Reklama

Reklama

Kraków Arena może przyciągnąć Final Four Euroligi

Koszykarki Wisły Can-Pack przegrały w Kraków Arenie z Galatasaray Stambuł, ale szefostwo klubu rozważa zorganizowanie w tym obiekcie Final Foru Euroligi.

Kraków Arena robi furorę. Powinna zostać wybrana sportowym obiektem roku 2014! Wypełniała się po brzegi na MŚ siatkarzy, choć przez różne dziwne układy omijała ją łukiem reprezentacja Polski. Pękała w szwach na walce Adamek - Szpilka i na gali MMA, a teraz dzięki niej Wisła Can-Pack ustanowiła rekord Europy na meczu koszykarek.

Reklama

Strona światowej federacji FIBA głosi: "Dumna Wisła pobiła rekord Europy". Szef Can-Packu Phil Impink również rozpływał się w zachwytach, mówiąc do prezesów Wisły: - To niesamowite, jeszcze nigdy w życiu nie byłem na takim wydarzeniu.

Jego entuzjazm byłby pewnie mniejszy, gdyby rozumiał język polski, a wraz z nim bluzgi, jakie pod adresem Cracovii rzucali kibice z "młyna". To było niestosowne, nieodpowiednie, chamskie zachowanie. Cracovia nie ma nawet kobiecej koszykówki, więc po co ją było mieszać do tego widowiska?

Arena to obiekt nieograniczonych możliwości. Władze Wisły - mimo porażki z Galatasaray - snują plany zorganizowania w Krakowie Final Four Euroligi Kobiet. Na razie to o tyle karkołomne zadanie, że FIBA żąda od organizatora 400 tys. euro. W europejskiej koszykówce kobiecej taki gest mają tylko Rosjanie, którzy od 2011 roku aż trzykrotnie organizowali finały w Jekaterynburgu. 

Jeśli FIBA obniży oczekiwania, kto wie... Z marketingowego punktu widzenia lokowanie "Final Four" w nieskończoność na granicy Europy i Azji, a właśnie tam leży Jekaterynburg, nie jest dobrym rozwiązaniem. Kraków i Arena dla sponsorów byłyby z pewnością bardziej atrakcyjnym miejscem.

Za tydzień Kraków Arenę opanują kibice hokeja podczas finału Pucharu Polski, wielu z nich będzie fanami "Pasów". Mam nadzieję, że hokejowi fani wykażą większą klasę i żadnych wyzwisk słyszeć nie będziemy.

Każda dyscyplina ma swoją szansę na Kraków Arenie i dobrze by było, aby jej nie zmarnowała. Na meczu koszykarek Wisły widziałem całe rodziny, z dziećmi na kolanach. Czy po przeżyciu festiwalu nienawiści wrócą w styczniu, gdy "Biała Gwiazda" - prawdopodobnie w Arenie - zmierzy się z Pragą? Wątpię.


Szefostwo polskiego hokeja planuje w Kraków Arenie ulokować matecznik reprezentacji kraju. Finał Pucharu Polski z udziałem Comarch/Cracovii, Ciarko PBS Banhk KH Sanok, JKH Jastrzębie-Zdrój i GKS-u Tychy jest dopiero przedsmakiem. W kwietniu czekają nas MŚ Dywizji IA, czyli zaplecza światowej elity. Wyżej są już tylko gwiazdy na czele z Owieczkinem i Crosbym. Na razie na PP sprzedano blisko 11 tys. biletów, zostało ich 1500. Agencja Rozwoju Miasta nie zdecydowała się jeszcze na rozłożenie trybun narożnych, które by dały dodatkowe 2,7 tys. biletów. Rekord Polski i tak zostanie pobity. Dotychczas należał do "Spodka" i wynosił 8 tys. osób.

W Arenie tętni życie. Jeszcze "przedwczoraj" koncertował tu Brian Adams, wczoraj grały koszykarki, za tydzień wystąpią hokeiści, a jeszcze przed nimi każdy będzie mógł pojeździć na lodzie i sprawdzić jego jakość (na 26 grudnia zaplanowano ślizgawkę). Zmiany wewnątrz obiektu przebiegają błyskawicznie. W czwartkowy wieczór chodziłem po parkiecie, na którym grały koszykarki, a już dzisiaj wczesnym popołudniem rozłożone były bandy dla hokeistów. Teraz wszystko w rękach hokeistów i ich kibiców - stworzyć wydarzenie, po którym każdy będzie chciał wrócić na hokej w polskim wydaniu.

 Puchar Polski w formule turniejowej rozgrywany jest już od ośmiu lat. Ale dopiero teraz, gdy został ulokowany w Kraków Arenie, przyciąga tłumy kibiców i także dziennikarzy, dla których hokej dotychczas był ciemną magią.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje