Reklama

Reklama

Kruczek zadowolony, ale żal mu Stocha

Za nami kolejne dwa konkursy, tym razem na największej naturalnej skoczni mamuciej - Kulm. Myślę, że oba powinniśmy odbierać bardzo pozytywnie. W sobotę do drugiej serii zakwalifikowało się trzech naszych zawodników, a następnego dnia punktowało aż pięciu - komentuje dla INTERIA.PL trener kadry skoczków, Łukasz Kruczek.

Przeczytaj komentarz Łukasza Kruczka po konkursach w austriackiej miejscowości Tauplitz/Bad Mitterndorf

- W niedzielę konkurs miał trochę niecodzienny przebieg, bo po raz czwarty w tym sezonie anulowana została pierwsza seria po bardzo dobrych występach naszych zawodników. Wprowadziło to nieco zamieszania i utrudniło życie skoczkom. Mimo tego nasi zdołali się ponownie zmobilizować i w powtórce skoczyli bardzo poprawnie. W drugiej serii było już słabiej i będziemy dokładnie analizować przyczyny. Muszę jednak stanowczo podkreślić: oba konkursy, zwłaszcza niedzielny, uznajemy za bardzo udane.

Reklama

- Trochę żal Kamila Stocha. On sam też był bardzo zawiedziony po przegranych kwalifikacjach. Skoki treningowe miał bardzo udane. Później trafił na gorsze warunki, a dodatkowo popełnił spory błąd przy wyjściu z progu, który spowodował obniżenie wysokości lotu i tym samym mniejszą odległość. Lotami rządzą niestety takie zasady, że kwalifikacja jest jedna do obu konkursów. Szkoda. Kamil bardzo nam później pomagał. Właściwie można by powiedzieć, że stał się członkiem zespołu trenerskiego.

- Nasza ekipa w niedzielę późnym wieczorem wróciła do Polski. Na drodze było ślisko i tłoczno, ale daliśmy radę. Kłopoty ze śniegiem zaczęły się właściwie dopiero w Polsce. Plan na kolejne dni jest następujący: Stefan Hula, Łukasz Rutkowski, Marcin Bachleda i Rafał Śliż już we wtorek wylatują na Puchar Świata do Sapporo. Tam czeka na nich dwójka zawodników, którzy startowali w Pucharze Kontynentalnym: Maciej Kot i Dawid Kubacki. Kamil Stoch i Krzysztof Miętus zostają w Polsce. Będziemy trenować dwa dni w Szczyrku, a z początkiem przyszłego tygodnia w Zakopanem. Tam będziemy już myśleć o Pucharze Świata na Wielkiej Krokwi.

- Ostatnio sporo się mówi o naszych kombinezonach. Część zawodników w ostatnich zawodach miała już nowe, część - w tym Adam Małysz - jeszcze nie. Wokół tych kombinezonów narosło jednak trochę mitów. Ekipa wymienia je co dwa, trzy konkursy. Czasami trafiają się dobre, czasami słabsze. Z kombinezonem jest tak, że nie da się go ocenić przed startem. Nie zawsze udaje się wszystko w pełni dopasować. Sprawa kombinezonów została nagłośniona na Turnieju Czterech Skoczni, gdzie nieco lepszym sprzętem dysponowali Austriacy. W Kulm dominacja Austriaków nie była już tak wyraźna, jak tydzień wcześniej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama