Reklama

Reklama

Kubica pojedzie bez systemu F-duct i dodatkowego dyfuzora

W niedzielę kierowcy rywalizujący o mistrzostwo świata Formuły 1 wystartują w Grand Prix Niemiec. Wyścig ten po dwuletniej przerwie będzie znów gościł na torze Hockenheim, gdzie Robert Kubica z teamu Renault ścigał się tylko raz - w 2008 roku był siódmy.

Na Hockenheim Polak wystartuje bez systemu F-duct i dodatkowego dyfuzora, którymi dysponuje już kilka teamów w stawce.

Reklama

"Wydaje mi się, że to może być dla nas ciężki weekend, bo musimy przede wszystkim poprawić nasze tempo w porównaniu do poprzedniego wyścigu. Przed dwoma tygodniami na Silverstone walczyliśmy z brakiem przyczepności bolidu i byliśmy mniej konkurencyjni niż we wcześniejszych startach. Właściwie do ostatniej części kwalifikacji wszystko wyglądało niezbyt dobrze, ale udało mi się w nich zająć szóstą pozycję" - powiedział Kubica.

"Jeszcze bardziej zaskakujące było to, że po dobrym starcie i pierwszym okrążeniu, byłem trzeci w stawce. Nasze wyścigowe tempo nie było jednak zbyt dobre i nawet przed awarią bolid nie prowadził się tak, jak zazwyczaj. Uważam, że to wynikało z charakterystyki toru, pełnego szybkich zakrętów, podobnie jak w Barcelonie" - dodał.

Przed dwoma tygodniami po dobrym starcie awansował z szóstej na trzecią pozycję w Grand Prix Wielkiej Brytanii, którą później stracił na rzecz Hiszpana Fernando Alonso z Ferrari. Po 20. okrążeniach zjechał do alei serwisowej, po czym wycofał się z wyścigu w wyniku awarii wału napędowego.

"Jeśli Silverstone, gdzie mogłem być czwarty na mecie, nazwiemy słabym wyścigiem, to ja taki rezultat w ten weekend biorę w ciemno. Hockenheim to raczej standardowy tor z normalnym układem zakrętów. Do tego asfalt jest bardzo gładki, dlatego trzeba wycisnąć z auta maksimum w zakresie przyczepności. Potrzebna jest też duża prędkość, szczególnie na bardzo długiej prostej startowej. Żeby zwiększyć naszą konkurencyjność do innych ekip musimy zredukować siłę docisku, ale to może się odbić na stabilności bolidu na zakrętach. Na piątkowych treningach będziemy się starać znaleźć kompromis w tej sprawie" - powiedział Kubica.

Do Niemiec Bridgestone przywiezie twardą i supermiękką mieszankę opon. Z tą drugą mogą być spore problemy - uważa polski kierowca - bo nie wie czy wytrzymają intensywną jazdę w kwalifikacjach. "Natomiast na twardych będzie można jechać bardzo długo. Wiele będzie zależało od pogody i warunków na torze" - dodał Kubica, który jest siódmy w MŚ z dorobkiem 83 punktów.

Jego szanse na triumf w GP Niemiec bukmacherska firma bwin ocenia jako 41:1. Faworytami są kierowcy Red Bull-Renault Niemiec Sebastian Vettel 2,7:1 i Australijczyk Mark Webber 3,6:1. Wysoko w notowaniach są także lider klasyfikacji Brytyjczyk Lewis Hamilton z Hamilton-McLaren i Hiszpan Fernando Alonso z Ferrari - 5,5:1.

Niemieccy meteorologowie zapowiadają raczej mokry weekend z przelotnymi, ale bardzo intensywnymi, opadami deszczu. Podczas piątkowych treningów i sobotnich kwalifikacji temperatura powietrza może nie przekroczyć 20 stopni Celsjusza.

Co do niedzielnego wyścigu prognozy są zróżnicowane. Z jednych wynika, że podobne warunki mogą być podczas niedzielnego wyścigu, ale inne przewidują wyraźną poprawę, a nawet słoneczną pogodę z temperaturą około 23-24 stopni.

Tor Hockenheim, położny w pobliżu Heidelbergu, otwarto w maju 1932 roku, ale pierwszy wyścig Formuły 1 gościł tu dopiero w 1970 roku. Później GP Niemiec przeniesiono na Nuerburgring, zanim na dobre wróciło tu w 1977 roku. Jednak obecnie obiekt ten stracił już miano jednego z najszybszych, po licznych modernizacjach, które pochłonęły 62 milionów euro. Trasę skrócono do 4,574 km.

Dowiedz się więcej na temat: wyścig | Grand Prix | kierowcy | Niemiec | hockenheim | Robert Kubica

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje