Reklama

Reklama

Kołtoń: Basen pustych słów

Paweł Słomiński jest znakomitym trenerem pływackim. Czołowym szkoleniowcem w polskim sporcie. Na 50-metrowy basen w Warszawie nie może się jednak doczekać...

Pływanie to piękny sport i może przynosić medale Igrzysk Olimpijskich, ale najpierw trzeba o to zadbać. Tymczasem politycy są świetni w... obietnicach. Słomiński przyznaje: "Wielu ogrzewało się w blasku naszych sukcesów". Różnych opcji? Trener mówi wprost: "Absolutnie, a ja już od sześciu lat nie mogę wychodzić tego basenu przy Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie".

Ostatnio wydawało się, że jest blisko, bardzo blisko. Trzy instytucje zadeklarowały pomoc - ministerstwo sportu, ministerstwo szkolnictwa wyższego i miasto stołeczne Warszawa. Słomiński przypomina: "Pani Gronkiewicz-Waltz przed wyborami opublikowała taką piękną mapę z inwestycjami, które planuje. Był na niej 50-metrowy basen na AWF-ie. Teraz nagle zniknął". Szef sportu w stolicy Wiesław Wilczyński przypomina sobie, że chodzi o 27 milionów złotych, ale zaznacza: "Pani prezydent musiała ograniczyć część inwestycji ze względu na drugą nitkę metra". Tymczasem ta druga nitka na razie nie powstanie, a Rada Miasta zatwierdziła zwiększenie budżetu na stadion Legii o 105 milionów złotych - do 456 milionów na obiekt przy Łazienkowskiej. Czymże przy tej inwestycji jest 27 milionów na pływalnię przy AWF-ie?!

Reklama

Słomińskiemu początkowo marzył się kompleks dwóch basenów 50-metrowych z widownią na 5 tysięcy miejsc. Tylko na takich obiektach można rozgrywać mistrzostwa świata. Ostatecznie forsuje plan basenu 50-metrowego (z 10 torami) i 35-metrowego (z 17 torami) z widownią na 800-1000 osób. Tłumaczy: "Taki kompleks zabezpieczyłby wszystkie grupy pracujące nad wyczynem w Warszawie i wszystkie mogłyby przeprowadzić treningi w normalnych porach". Moglibyśmy liczyć również na poważne zawody, takie jak mistrzostwa Europy. Można by rozwijać piłkę wodną i pływanie synchroniczne. Słomiński dodaje: "Przede wszystkim zapewnilibyśmy olimpijczykom normalne warunki do pracy". Jak szybko taki obiekt może powstać? Okazuje się, że przy dzisiejszej technice budowy nawet w półtora roku - góra dwa lata. Szkoleniowiec mówi: "Oznaczałoby to, że już od jesieni 2011 roku kadrowicze mogliby na nim regularnie trenować. Nie trzeba by się pałętać po zgrupowaniach na całym świecie przed Igrzyskami Olimpijskimi w Londynie".

W realnej perspektywie - kilku lat - nie powstanie kompleks pływacki przy Narodowym Centrum Sportu, co potwierdza szef tej agendy Rafał Kapler. Wiceprezes spółki PL.2012 zaznacza: "Musimy skoncentrować się na budowie Stadionu Narodowego".

Nic tylko domagać się od prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz wypełnienia przedwyborczych obietnic. Bo na razie to mamy basen pustych słów... A później będzie płacz, że młodzież nie uprawia sportu, a medali na Igrzyskach Olimpijskich jak na lekarstwo.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy