Reklama

Reklama

Konarski: Nie stoję na straconej pozycji w walce o igrzyska

Zawodnik Delecty Bydgoszcz Dawid Konarski po raz pierwszy dostał powołanie do kadry A siatkarzy. Jest jednym z czterech atakujących; na igrzyska pojedzie dwóch. 22-letni zawodnik uważa, że nie stoi na straconej pozycji w rywalizacji z doświadczonymi kolegami.

PAP: Trener Andrea Anastasi powołał do kadry czterech atakujących. Spodziewał się pan tej nominacji?

Reklama

Dawid Konarski: - Tak. Miałem sygnały, że mogę znaleźć się w szerokiej kadrze, ale wiadomo... nigdy to nie jest do końca pewne.

Czy włoski szkoleniowiec kontaktował się z panem wcześniej?

- Nie, wręcz przeciwnie. Jeszcze nigdy nie miałem przyjemności z nim rozmawiać. Dostałem sms-a z informacją, bym zajrzał na pocztę. Domyślałem się o co chodzi. Poczułem wtedy radość. Po to przecież trenuję, gram w klubie, by występować potem w reprezentacji, zwłaszcza jeśli się ma taką fajną drużynę. A już tym bardziej w roku olimpijskim.

Nie obawia się pan bariery językowej, która może powstać między panem a trenerem?

- Nie boję się tego. Nie znam wprawdzie włoskiego, ale po angielsku sobie poradzę. Mam nadzieję, że parę słówek też po włosku podłapię.

Marzy pan o grze w Italii, tak jak prawie każdy siatkarz?

- Na razie mam pierwszy pełny sezon za sobą w polskiej lidze. Jeśli by przyszła jakaś konkretna propozycja, na pewno ją rozważę.

Z czterech atakujących zostanie wybranych dwóch, którzy pojadą walczyć w Londynie o medal. Widzi się pan w tej ścisłej reprezentacji?

- To nie jest czas na to, by spekulować, kto znajdzie się w dwunastce. Nie mieliśmy jeszcze wspólnych treningów i trudno cokolwiek ocenić. Nie boję się jednak żadnej rywalizacji i wiem, że mam szansę wyjazdu do Londynu. Nie stoję na straconej pozycji. W Spale będę walczyć o miejsce w składzie. Oczywiście wiele zależy od tego, jaką koncepcję ma trener. Może postawi na zawodników, którzy wywalczyli w Pucharze Świata awans i na pewno nikt nikomu nie będzie miał tego za złe.

Czy miał pan już taki sezon jak ten, że po walce na ligowych boiskach od razu przychodzi czas na kadrę?

- Nie, takiego sezonu nie miałem. Przede wszystkim do tej pory w klubie nie byłem podstawowym atakującym. Nie miałem takiego obciążenia jak teraz. Na pewno zmęczenie się odkłada i nawarstwia. Na szczęście na razie fizycznie czuję się bardzo dobrze.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje