Reklama

Reklama

Krakowski Wałdoch już zdrowy

Miesiąc po operacji łękotki do pełni zdrowia wrócił Piotr Polczak. Nadzieja polskiej reprezentacji już w piątek może przypomnieć się Leo Beenhakerowi. Póki co komplementuje go trener Artur Płatek: - Jeśli dalej będzie czynił takie postępy, to wróżę mu karierę większą, niż Tomka Wałdocha - chwali podopiecznego.

- Po miesięcznej przerwie wrócił Pan na boisko. Po meczu w Młodej Ekstraklasie wszystko w porządku?

- Rozegrałem 60 minut w ME. Jestem zadowolony z tego powodu, że po kontuzji nie ma śladu. Teraz muszę podbudować się siłowo i wytrzymałościowo, złapać odpowiednią formę i niedługo powinienem być gotowy do gry.

- Nie było obaw, pewnej blokady psychicznej przed kontaktową grą z rywalami?

- Zawsze jest coś takiego, ale staram się o tym nie myśleć. Koncentruję się tylko na grze, a tamto zostawiam z boku.

Reklama

- Trener Płatek pokłada w Panu olbrzymią nadzieję. Wróży Panu większą karierę, niż kariera Tomasza Wałdocha. Brakowało wcześniej takiego wsparcia?

- Każdy trener próbuje pozytywnie wpłynąć na swoich piłkarzy. To, że trener wypowiada się pochlebnie o mnie i o innych zawodnikach odbieram bardzo pozytywnie. Wiadomo, że każdy chciałby zbierać pochwały, ale na razie dobre słowo jeszcze o niczym nie może świadczyć. Każdy musi zapracować sobie na pozycję w zespole.

- Po ostatnim treningu można wnioskować, że wraca para Polczak-Tupalski w środku defensywy. Cieszy Pana taka perspektywa?

- Jeżeli tylko będę grał, to bardzo cieszy, ale czy wróci na stałe to dopiero zobaczymy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy