Reklama

Reklama

Koszykarki Wisły po raz drugi pokonały Lotos

Koszykarki "Białej Gwiazdy" są o krok od awansu do finału MP. W niedzielę wygrały drugie spotkanie z Lotosem, a do postawienia kropki na "i" potrzeba im jeszcze jednego zwycięstwa. O wygranej zadecydowała czwarta kwarta, w której Wisła zdobyła dwa razy więcej punktów od mistrza Polski (15:7).

Wiślaczki - w przeciwieństwie do pierwszego meczu - wyszły na boisko skoncentrowane. Bardzo szybko, po niespełna trzech minutach, uzyskały pięciopunktowe prowadzenie (7:2). Największa w tym zasługa środkowej Eweliny Kobryn (5 pkt i asysta). Osłabiony kadrowo Lotos (leczą urazy m.in. Marta Jujka, Daria Mieloszyńska) jeszcze w tej części gry dwukrotnie doprowadził do remisu (7:7 i 14:14), a w drugiej dyktował warunki.

Reklama

Krakowianki w drugiej kwarcie nie radziły sobie z obroną rywalek. Po rzucie Eliny Babkiny - w 19. minucie przyjezdne prowadziły 37:27. Początek trzeciej kwarty nie zmienił sytuacji na parkiecie - jeszcze w 25. minucie Lotos miał 9-punktową przewagę (45:36).

Dopiero pod koniec trzeciej kwarty Wisła zniwelowała prowadzenie rywalek i po trzech kwartach podopieczne Jose Ignacio Hernandeza odzyskały minimalną przewagę z pierwszej kwarty (48:46).

W 37. minucie przy dwupunktowym prowadzeniu Wisły (56:54) dwa rzuty wolne spudłowała Paulina Krawczyk. W "odpowiedzi" trafiła spod kosza Amerykanka Nicole Powell.

Lotos wybiła w końcówce z rytmu kontuzja twarzy Naketii Swanier. Ciężar gry w zespole z Gdyni wzięła niewidoczna do tej pory Monica Wright. Zdobyła trzy punkty z rzędu i mistrzynie Polski przegrywały tylko 57:58, ale w ostatnich 120 sekundach nie potrafiły już zdobyć punktów.

Kontuzja Swanier nie jest groźna. Jak poinformował trener Lotosu George Dikaioulakos koszykarka doznała niewielkiego przecięcia wewnątrz jamy ustnej.

Po meczu powiedzieli:

George Dikaioulakos (trener Lotosu): "Przyjechaliśmy do Krakowa po dwa zwycięstwa ale nie wygraliśmy ani razu. Dziś wykonaliśmy dobrą pracę w defensywie. Staraliśmy się grać tak, aby uniemożliwić rozwinięcie skrzydeł gwiazdom Wisły. W końcówce przegrał ten zespół, który zachował mniej sił. Sprawa awansu do finału na pewno nie jest rozstrzygnięta. Są przecież teraz dwa mecze w Gdyni i mam nadzieję, że wrócimy do hali Wisły na decydujące spotkanie. Według mnie kto wygra tę rywalizację zdobędzie złoty medal mistrzostw Polski".

Jose Hernandez (trener Wisły): "Muszę przyznać, że Lotos rozegrał dobry mecz, grał mądrze taktycznie. W drugiej połowie poprawiliśmy naszą defensywę co pozwoliło w ostatecznym rachunku zmienić losy spotkania. Oczywiście w końcówce obie strony mogły przechylić losy meczu na swoją korzyść, ale to my mieliśmy więcej szczęścia".

Drugi mecz półfinałowy: Wisła Can-Pack Kraków - Lotos Gdynia 63:57 (20:17, 11:20, 17:13, 15:7).

Stan rywalizacji play off (do trzech zwycięstw) 2-0 dla Wisły. Kolejny mecz w piątek w Gdyni.

Punkty:

Wisła Can-Pack: Ewelina Kobryn 15, Erin Phillips 11, Nicole Powell 10, Magdalena Leciejewska 8, Jelena Leuczanka 8, Gunta Basko 5, Paulina Pawlak 3, Katarzyna Krężel 2, Andja Jelavic 1.

Lotos Gdynia: Paulina Krawczyk 18, Milka Bjelica 11, Elina Babkina 9, Naketia Swanier 8, Monica Wright 7, Olivia Tomiałowicz 4, Małgorzata Misiuk 0.

Dowiedz się więcej na temat: lotos

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje