czwarte miejsce w rankingu najlepszych par sezonu. Natomiast polscy tenisiści Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski zajmują wciąż jedenastą pozycję.

Liderami są amerykańscy bliźniacy Bob i Mike Bryanowie, którzy zwyciężając w Nowym Jorku powiększyli swój dorobek do 9875 punktów. Wyprzedzają Kanadyjczyka Daniela Nestora i Serba Nenada Zimonjica - 7325 pkt. Obie pary mają już zapewnione prawo gry w kończącej sezon imprezie ATP World Tour Finals, która w listopadzie zostanie rozegrana w hali O2 w Londynie.

Reklama

W turnieju masters wystąpi osiem najlepszych debli w klasyfikacji, a bliscy tego celu są Czech Lukas Dlouhy i Leander Paes z Indii - 3835 pkt, którzy znajdują się bezpośrednio przed Kubotem i Marachem - 2925.

Za ich plecami jest jednak bardzo ciasno, bowiem polsko-austriacka para wyprzedza nieznacznie Wesleya Moodiego z RPA i Belga Dicka Normana - 2880, Rohana Bopannę z Indii i Aisama-Ul-Haqa Qureshiego z Pakistanu - 2800, Austriaka Juergena Melzera i Niemca Philippa Petzschnera - 2745, Mahesha Bhupathiego z Indii i Białorusina Maksima Mirnyja - 2745, Szweda Simona Aspelina i Australijczyka Paula Hanleya - 2690 oraz Szweda Roberta Lindstedta i Rumuna Horię Tecau - 2650.

Dystans między trzecią, a dziesiątą parą jest niewielki, bowiem wynosi zaledwie 185 punktów. Większą stratę, bo już 515 punktów, do Dlouhy'ego i Paesa mają Fyrstenberg i Matkowski - 2320 pkt, którzy zajmują 11. lokatę.

"Do Mariusza i Marcina przylgnęła łatka, że słabo się spisują w Wielkim Szlemie. W tym sezonie byli dwa razy w ćwierćfinale, w Paryżu i Nowym Jorku, a do tego mają teraz więcej punktów, niż przed rokiem zaraz po US Open. Mimo to o wiele trudniej, niż poprzednio, będzie im się zakwalifikować do mastersa" - uważa Radosław Szymanik, który jako trener towarzyszy przez większość sezonu deblistom, trzykrotnym uczestnikom ATP World Tour Finals.

"Przed tym sezonem trudno było oczekiwać, że w ścisłej czołówce znajdą się choćby Bopanna i Quereshi, czy że tak dobrze będą się spisywać Melzer z Petzschnerem oraz Lindstedt z Tecau. Jest bardzo ciasno i wszystkie pary z góry rankingu będą razem grać do samego końca, co zapowiada ciekawą rywalizację" - dodał kapitan reprezentacji Polski w rozgrywkach o Puchar Davisa.

W dniach 17-19 września spotka się ona w Rydze z Łotwą, a stawką meczu będzie utrzymanie na przyszły rok w Grupie I Strefy Euroafrykańskiej. Fyrstenberg i Matkowski zostali powołani do drużyny, a w singlu zagrają Michał Przysiężny i Jerzy Janowicz.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje