Reklama

Reklama

Korona Kielce - Lechia Gdańsk 2-3

Niesamowity mecz w Kielcach! Korona, choć prowadziła już 2-0 dała sobie wydrzeć zwycięstwo. Lechia strzeliła jej trzy gole i po niesamowitym pościgu wygrała 3-2!

Zobacz zapis relacji LIVE z meczu Korona - Lechia

Reklama

Jest takie powiedzenie o witaniu się z gąską. Pasuje ono jak ulał do postawy piłkarzy Korony w meczu z Lechią. Przy prowadzeniu 2-0 byli już pewni swego i wydawało im się, że nic nie odbierze im pewnych trzech punktów. Przy odrobinie szczęścia mogli podwyższyć nawet na 3-0, ale Andrzej Niedzielan nieudanie lobował Pawła Kapsę. Ale po kolei...

Grajcie tak dalej, to wpuszczę juniorów!

Już w czwartej minucie gola mogli strzelić piłkarze trenera Sasala, ale Niedzielan przegrał pojedynek sam na sam z Kapsą. Prowadzenie gospodarze objęli dwadzieścia minut później. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Pawła Sobolewskiego, główkował Vlastimil Jovanović i otworzył wynik spotkania. Dodajmy, że rzutu rożnego nie powinno być, gdyż zanim piłka opuściła boisko faulował Maciej Korzym.

Do przerwy prowadziła więc Korona, a Lechia grała bezbarwnie i nie stwarzała żadnego zagrożenia pod bramką. Wściekły trener Kafarski udzielił swoim graczom srogiej reprymendy. "Jeśli będziecie grać tak dalej, to sezon dogram juniorami" - krzyczał szkoleniowiec.

Pogubili się bez swoich liderów

Reprymenda podziałała, ale nie od razu. Najpierw prowadzenie podwyższyła Korona i znów w kontrowersyjnych okolicznościach. Czającego się w polu karnym Niedzielana wypatrzył Korzym. Mimo, że napastnik Korony był na spalonym, liniowy, ani arbiter główny nie reagował i po chwili było 2-0 dla gospodarzy. Była 53. minuta meczu i wydawało się, że jest już po meczu.

Dobić Lechię mógł Jovanović, ale jego uderzenie z 57. minuty obronił Kapsa, a trzy minuty wspomniany już lob Niedzielana minął bramkę gdańszczan.

Punkt zwrotny spotkania nastąpił w 68. minucie, gdy Lechia strzeliła gola kontaktowego. Właściwie to strzelili go sobie sami kielczanie, bo Hernani nie dał dojść do piłki Pawłowi Nowakowi i nabił Pavola Stano, który został autorem "swojaka". Lechia zwietrzyła szansę i zaczęła walczyć o remis.

Gościom grało się łatwiej, bo na boisku nie było już liderów Korony. Z boiska najpierw zszedł Andrzej Niedzielan, a później kontuzjowany Aleksandar Vuković. Wyrównanie padło w 85. minucie. Dośrodkowanie Andriuskeviciusa z lewego skrzydła przejął na linii pola karnego Łukasz Surma. "Skleił" sobie piłkę, przełożył na lewą nogę i uderzył niezwykle precyzyjnie. Małkowski nie miał szans, aby obronić ten kozłowany strzał.

Cud w 90 minucie i taniec radości

Ale to nie było wszystko, co w środę do powiedzenia miała Lechia. W 90. minucie niecelne podanie Ediego przejął Surma i uruchomił kontrę Lechii. Dośrodkowanie z prawego skrzydła dotarło do Nowaka, który uderzył z pierwszej piłki. Strzał był niezwykle precyzyjny, bo przy samym słupku. Na stadionie w Kielcach stał się cud. Skazywana na porażkę Lechia prowadziła 3-2!

Korona obudziła się dopiero w samej końcówce meczu i ruszyła do rozpaczliwych ataków. W piątej i szóstej minucie doliczonego czasu gry uderzali Sobolewski (obok bramki) i Markiewicz (strzał obronił Kapsa), ale te próby nie zakończyły się powodzeniem i po meczu z trzech punktów cieszyli się piłkarze Lechii, którzy odtańczyli na murawie rytualny taniec ligowy. Po tym zwycięstwie mają tylko dwa punkty straty do drugiej w tabeli Jagiellonii, zaś Korona znalazła się niebezpiecznie blisko zespołów walczących o utrzymanie w Ekstraklasie.

Powiedzieli po meczu:

Tomasz Kafarski, trener Lechii: - Na boisku były dwie Lechie. Do przerwy, zespół nie umiejący podjąć decyzji, unikający gry; po przerwie, po stracie drugiej bramki, objawiła się Lechia grająca z polotem i pomysłem. Pomogło nam zejście Niedzielana, który był dla nas najgroźniejszym piłkarzem. W ostatnich minutach piłkarze pokazali fantastyczną postawę, jestem szczęśliwy.

Marcin Sasal, trener Korony: - Zamiast wygrać 3-0, przegraliśmy 2-3. Przez katastrofalne błędy w obronie przy wszystkich straconych bramkach doszło do porażki. To był dramat - taka gra w obronie. Takich spotkań nie wolno przegrywać. Andrzej Niedzielan poprosił o zmianę, ze względu na doznany uraz-.

Korona Kielce - Lechia Gdańsk 2-3 (1-0)

Bramki: 1-0 Vlastimir Jovanovic (24-głową), 2-0 Andrzej Niedzielan (52), 2-1 Hernani (67-samobójcza), 2-2 Łukasz Surma (84), 2-3 Paweł Nowak (90).

Żółta kartka - Korona Kielce: Paweł Sobolewski, Andrzej Niedzielan.

Sędzia: Radosław Trochimiuk (Ciechanów). Widzów 5˙626.

Korona Kielce: Zbigniew Małkowski - Paweł Golański, Hernani, Pavol Stano, Tomasz Lisowski - Paweł Sobolewski, Aleksandar Vukovic (83. Jacek Markiewicz), Grzegorz Lech (68. Edi Andradina), Vlastimir Jovanovic, Maciej Korzym - Andrzej Niedzielan (71. Sander Puri).

Lechia Gdańsk: Paweł Kapsa - Deleu, Luka Vućko, Rafał Janicki, Vytautas Andriuskevicius - Marcin Pietrowski (55. Kamil Poźniak), Łukasz Surma, Paweł Nowak - Abdou Traore (90. Krzysztof Bąk), Ivans Lukjanovs, Bedi Buval (74. Marko Bajic)

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: Lechia Gdańsk | Korona Kielce

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje