Reklama

Reklama

Krzyś Graczyk i jego 100. wyprawa pod Dom Śląski w Tatrach. "Dedykuję zamordowanemu Dawidowi"

Już w najbliższą sobotę krakowski biegacz i rowerzysta Krzyś Graczyk dokona nie lada sztuki. Po raz 100. w karierze amatora kolarstwa górskiego wespnie się z Tatranskiej Polianki pod Dom Śląski przy Jeziorze Velickim. - Dedykuję ten wyczyn pamięci Dawida Korneckiego, który został zamordowany nożem, po tym jak stanął w obronie narzeczonej - powiedział Interii.

Trasa rowerowa z Tatranskiej Polianki do umieszczonego na wysokości 1670 m n.p.m. Domu Śląskiego budzi szacunek u rowerzystów górskich. Na siedmiu kilometrach trzeba pokonać 700 m różnicy wzniesień.

Reklama

- To najwyżej położony asfalt w Tatrach. Stan jego nawierzchni w kilku miejscach pozostawia wiele do życzenia. Zwłaszcza na zjeździe w dół trzeba uważać, także z uwagi na ostre zakręty - opowiada Krzyś Graczyk.

Góra ta stała się pasją jego życia. Po raz pierwszy zdobył ją 20 lat temu, w czerwcu 2000 r., z klubem narciarskim Yeti.

Później Krzyś miał pod górkę i to ostro w swoim życiu, gdy w wieku 15 lat doznał udaru mózgu, po tym jak zasłabł na mecie Krakowskiego Biegu Sylwestrowego. Rehabilitacja kosztowała go sporo wysiłku, zajęła szmat czasu, ale nawet w jej trakcie z rowerem, w asyście najbliższych wracał w Tatry. I wytrwale podjeżdżał pod Dom Śląski, czy jak go nazywają Słowacy Sliezky Dom.

Po udarze wrócił na słowacką górę w sierpniu 2006 r., choć nie był jeszcze w stanie samodzielnie zapiąć prawej stopy w pedale. Wobec tej trudności Tatry zamieniły się dla niego w Himalaje, ale podołał im!

- Gdy po tamtej wyprawie wróciliśmy do domu, Krzyś któregoś wieczoru usiadł przy stole nad mapą, wskazał Śląski Dom i powiedział: "Wjadę tam sto razy". Wydało mi się to niemożliwe, a może nawet - wstyd powiedzieć - niepotrzebne. Zapytałem: "Czemu chcesz tam wjechać sto razy? Zresztą, to zbyt trudne". Odpowiedział: "Bo wierzę w siebie" - opowiada ojciec Krzysztofa, krakowski dziennikarz, felietonista Interii Roman Graczyk.

Mówią, że wiara (także w siebie) góry przenosi. Pomaga też je zdobywać. W sobotę Krzyś wjedzie na swą ulubioną po raz setny, a stowarzyszenie Krzysiek Pomaga Pomagać zamierza uczcić ten fakt szczególnie.

K. Graczyk zdecydował, że dedykuje 100. podjazd ś.p. Dawidowi Korneckiemu, który zginął w obronie narzeczonej, w 2013 r. przy ul. Grodzkiej w Krakowie.

- Podczas wizyty na wojskowej części Cmentarza Rakowickiego przypadkowo poznałem matkę Dawida. Ona wie o mojej dedykacji - powiedział nam Krzyś.

Czasem, gdy będziecie narzekać, że macie - jak to się teraz zwykło mawiać: "ciężary" lub "pod górkę" pomyślcie o Krzysztofie, który z niedowładem prawej strony pokonuje trasę z Tatrańskiej Polianki do Jeziora Velickiego. I robi to 100 razy.

MiBi

 

Dowiedz się więcej na temat: Krzyś Graczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje