Reklama

Reklama

Kto zostanie królem zimowego polowania?

Kluby walczące o mistrzostwo Polski jak na razie nie są aktywne na rynku transferowym. Tylko Polonia Warszawa, posiłkując się sprowadzonymi z Izreala zawodnikami, coraz poważniej myśli o podboju polskiej ligi. "Czarne Koszule" na pewno zwiększyły swoje szanse na mistrzowski tytuł.

Śląsk Wrocław, który będzie bronił pozycji lidera Ekstraklasy nie planuje wielkich roszad. Trener Orest Lenczyk dysponuje bowiem i tak szerokim składem, praktycznie na każdej pozycji ma po dwóch równorzędnych zawodników. Konkurencję na lewej stronie obrony ma wzmocnić Patrik Mraz, z którym wicemistrz Polski doszedł już do porozumienia i uzgodnił warunki kontraktu. Z kolei uzupełnieniem środka pola ma być Dalibor Stevanović. Reprezentant Słowenii jesienią bronił barw ukraińskiego Wołynia Łuck. Z wrocławskim klubem podpisał 2,5-letni kontrakt z opcją przedłużenia o kolejny sezon. Znając filozofię trenerską "Oro Profesoro", nowi zawodnicy Śląska nie będą od razu odgrywać w drużynie wicemistrza Polski pierwszoplanowej roli, a do składu będą wprowadzani stopniowo.

Reklama

Tracąca do lidera z Wrocławia cztery punkty Legia Warszawa jak na razie nie jest zbyt aktywna na rynku transferowym. Do drużyny Macieja Skorży ściągnięto jedynie reprezentanta Ghany - Alberta Bruce'a. To ponoć utalentowany zawodnik, dla którego gra w stołecznym zespole ma być jedynie przystankiem do wielkiej kariery.

- Zamierzam napisać własną historię w warszawskim klubie, a później przenieść się do silnej ligi europejskiej - stawia sprawę jasno 18-letni Ghańczyk.

Przerwę między rundami legioniści postanowili wykorzystać na wietrzenie szatni. W stolicy Polski bez żalu pożegnano się z Manu i Moshe Ohayonem.

- Takie zespoły jak Śląsk czy Legia to drużyny kompletne jak na polskie warunki, które nie potrzebują wzmocnień, a uzupełnień składu - uważa doskonale znający polskie realia trener Marek Motyka.

- Zimowe okienko transferowe będzie kluczowe dla klubów, które zamierzają włączyć się do walki o mistrzowski tytuł. Liczyć będą się przede wszystkim jakość, a nie ilość sprowadzonych zawodników. Wisła Kraków, która do lidera z Wrocławia traci 10 punktów, powinna wzmocnić przede wszystkim blok obronny. Linia defensywna to w tej chwili najsłabsza formacja "Białej Gwiazdy" - dodał doświadczony szkoleniowiec.

Na prawo i na lewo pieniędzmi nie szasta także Polonia Warszawa. "Czarne Koszule" zachowują stoicki spokój, bo już dawno w lidze nie prezentowali się tak dobrze. Do drużyny prowadzonej przez Jacka Zielińskiego trafili jak na razie dwaj anonimowi w Polsce zawodnicy - Aviram Baruchyan i Wladimer Dwaliszwili. Transfer tego pierwszego osobiście pilotował Józef Wojciechowski. Właściciel warszawskiego klubu pokłada w Izraelczyku olbrzymie nadzieje, choć jeszcze niedawno kompetencje w kwestiach transferowych posiadał były wiceprezes ds. sportowych - Włodzimierz Lubański.

Drugi ze sprowadzonych zawodników jest Gruzinem, ale ostatnio, podobnie jak Aviram Baruchyan, występował w lidze izraelskiej. Ze wspólnych występów w Maccabi Hajfa doskonale zna go Dudu Biton.

- Strzelał sporo bramek dla Maccabi przez dwa lata, choć w tym sezonie nie grał zbyt wiele. Wiem jedno - on potrafi strzelać bramki. Dzięki niemu, ale także dzięki Aviramowi Baruchyanowi - to bardzo dobry technicznie zawodnik szanse Polonii w wyścigu o mistrzostwo Polski znacznie wzrosną. Jeśli Avram będzie grał tak jak za swych najlepszych czasów w Beitarze, to się okaże, że Polonia zrobiła bardzo dobry interes. Baruchyan jest niezwykle utalentowanym piłkarzem. Jeśli będzie grał na swym najwyższym poziomie, to może zespołowi zapewnić przewagę - przyznał napastnik Wisły Kraków.

Dwaliszwili po tym jak trafił na Konwiktorską, szybko zwrócił na siebie uwagę sternika warszawskiego klubu. Nowy nabytek warszawiaków na łamach prasy stwierdził, że nie boi się prezesa "Czarnych Koszul", który na swoim podwórku sprawuje władzę absolutną. W ostatnim czasie zatrudniał przecież mnóstwo fachowców odpowiedzialnych za politykę transferową, wśród nich znaleźli się byli selekcjonerzy, piłkarze z bogatą przeszłością, uznani szkoleniowcy, jednak żaden nie zyskał uznania w oczach warszawskiego biznesmena.

Do wyścigu o mistrzowski tytuł nie powinien włączyć się Ruch Chorzów, który znalazł się w poważnych tarapatach finansowych i nie myśli o kadrowych rotacjach. Trenerowi Waldemarowi Fornalikowi pozostaje wierzyć w potencjał zespołu, który posiada.

- Większość polskich klubów po prostu nie stać na transfery definitywne. Proszę nie spodziewać się rekordowych kwot za zawodników. Będą to raczej kosmetyczne zmiany, ponieważ zimowe okienko transferowe ma dużo mniejsze znaczenie niż letnie. Kryteria, jakimi kluby kierują się przy szukaniu wzmocnień to najpierw cena, a później jakość - zauważył przytomnie Paweł Wojtala, były reprezentant Polski, który posiada licencję menedżerską FIFA.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne